Monthly Archives: Lipiec 2017

Atlantis – Rozdział 1 – Odkrycie

Atlantis  –  Rozdział 1  – Odkrycie – Maya

  • To właśnie jest mój żywioł, praca w domu. – Wykrzyknęłam będąc przekonaną że Wojtka w nim nie ma.
    Swoją drogą dość głupio byłoby krzyczeć do kogoś tak bez powodu jeśli wiemy że jest tuż obok, ja jednak tego nie wiedziałam co z resztą zaowocowało dźwiękiem tłuczonej porcelany.
  • Matko, aleś mnie wystraszyła – Oburzył się po czym dodał – Po co krzyczysz słyszę Cię na drugim końcu domu i bez podniesionego głosu.
  • Przepraszam – Odpowiedziałam, natychmiast schodząc z krzesła i pochylając się nad rozbitą filiżanką.
  • Zostaw, ja chcę ją pochować, w końcu to moja ulubiona filiżanka z naszej wyprawy do Indii, należy jej się godny pochówek.
    To trochę absurdalne że tak wielką wagę przykładamy do rzeczy materialnych ale cóż, można to chyba nazwać zboczeniem zawodowym, w końcu to był prezent.
  • Kochany, a to była filiżanka od mnichów Buddyjskich czy od mnichów Tybetańskich ?
  • Kochanie, mnisi Tybetańscy to przeważnie Buddyści. – Powiedział z drugiego pokoju.
  • A ile ich przywieźliśmy ? – Zapytałam z lekkim niepokojem.
  • Osiem, i uprzedzając twoje następne pytanie, tak, to ma znaczenie, każda filiżanka była metaforą do jednej z Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki.
  • Cóż, teraz to już chyba ,,Szlachetna Siedmioraka Ścieżka”, co nie ? – Zapytałam żartując.
  • Kochanie ja wiem że urzekła Cię ta ich hedonistyczna filozofia ale wiesz czasem mogłabyś uszanować kilkaset lat tradycji…
  • Kotku, chyba kilka tysięcy lat tradycji. – Dodałam uśmiechając się do lustra jakby miało mi coś powiedzieć po czym korzystając z elementu niezręcznej ciszy dodałam. – I kto tu nie szanuje tradycji…
    Wojtek zbierał z podłogi właśnie te mniejsze kawałki porcelanowej mozaiki jako że z tymi większymi już zdążył sobie poradzić.
  • A ty dziś nie pracujesz ? – Zapytał mnie badawczo ze wzrokiem utkwionym w podłodze.
  • Pracuje, właśnie zrobiłam sobie przerwę na tradycyjną zmianę pieluszki. – Uwielbiam się z nim drażnić wytykając słowa, robi wtedy tą minę typu ,, Ja Ci się ze mnie ponabijam, jeszcze zobaczysz…”

Nic nie odpowiedział, zebrał już wszystkie odłamki Szlachetnej Ósmej Ścieżki i wpatrywał się teraz w podłogę szukając tych których nie podobna znaleźć gołym okiem. Stwierdziłam że nie warto mu przerywać i udałam się do sypialni. Odsunęłam drzwiczki szafy i przez chwilę z dumą wpatrywałam się w stos różnorodnych pieluch które de facto również były zagranicznego pochodzenia. Muszę się przyznać, że jako oddana swojemu dziwactwu ABDL-owiczka miałam chyba każdą możliwą markę pampersów dla dorosłych. Jako że chwila mej zadumy nieubłaganie chyliła się ku końcowi to bezmyślnie chwyciłam za pierwszą lepszą pieluchę  i równie bezmyślnie zasunęłam drzwi. Wzięłam jeszcze puder, chusteczki nawilżane a ten cały  arsenał ułożyłam na łóżku jakby przewijać mnie miał sam prezydent.
– Nie, chwila, czegoś mi tu jeszcze brakuje. – Zawahałam się.
– Wybrałaś już pieluchę ? – Krzyknął Wojtek tuż zza moich pleców.
– Tak i wiesz co świnka jesteś… Tak się odgrywać, nieładnie.
– Ej to nie ja idę do konta ze smoczkiem gdy mam zły humor.
– Smoczek! Tak, to właśnie jest to czego mi tu brakuje. – Nie wiarygodne jak tak mała i nieistotna na pozór rzecz może sprawiać tyle radości.
– Proszę, zostawiłaś przy laptopie. – Powiedział, wręczając mi mojego najlepszego przyjaciela.

Tak przygotowana i wyposażona w cały, kompletny arsenał szanującego się ABDL-owicza padłam na łóżko by rozpocząć procedurę przewijania. Robiłam to już setki jak nie tysiące razy tak więc i tym nie było jakichś niespodziewanych zwrotów akcji lecz ledwie zapięłam ostatni rzep a odezwał się znajomy dźwięk dzwonka telefonu.
– Na wszystkie pogańskie demony gdzie on…
– W kuchni. – Wojtek odpowiedział stoickim i kompletnie nie zdziwionym tonem.
Cóż nie mogę się dziwić, mieszkamy ze sobą już dobre pięć lat i znamy już dosłownie każdy aspekt naszych zachowań. Technicznie patrząc to mieszkamy ze sobą dopiero od roku jako że większość naszego cudownego małżeństwa spędziliśmy jeżdżąc po świecie badając stare cywilizacje oczywiście dokumentując to za pośrednictwem ekipy filmowej ale wróćmy, bo my  tu rozprawiamy o moim małżeństwie a ten telefon dzwoni i za Chiny ludowe nie chcę przestać.
– Halo ? – Zapytałam telefon oczekując odpowiedzi.
– Halo ? – Odezwał się tajemniczy głos po drugiej stronie.
– Mogę w czymś pomóc ? – Zapytałam już lekko żywiej, nieco irytując się wysiłkiem jaki mi zabrało dojście w samej pieluszce z sypialni do kuchni.
– Witam, moje nazwisko to Makowski, Syriusz Makowski, czy dodzwoniłem się do Państwa Urszuli  i Wojciecha Tyrskich ?
– Tak, a o co chodzi ? – Zapytałam z coraz większymi obawami że to jeden z tych profesorów u których byliśmy gośćmi na wykładzie.
– Proszę Pani, z Panią Urszulą jak rozumiem rozmawiam, Proszę Pani otóż dokonaliśmy pewnego odkrycia, czy pamięta pani może ten starodawny pergamin którą panią zaciekawił podczas zeszło miesięcznego spotkania ?
– Tak, jeśli mógłby Pan przejść do rzeczy to byłabym wdzięczna. – Odparłam już bardziej poirytowana. – Oczywiście, przepraszam najmocniej, otóż analizując pergamin niechcący wylałem na niego herbatę doprawioną sporą dawką cytryny i ów sok z cytryny rozpoczął reakcje chemiczną która to ujawniła dziwne znaki ustawione w poziome rzędy.
– Moment, jakie znaki ? – Nudna i nieciekawa opowieść profesora nagle zaczęła przejawiać potencjał na niezłe odkrycie.
– I właśnie z tym mam największy problem, znaki wyglądem przypominają pismo runiczne jednak żadne znane mi sposoby tłumaczenia nie dają rezultatu. Zwracam się do Pani z prośbą o podjęcie próby dokonania…
-Tłumaczenia – Dokończyłam szybko nie mogąc już słuchać jego nudnego i typowego profesorskiego głosu . Dodałam również. – Oczywiście zajmę się tym, proszę przesłać mi na maila zdjęcie tegoż pergaminu a zobaczę czy to pismo jest w ogóle pismem.

Ta rozmowa ciągnęła się niestety dalej jednak ja oszczędzę sobie tej wątpliwej do granic możliwości przyjemności powtarzania jej i opiszę co uzgodniliśmy, tak będzie szybciej, wierzcie mi.
Stanęło na tym że profesor Makowski przesłał mi zdjęcie tego pergaminu wypytując o możliwą genezę i znaczenie symboli które widziałam od jakichś 10 może 15 sekund.  Nie mogąc już tego dalej ciągnąć powiedziałam aby zadzwonił do mnie jutro i da mi czas na przeanalizowanie znaków.

Siedziałam tak wpatrzona w monitor laptopa już którąś godzinę i nie mogłam odszyfrować ani jednego symbolu, Wojtek widząc to że męczę się już samym patrzeniem podszedł do mnie, położył mi delikatnie dłoń na ramieniu i podał butelkę z mlekiem mówiąc.
– Wiem że to rozszyfrujesz, pamiętaj, zawsze zadawaj sobie pytanie co ty byś zrobiła te kilka tysięcy lat temu chcąc ukryć jakąś informację ?
Przechyliłam butelkę tak aby mleko znajdowało się w ujściu smoczka i nadal patrząc na monitor zasysałam zawartość butelki. Oj, gdyby rozszyfrowanie tajemnych symboli szło mi tak dobrze jak opróżnianie butelek z mlekiem dla niemowląt to dziś byłabym już milionerką, pomyślałam wstając z krzesła biurkowego.  Była już 2 w nocy a Wojtek już dawno poszedł spać jednak ja nie zauważyłam nawet kiedy minęło ostatnie 5 godzin.  Zniesmaczona swoją porażką rozłożyłam się na kanapie i włączyłam telewizor leniwie szukając czegoś co dałoby się oglądać. Po paru minutach i około 400 kanałach natrafiłam w końcu na program bajkowy jakiejś zagranicznej produkcji. Za oknem huczała burza i obraz co jakiś czas zacinał się na jakiejś klatce by ożywić się za chwilę lecz teraz zaciął się na jakiejś tabliczce z jakimiś znaczkami. Czekając aż obraz się naprawi odwróciłam od niechcenia głowę na laptopa gdzie widniały tajemnicze znaczki.

Ponownie odwróciłam głowę na obraz w telewizorze i spostrzegłam że ma on identyczne znaczki jak te na zdjęciu w laptopie. W pierwszej chwili nie mogłam w to uwierzyć jednak wystarczyło obrócić się jeszcze siedem razy aby uzmysłowić sobie że te dwa obrazy są rzeczywiście identyczne. Niestety tak to już jest z tą technologią że kiedy chcemy aby działała to nie działa a kiedy chcemy aby nie działała to działa aż za dobrze. Obraz ponownie poruszył się i bajka leciała dalej ale już nie mogłam się nią cieszyć.  Momentalnie chwyciłam za laptopa i wyszukałam za pośrednictwem wszechwiedzącego wujka Google’a nazwę tej bajki w wyszukiwarce. Otworzyłam pierwszy link jako że i tak nie zaznam spokoju dopóki nie przeczytam mniej niż 15 pierwszych pozycji.

Strona utrzymana była w antycznym klimacie trochę wpadającym pod epokę wikingów ale był ubogacony o te same tajemnicze znaki jak te z pergaminu.

Na dole strony widniał napis ,, Zrozum to i to co ukryte pomiędzy wierszami, pod dźwiękiem znaków”. W pierwszej chwili myślałam że to jakiś żart bądź kolejna okultystyczna strona ale jako że i tak nie miałam zbytnio pomysłu na to co mogą te dziwne symbole znaczyć to kliknęłam. Na przeglądarce uruchomił się filmik szybko wyświetlający każdy z symboli puszczając przy każdym inny dźwięk choć ciężko to nazwać nawet dźwiękiem jako że nigdy dotąd nie słyszałam takiego układu tonów.

Znaki zaczynały się powtarzać i ów dźwięki ponownie zaczynały się powtarzać jednak tym razem wydały mi się intensywniejsze, jakbym nie uszami ich słuchała a były odtwarzane bezpośrednio w moim umyśle. Odsłuchałam cały materiał jeszcze parę razy i zminimalizowałam okno przeglądarki. W między czasie patrzyłam na to zdjęcie wysłane przez profesora Makowskiego by po raz ostatni sprawdzić czy rzeczywiście nie mogę nic z tego zrozumieć. Ku mojemu zdziwieniu dźwięk dochodzący z okna przeglądarki był już m tak znany że przestałam go rozróżniać z ciszą a symbole na zdjęciu zaczęły wydawać mi się znajome. Nacisnęłam ,,drukuj” i dalej wpatrywałam się w zdjęcie.

Teraz gdy już miałam wersję papierową mogłam wyżyć się na niej za brak zrozumienia jakie odczuwałam i zaczęłam robić kropki na kartce a z każdą chwilą zdawało mi się to coraz bardziej bezcelowe. Mleczko które wypiłam już dawno temu po raz kolejny chciało się ode mnie uwolnić i powędrować wprost do pieluszki na co przez ostatnie trzy razy pozwalałam i teraz też postanowiłam nie przeszkadzać naturze. Zrobiłam wdech i wydech po czym uleciał ze mnie istny potok moczu oczywiście kończąc swą wędrówkę na miękkiej i już nieco pełnej pieluszce. Niestety nawet po zapełnieniu pieluszki co zwykle dawało mi rozwiązanie znikąd, nadal nie mogłam pojąć co mogą oznaczać te znaki wiec wściekła na swoją niemoc ostentacyjnie poszłam spać.

Następnego ranka Wojtek obudził mnie delikatnie głaszcząc mnie po głowie.
– Kocie, już ranek, śniadanie czas zjeść … – Wyszeptał mi do ucha tym niskim a jednak przenikliwym głosem z którym dobrze wiedział że nie mam szans.
Otworzyłam oczy i wyjęłam smoczek z ust aby ostro przypomnieć mu że ranek nie zaczyna się w sobotę wcześniej niż o 11 ale skubany przygotował mi śniadanko do łóżka na drewnianej podstawce i kubek herbaty jaśminowej za którą dałabym się pokroić więc moje usta wypełniły się chrupiąca bułką po czym zanurkowały w kubku z herbatą a okrzyczenie go zostawiłam na ,,po śniadaniu”. Nie będę opisywała z jakim apetytem i smakiem jadłam każdy kęs delektując się smakiem i aromatem każdej możliwej przyprawy i każdego możliwego składnika jaki był zawarty w tym śniadaniu. Zapytałam tylko:
– Jakiej przyprawy tu dodałeś ?
– Nic prócz miłości do Ciebie ,,malutka” – Ale lizus, ciekawe czego tym razem będzie chciał… Jeszcze ,,malutka”, jakież to smutne że on już po 5 latach małżeństwa dokładnie  wie jak mnie rozbroić jeszcze przed południem.
– Wiesz co, jeśli na naszej następnej wyprawię będziesz mi takie śniadanka przyrządzał to możemy jechać już jutro i to gdziekolwiek.
– Ty mi lepiej powiedz co znaczą te symbole które większość nocy rozgryzałaś…
– Nie mam pojęcia , szczerze mówiąc to są to chyba jakieś okultystyczne znaki, wiesz studenci archeologii pewnie się nudzili.
– Gdyby to byli studenci to nie robiłabyś tych wszystkich notatek i nie rozwieszała ich po całym domu więc coś chyba musiałaś znaleźć.
– Notatki ? Rozwieszałam po całym domu ?
– Tak, spokojnie, nic nie ruszałem, wiem że masz swój system.
– Nie chwila! – Zatrzymałam go w pół zdania. – Nie pamiętam bym obiła jakiekolwiek notatki.
Zerwałam się na nogi by spojrzeć na te ,,notatki” ale tak szybko jak wstałam tak szybko zsunął mi się pampers od nadmiaru wchłoniętego płynu.
– To może najpierw Cię przewinę czy wolisz nago sprawdzić te notatki ?
– Może to i dobry pomysł a dałbyś radę mnie też odziać w to pomarańczowe body ?
– Kocie, dla Ciebie to dam radę nawet Cię zanieść na rękach do salonu, ale na razie Cię przewinę dobrze ?
– Dobrze… – Może niedobrze się już robi od naszej zakochanej pary ale ja nie mogę protestować kiedy Wojtuś mnie przewija, w końcu to mój Opiekun … znaczy… Mąż… A w sumie to jedno i to samo…

Poszło nadzwyczaj szybko, tu chusteczką wycieramy, tu puderkiem przysypiamy, tam pieluszkę rozkładamy i na koniec zapinamy… Tak właśnie to się odbyło jeśli oczywiście dodamy w tle odgłos ssanego smoczka.  Ubranie body już nie było takie łatwe jako że aż dwa razy głowa powędrowała do rękawka ale po ciężkich trudach i to się udało. Wywalczyłam też możliwość samodzielnego pójścia do salonu ale musieliśmy pójść na kompromis i stanęło na tym że istotnie poszłam sama, cały czas trzymając się grzecznie za rączkę swojego opiekuno-męża.

Gdy tylko weszłam do salonu zobaczyłam stosy porozrzucanych kartek w całości zapełnionych odręcznymi rysunkami tych symboli i chyba nie muszę mówić że przestraszyło mnie to dość porządnie jako że nadal nie pamiętałam faktu ich tworzenia.  Podniosłam jedną z nich i przeczytałam :
,,Sfera jest pusta, ziemia jest sferą a pod kopułą my się skrywamy”
Następna mówiła:
,, Jeden jest wschód i jeden zachód słońca, księżyc ogrzeje bramę wśród mroku słońca”
Jeszcze inny mówił:
,,Ojcowie i Matki, wstańcie spod Ziemi, oto wasz lud przyzywa was do bram swych po utraconą raz wolność, po utracone dziedzictwo, chodźcie za głosem potomków swych czarem.”

Nie minęły minuty dwie nawet a ja już chwyciłam za telefon, już wykręciłam do profesora.
– Halo , z tej strony Profesor Syriusz Makowski. –Odezwał się głos w słuchawce.
– Profesorze, To ja, Urszula Tyrska. – Odpowiedziałam załamując głos.
– Słucham Panią.
– Profesorze… Mamy pewien problem…


No i powstał z dawna wyczekiwany pierwszy rozdział nowego dużego opowiadania swoją drogą kontynuacji Długiej Drogi. Mam nadzieję że Wam się spodoba bo planujemy aby opowiadanie to było mistyczne w swej naturze… Proszę o Waszą opinię odnośnie tego rozdziału.  Następny Rozdział ukaże się w piątek…

 

 

 

Reklamy

Wstęp

Atlantis

Notka Autorska :
Opowiadanie to jest kontynuacją opowiadania Długa Droga a co za tym idzie będzie pisane zarówno przez Mayę jak i Rick’a którzy to są pierwotnymi twórcami opowiadania Długa Droga. Opowiadanie ukaże się tylko na Roko Tablicy a jego kopiowanie jest niedozwolone bez zgody mailowej obojga jego twórców. Prawa do publikacji opowiadania ma jedynie Roko Tablica. Planujemy dodawać nowy rozdział cyklicznie co Poniedziałek, na pewno jednak nie porzucimy tego projektu i będziemy go kontynuować…

Kilka słów Wstępu :
Akcja opowiadania dzieje się 10 lat po wydarzeniach z Długiej Drogi, Ula i Wojtek są już po studiach a co ciekawsze są  małżeństwem. Choć ich obecny zawód nie jest związany z tym w jakim kierunku się szkolili to oboje są szczęśliwi będąc  podróżnikami, badaczami cywilizacji co  wraz z ekipą filmową tworzą programy podróżniczo naukowe które każde z nas widziało kiedyś w telewizji.
Akurat mają wakacje, akurat są w Polsce niby to przejazdem niby tylko na chwilę jednak pewnego wieczoru Ula dostaje ciekawy telefon,  nową tajemnicę do rozszyfrowania.
Czy tajemnica ta jest poważna i będzie miała drugie jak nie trzecie dno ?
Czy nasi bohaterowie podołają wielu przygodom jakie na nich czekają ?
Oraz oczywiście czy Lili ponownie się pojawi ?
Ekipa Roko Tablicy życzy wszystkim miłej lektury.

 

 

 

 

 

Tata

~~ Tata ~~

Czyli osoba która obroni i przegoni wszystkie potwory z pod łózka,

utuli do snu oraz przeczyta bajkę na dobranoc, super bohater każdego maluszka to właśnie on!

Oryginał Grafiki

Wakacje

Oryginał Grafiki

Nieważne

Nieważne ile masz lat ale na ile się czujesz, w twoim otoczeniu na pewno są osoby

dla których pozostaniesz tym kochanym maleństwem którego będą strzec,

zamartwiać się o nie oraz wspierać, pamiętajmy aby powiedzieć dziękuje dla tych osób oraz mocno ich przytulic jeśli mamy taką możliwość.

Oryginał Grafiki

Minutkę!

Daj mi jeszcze minutkę, chwilkę, sekundę

 

Każdy to zna, szczególnie maluszki które to zawsze proszę o to

aby dostać więcej czasu na zabawę czy też inne czynności aby tylko nie położyć się spać.

Skąd ja to dobrze znam,  każdy z nas ma takie zajęcie,

które pochłania momentalnie czas i nawet

nie wiemy kiedy za oknem jest już ciemno.

Oryginał Grafiki

Przyjaciółka <3

M1

Ta grafika przedstawia podobną scenę jaką znam z własnego życia.
Dziewczyną o brązowych włosach jest mi bardzo bliska Weronika (i tu kolor włosów się zgadza jednak jeśli to ja miałabym być dziewczyną w biało fioletowych włosach to tu kolor się nie zgadza… Ale mniejsza o to…
Czasem przyjeżdża do mnie w odwiedziny właśnie Wera i mniej więcej tak wygląda jedna ze scen naszego spotkania… Ona mnie dusi czułością a ja próbuję się nie udusić myśląc i czując jej dłoń łagodnie głaskającą moją głowę…

Oryginał Grafiki 

Nasze Baje – Niezapomniane Wakacje Odc. 3 – Wycieczka do Zoo cz.1

Odc. 3 – Wycieczka do Zoo  cz.1
Autorzy – Maya, Tomasz, Szymon, Qawka, Dorex (Ustawienie Chronologiczne)

Po wyjściu z pokoju Alicji, Kamila udała się do kuchni gdzie czekał już na nią Dawid, który podał jej kubek herbaty i razem usiedli w milczeniu naprzeciw siebie. Już po chwili niemal jednocześnie półszeptem zapytali:
– Widziałaś jak Alicja wczuła się w rolę dziecka ?
– Widziałeś jak Alicja wczuła się w rolę dziecka ?
Ponownie nastała cisza, Kamila uśmiechnęła się serdecznie a Dawid lekko zawstydzony upił szybko herbaty byle by ukryć swą twarz.
– Muszę przyznać że ty też nieźle się spisałeś z tym karmieniem. – Pochwaliła go Kamila.
– To było dziwne ale nawet trochę przyjemne, zupełnie tak jakby naprawdę była dzieckiem. – Odparł Dawid.
– Wiesz jak ona słodko wygląda w tej pieluszce, śpiąc z tym smoczkiem ?
– Wiem, widziałem ale czy nie powinniśmy już przestać, mam wrażenie że wymyka się to spod kontroli.
– Wymyka się spod kontroli, żartujesz ? Alusia nigdy nie była mi tak posłuszna, robi to co chcę i sama jest z tego zadowolona.
– Niby tak ale to dość dziwne, znam ją tyle lat i ciężko jest mi na nią patrzeć jak biega po domu w pampersie. – Dawid oplótł dłonie w około kubka tworząc przy tym tą znajomą pozę zatroskanego faceta.
– Oj, nie przejmuj się tym aż tak bardzo, przecież jesteśmy na wakacjach a ty ciągle się wszystkim tak strasznie przejmujesz. Musisz odpuścić.
– Wiesz może to i racja… – Dawid zawachał się przez chwilę ale przytulenie jego dziewczyny było wystarczającym argumentem aby zaniechał rozważań. – Czyli co, od wczoraj jestem Tatą ?
– Nie, od wczoraj to się przejmujesz, jeśli chcesz być Tatusiem to musisz się odpowiednio zachowywać… – Wyszeptała mu na ucho Kamila w ten jedyny sposób który pozostawił go bezbronnego, niezdolnego do jakiejkolwiek ofensywy.
– Cóż, jeśli mam być Tatusiem a ty jesteś jej Mamusią to proponuje aby Tatuś i Mamusia poszli już spać bo jutro czeka nas kolejny dzień z naszym ,,BOBASKIEM” …- Dawid zabrał na ręce swoją dziewczynę i zaniósł ją do sypialni.
Zasnęli wtuleni na łyżeczkę, noc minęła im spokojnie a rano, rano przyniosło kilka zmian i niespodzianek…

Alicja obudziła się i poczuła się dziwnie. Karoliny nie było obok, a w pieluszce było ciężko.
Zapłakała cicho i niepewnie. Jednak gdy znowu poczuła parcie, nie wytrzymała. Zaczęła niesamowicie szlochać.
Karolinę obudził szloch dzieciaka, a Dawid również się zbudził. Coś było nie tak. Szybko wstali i poszli do małej.
– Co się stało malutka? – zapytał Dawid
– Może ma pełnego pampersa? – odpowiedziała Kamila i  poszła po świeżego pampersa a Dawid podał Alicji smoczka.
– Kamila, co myślisz o tym żebyśmy poszli z nią na spacer po śniadaniu? – zapytał Dawid podczas gdy Kamila zmieniała Alicji pampersa.

Kamili tym razem dłużej zeszło na przewinięciu Alicji i nie z powodu zapełnienia pieluszki, nie, Alicja po prostu się wierciła i na wszystkie strony wierzgała nogami jakby nie chciała mieć zmienianej pieluszki. Po otrzymaniu dwudziestego kopniaka, Kamila spojrzała na Alicję groźnym a przy tym dość wymownym wzrokiem. Alicja zrozumiała przekaz i zajęła się oglądaniem opakowania chusteczek dla niemowląt. To był ten czas w którego Kamila potrzebowała do ukończenie procesu przewijania a gdy skończyła wzięła już z suchym pampersem na pupie Alicję na ręce i poszła do salonu.
Dawid patrzył na nie przez chwilę jak słodko wyglądają razem wtulone w siebie lecz mikrofalówka dała znać że mleko jest już gotowe więc wyciągnął ciepłą butelkę i podał ją Kamili, ta niezwłocznie wsunęła ją wprost do ust Alicji.
Była może 5 nad ranem to też Alicja nie była zbyt ożywiona a ciepłe mleczko i pozycja jednoczesnego wtulenia w Kamilę wystarczyły aby w ciągu 5 minut usnęła.
– Pomożesz mi ją zanieść do łóżeczka ? – Wyszeptała Kamila.
– Jasne, już ją trzymam… – Odszepnął jej Dawid i choć śpiący człowiek jest o wiele cięższy niż na jawie o tyle gdy tylko Alicja poczuła że Kamila już jej nie przytula a robi to ktoś inny to przytuliła się do tego kogoś, kim na chwilę obecną był Dawid.
– No chodź, położymy Cię z powrotem do łóżka Księżniczko… – Wyszeptał jej do ucha na tyle jednak delikatnie aby jej nie obudzić.
Dawid już puszczał nadal wtuloną Alicję gdy ta bezwiednie, pocałowała go w policzek i powiedziała przez smoczek ,, Kocham Cię Tatusiu”. Dawida na moment zamurowało jednak poczuł na lewym ramieniu miły dotyk dłoni Kamili i odpowiedział ,, Ja też Cię kocham Księżniczko, A teraz już śpij, jutro będzie nowy dzień pełen przygód. ” Kamila nachyliła się nad Alicją i ucałowała ją czule w czółko po czym ponownie udali się wraz z Dawidem do sypialni…

Alicja obudziła się dopiero następnego ranka. Natychmiast zaczęła szukać wzrokiem swoich przyszywanych rodziców jednak nigdzie w pobliżu ich nie wiedziała, sama nie wiedziała czemu zrobiło jej się nagle z tego powodu tak smutno. Cichutko zaczęła pochlipywać, myśląc że na pewno Dawid i Kamila mieli jej już dość, pewnie była niegrzeczna dziewczynką i oto są efekty, teraz płakała już na całego. Nagle usłyszała czyjś szybki chód i po chwili drzwi otworzyły się i stanął w nich Dawid.
– Tatuś – zawołała Alicja i wyciągnęła do niego rączki, była tak szczęśliwa że jednak nie jest sama, że nawet nie zauważyła pojawiającego się zaczerwienienia na twarzy Dawida po jej słowach. Podszedł do niej i wziął ją na ręce. Dała mu szybkiego buziaka i wtuliła się w jego szyję.
– Tak bardzo się bałam że mnie z mamusią zostawiliście. – powiedziała z wyrzutem, sepleniąc przez smoczka.
– Już dobrze księżniczko. – uspokajał ją – Tatuś i mamusia zawsze będą przy Tobie.
– Na poprawę humoru mam dla ciebie niespodziankę Kochanie – powiedział z uśmiechem – zdecydowaliśmy z Kamila że pójdziemy dziś wszyscy do zoo!
Po głośnym pisku i całusowym ataku Alicji, domyślił się że zdecydowanie spodobał jej się ten pomysł.

  • No dobrze, księżniczko więc ubierzemy się i udamy prosto do zoo – rzekł Dawid
    Kamila przybiegła dopiero teraz dosłownie jak oparzona w ręku niosąc świeżą butelkę mleka
  • Mamusiu, wiesz że pojedziemy do zoo! – krzyczała Alicja sepleniąc przez smoczek
  • O, nie wiedziałam o tym córeczko, ale skoro już mamy się wybrać do zoo trzeba cię pięknie ubrać. – mówiła Kamila.
    Kamila ułożyła swoją przyszywaną córeczkę na łóżku następnie poklepywać i ściskać gąbczastą już pieluszkę.
  • Oj, chyba ktoś się nam tutaj posiusiał, ale spokojnie mamusia zaraz przewinie – zachichotała Kamila.
    Alicja jedynie chichotała podczas przewijania, kiedy to procedura dobiegła końca Kamila udała się do szafy aby znaleźć odpowiednie dla niej ubranie wybrała: piękną różową sukienkę z myszką miki na przodzie, różowe lekko prześwitujące rajtuzy.
  • Kochanie unieś dla mnie rączki do góry – mówiła Kamila, przekładając przez głowę Alicji sukienkę rozczochrując jej przy tym włosy.
    Sięgnęła po rajtuzy które to wywinęła i przyłożyła blisko nóg Alicji, uśmiechając się rzekła:
  • A teraz proszę Cię o włożenie nóżek w nogawki… Jedna, druga…O jak ślicznie – komentowała Kamila.

Alicja cała się zaczerwieniła ze wstydu, kiedy tylko została ubrana, Mamusia ułożyła jej włosy w dwa urocze warkoczyki po czym założyła czarne buciki, mama wzięła córeczkę na biodro i udała się z nią do garażu. Alicę zastanawiała cały czas jedna rzecz: „Gdzie jej przyszywana Mamusia kupiła takie urocze ubrania? „.
Dawid już rozgrzewał silnik samochodu, Kamila otworzyła tylne drzwi samochodu i zauważyli że zainstalowany był tam duży fotelik w którym to bez problemu usadowili Alicje, zapieli jej pas bezpieczeństwa przy foteliku a Kamila zajęła miejsce na przodzie z powodu że fotelik zajmował prawie cały tył samochodu wtedy to ruszyli w stronę ZOO. Alicja ssąc smoczek mocno się czerwieniła kiedy to zatrzymywali się na światłach a każda napotkana osobą miała dziwne spojrzenie w jej stronę z powodu jej wyglądu, czy też machała w jej stronę.
W końcu po dłuższym czasie byli na miejscu, kiedy to dojechali do ZOO i kupili bilety w kasie, postanowili skorzystać z atrakcji na całego i na sam początek postanowili wynająć wózek dla swojej córeczki.

Alicja nie chciała wyjść z samochodu, wstydziła się co było dla osób trzecich dość dużą atrakcją. Większość przechodniów myślała że to pracownica ZOO po prostu przebrana w dziwaczny acz bardzo infantylny strój. Kamila naciskała na Alicję już coraz mocniej aby przestała marudzić a Alicja coraz mocniej się zapierała w sobie mówiąc ,, Nie, nie ma mowy że wyjdę w tym pośród ludzi…”. Ponownie Kamila naciskała a Alicja się zapierała i trwało to dobrych 20 minut ale w końcu Dawid który poszedł po coś do kasy na czas tej szarpaniny powrócił wioząc przed sobą coś co kształtem przypominało wózek spacerowy dla dziecka jednak nieco inny…
– A co to ma być ? – Zapytała Alicja.
– To twój dzisiejszy środek lokomocji po ZOO. – Spokojnie odpowiedział jej, jej przyszywany Tatuś.
Niby to spacerówka ale nie do końca… To wyglądało jak połączenie wózka dla dziecka z wózkiem towarowym sklepów z meblami.
– I wy myślicie że ja z własnej woli wsiądę do czegoś takiego i jeszcze z własnej woli dam się tym wozić cały dzień ? – Ton Alicji zmienił się, z pytającego na sarkastyczny.
– My nie myślimy, my to wiemy, a co do własnej woli to przypomnę Ci że takie małe bobaski jak ty nie mają jeszcze własnej woli i wciąż są zależne od swoich rodziców, więc wsiądziesz do tego wózeczka i będziesz się świetnie bawić oglądając zwierzątka,
prawda ?  – W głosie Kamili można było usłyszeć nie tylko niezaprzeczalną pewność siebie ale i stanowczość.
– A jak tego nie zrobię ? – Alicja skrzyżowała ramiona i przyjęła postawę czysto zamkniętą.
– Cóż, jak tego nie zrobisz to pojedziemy do domu i tam dostaniesz takie lanie jakiego nigdy nie dostałaś. – Kamila była stanowcza, wiedziała że wygra, znała swoją pozycję.
– Ale ja nie chcę aby inni mnie taką widzieli !
– A czego ty się wstydzisz, jesteś najpiękniejszym bobaskiem pod słońcem. – Kamila chwyciła ją za rękę i ciągle ją komplementując kroczek za kroczkiem, centymetr za centymetrem wyprowadziła ją z samochodu wprost przed wózek.
– Naprawdę muszę na tym siadać ? – Zapytała Alicja czerwieniąc się lekko.
– Naprawdę, no już… Hop.. Jeszcze tylko zapniemy paseczek bezpieczeństwa i gotowe… – Kamila usadowiła w końcu Alicję na tym przerośniętym wózku, dała jej do ręki pluszowego misia, którym Alicja natychmiast zasłoniła swoją twarz i pojechali do bramy ZOO dla zwiedzających.

CDN.

Koniec tej części jednak nie tego odcinka, akcja nam się troszkę przedłużyła a jako że dodaliście kilka pobocznych wątków to myślę że zakończmy teraz pierwszą część tego odcinka aby nie przeciągnąć go w nienaturalny sposób a w następnej części przekonamy się jakież to atrakcje spotkały Alicję.


Mam nadzieję że Wam się podoba a wszystkim autorom dziękuję za ich pracę.  Myślę że naszym Autorom należy się jakiś miły komentarz…

Jeśli i Ty chcesz być współtwórcą tego opowiadania to pod tym linkiem możesz  się nim stać. – http://www.roko-rodzina.mojeforum.net/viewtopic.php?id=2

Jeśli chcesz zapoznać się z akcją to zapraszam pod ten link –
https://rokotablica.wordpress.com/2017/07/28/projekt-nasze-baje/

Pieluszkowe perypetie

1745

Kolejny dzień, kolejny wpis od Oliwki. Tym razem naszło mnie na wspomnienia kiedy po raz pierwszy założyłam pieluszkę w toalecie publicznej i wyszłam się przejść po galerii handlowej. Myślałam że setki osób patrzą mi wprost na pupę, a ja jakbym miała na twarzy wypisane – TAK noszę pampersy.

Innym razem założyłam pieluszkę do szkoły. Tak jak się domyślacie to był błąd. Nikt się oczywiście nie zorientował, że ją mam na sobie, ale ciągle te myśli czy mi na pewno nie wystaje z spodni folia, albo czy widać to zgrubienie w kroczu. Jeszcze inna sytuacja jak ostatnio do pracy założyłam pieluchomajtki. I jak zwykle zastanawianie się czy ktoś nie zauważy. Ale powiedzmy sobie szczerze… Czy to naprawdę takie straszne?

Tak oczywiście abstrahując, że żyjemy w kraju który jest zaściankiem i ma problemy z akceptacją związków jednopłciowych a co dopiero czegoś takiego jak AB/DL które moglibyśmy wykonywać na co dzień. Często dopowiadamy sobie historie które nigdy nie miały i nie będą miały miejsca. Tak samo kiedy ja wyznawała mojej mamie kim jestem i liczyłam się już z tym, że zaraz mnie wyrzuci z domu, a ta okazała mi uczucie i wsparcie w dążeniu to tego kim się czuję i chcę być. Tak samo jest z pieluszkami. Dlaczego odczuwamy strach przed zakupem w sklepie czy aptece? Niech zgadnę typowy scenariusz. Wchodzisz do apteki, patrzysz czy na pewno nie ma kogoś w środku. Podchodzisz do miłej Pani i mówisz czy są pieluchy dla dorosłych. Ty z czerwoną twarzą mówisz Seni. Pani się pyta o rozmiar, ty się zaczynasz gubić. Pada sławetne zapytanie – A dla kogo to ma być? No i pies pogrzebany. Następuję szybki łamaniec językowy pod tytułem: Dla dziadka, babci, cioci, wujka, siostry, mamy, ojca! Pani się patrzy podejrzliwie ale przynosi w końcu co potrzebujesz, ty płacisz i wychodzisz. A tylko nie zapomnij schować tych pieluch w pięć reklamówek aby nikt nie widział na ulicy. Wy się teraz śmiejecie, a ja wiem, że tak jest. Dlaczego? Bo sama tak robiłam. Tylko ostatnio poderwałam w sobie odwagę i kiedy usłyszałam dla kogo mają być odpowiedziałam – Dla MNIE.

Z tym Was dzisiaj zostawię… Zastanówcie się, czy naprawdę noszenie pampersów, to jakiś powód do wstydu? Dlaczego w Polskich mediach jak się pojawia temat AB to jest niemalże z miejsca zhejtowany na potęgę, natomiast kiedy odpalam YouTube i widzę recenzję pieluch dla AB, albo ogólnie kanały poświęcone strikte tematyce AB/DL za granicą wcale tak dużo hejtu nie ma, wręcz przeciwnie, często padają miłe komentarze.

Pozdrawiam Oliwka

Oryginał

Projekt Nasze Baje!!!

Pierwotnie Projekt Nasze Baje miał być formą współpracy pomiędzy Roko Tablicą a pewnym Forum jednak wystąpiły komplikacje w postaci zablokowania mojego konta bez podania konkretnego powodu czy dania mi moliwości wyjaśnienia. Administrator tego forum znany jest wielu jako osoba, cóż, trochę za bardzo konserwatywna i zamknięta na jakiekolwiek zmiany. Nie piszę tego aby go tu oczerniać, swoim zachowaniem sam w idealny sposób wydał świadectwo tego kim i jaki jest.
Jako że na już kilku przypadkach z przeszłości nauczyłam się robić kopię zapasową prac to nic nam nie umknęło a utrata współpracy z forum to gdy na to spojrzeć z szerszej perspektywy nie jest utratą a błogosławieństwem.

Udało mi się otworzyć małe, darmowe forum które będziemy używać do tego celu.
Forum znajdziecie pod tym linkiem
 http://www.roko-rodzina.mojeforum.net/viewforum.php?id=1
Zachęcam do rejestracji choć nie jest ona konieczna aby dodać swoją część do opowiadania.  Forum nie jest chronione tak jak fora płatne ale mam nadzieję że to nie przeszkodzi nam we wspólnej Zabawie.
Forum to służyć będzie również do wspólnych zabaw jakie planowałam od dawna… A może nawet konkursów… Kto wie ?

Na czym polega projekt i w jaki sposób można w nim brać udział ?
Ideą główną jest oczywiście stworzenie wspólnoty, stworzenie czegoś razem i to czegoś co będzie nie tylko innowacyjne jako pomysł ale również coś czego każdy z uczestników będzie po części twórcą.
Na forum które znajdziecie pod linkiem powyżej jak i poniżej   już są zasady jakich bezwzględnie należy przestrzegać przy wspólnej zabawie a każda forma niesubordynacji zostanie usunięta z forum.
Projekt polega na wspólnym napisaniu opowiadania jednak w określony poniżej sposób:
W wątku z zaczętym opowiadaniem zobaczycie kilka zdań wstępu i każdy następny wpis czy to przez osobę zarejestrowaną czy też nie ma mieć minimum 5 zdań a  maksimum stronę długości tekstu.   Koniec odcinka nastąpi w przypadku osiągnięcia treści mieszczącej się na 4-5 strony A4 i sama zakończę odcinek sklejając go w całość, poprawiając błędy  ortograficzne jak i stylistyczne a efekt końcowy opublikuję na Roko Tablicy.

Odcinki 1, 2 i 3 ( Pierwsza część ) dostępne są już w całości pod linkiem
http://www.roko-rodzina.mojeforum.net/viewtopic.php?id=2

Cóż Maluszki, do roboty…

 

 

 

%d blogerów lubi to: