Category Archives: Wyznania Prowadzących

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 20 – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci. Prawdziwi ABDL – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci.

Zrzut ekranu (349)

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 20 – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci.
Prawdziwi ABDL – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci.

5 miesięcy temu dodałam pewien wpis, dotyczący promocji ABDL w sieci, w którym odnosiłam się do tego tematu jak i do pewnej osoby o nicku ,,Necro Stalker”.
5 miesięcy później, myślę że czas podsumować tę ,,promocję” i jej skutek dla nas wszystkich.

W czym rzecz?
Osoba o nicku Necro Stalker, stwierdziła iż Polskiej scenie ABDL przyda się promocja na serwisie wykop.pl i zaczął on postować kilka postów dziennie zawierających zdjęcia kobiet w pampersach ( znalezionych w internecie). Z początku odzew był zerowy i tak jak nikt zbytnio nie przywiązywał wagi czy uwagi do postów jakiegoś użytkownika, tak po 2-3 tygodniach wątek ABDL często gościł na tak zwanej czarnoliście (pod stronie /hashtagu łączącym treści, których użytkownicy tamtego serwisu nie chcą widzieć, nie interesuje ich to, czy po prostu treść wzbudza chwilową kontrowersję). Użytkownik ten nie przestawał jednak postować i codziennie lub co kilka dni pojawiały się wpisy, zdjęcia pod tagiem ABDL. Komentarze mówiły jasno iż społeczność tamtejsza nie jest zainteresowana takimi treściami, jak i niezbyt są przychylnie nastawieni do tematyki jako takiej. Pojawiały się wyzwiska, zarzuty i typowe przepychanki słowne. Zachowanie typowe dla osób próbujących wyśmiać dany temat.
Użytkownik jednak nie przestawał i bardzo skrupulatnie wdawał się w te przepychanki byle by odpowiedzieć, bez większego zastanowienia się nad treścią.

W trakcie tej ,,promocji” pan Necro Stalker wielokrotnie zostawał banowany na serwisie za nieodpowiednie otagowanie czy łamanie panującego tam regulaminu, jednak po tygodniu wracał i po raz kolejny robił to co robił, w dokładnie ten sam sposób.
W pewnym momencie zaczęły postować również inne osoby ( inne konta), choć znając internet, myślę że to była jedna i ta sama osoba, próbująca pokazać w ten sposób że takie treści kogoś interesują.
Problem polegał na tym, iż w postach owego użytkownika, brak było jakiegokolwiek wyjaśnienia, jakiejkolwiek treści tłumaczącej tą tematykę nowym osobom. Były jedynie zdjęcia, w pozach mocno pornograficznych, oraz kilka słów w stylu ,,No kurła przewinął bym ją…” bądź ,, Ładna Pani w pampersie, z chęcią bym się z nią zabawił…”.  
Wulgarne komentarze, bardzo stereotypowo traktujące społeczność oraz samą tematykę były pod każdym postem, jednak pan Necro Stalker niewzruszony tłumaczył jedynie że dla niego to tylko fetysz i chce sobie jedynie ,,ulżyć’’ publikując tego typu posty czy fantazjując na ten temat.
Około tydzień temu dostał on bana permanentnego, co oznacza że już nigdy z tego konta nie będzie mógł dodać żadnej treści.


Czemu o tym piszę? / Po co do tego wracam?
Dla wielu z Was, wyda się pewnie, że piszę tylko by pokazać ,,jak kończą nieco zbyt napaleni panownie, porywający się na coś czego nie rozumieją” i wiecie co, macie po części rację.
Pisałam do owego użytkownika, proponując by założył swojego bloga, gdzie przecież mógłby to robić, i nikt nie miałby do tego żadnych zastrzeżeń, jednak w odpowiedzi dostałam jedynie zarzuty i wyzwiska.
Piszę o tym jako że pisali do mnie użytkownicy serwisu wykop, by przekonać pana Necro Stalkera by zaprzestał prowokowania lub bardzo nieudolnego trolowania, bo może się to dla niego źle skończyć. Jeśli mam być szczera, tak zaskoczyło mnie, w jaki sposób pisali do mnie owi użytkownicy. Spodziewałam się hejtu czy spamu na skrzynce pocztowej, a otrzymałam dość kulturalne wiadomości w tym kilka o wytłumaczenie tematyki. Piszę by niejako zamknąć ten temat, postawić kropkę. Oczywiście nie mam wpływu na to co ktoś publikuje w internecie, i nie mogę zmusić nikogo do zaprzestania, chodziło bardziej o wyjaśnienie zachowania oraz publiczne przeproszenie, prośba by nie traktować tego pana poważnie, by nie osądzać całej społeczności jak i tematyki po aktywności jednego zbyt napalonego człowieka.
Osobiście myślę, że całe to zdarzenie przyniosło dość ważną naukę, może nawet morał – Jeśli nie masz nic do powiedzenia, lepiej jest milczeć, niż na siłę krzyczeć do ludzi o czymś o czym zwyczajnie nie chcą słyszeć.

Nie wiem czy pan Necro Stalker zamierza kontynuować swoją działalność, a wręcz mam nadzieję że nie, przynajmniej nie w taki sposób. Nie mam nic do promocji ABDL w sieci, nawet jestem jej przychylna, jednak promocja, niezależnie czy ABDL czy czegokolwiek innego nie może być jednopunktowa, pozbawiona treści, jako że przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego.  Nie wiem po co owy użytkownik to robił, chciałabym myśleć że po prostu mu się nudziło, chciałabym myśleć że chciał po prostu zaspokoić swoje erotyczne fantazje, jednak boję się że takich osób może być po prostu coraz więcej, a jeśli więcej osób będzie w taki sposób ,,promowało” ABDL, tak tematyka zostanie po prostu wyśmiana a społeczność będzie w jeszcze gorszej opinii niż jest teraz.
Tak czy inaczej, myślę że przynajmniej możemy powiedzieć Panu Necro Stalkerowi, kropka.

Post Poprzedni o tej sytuacji – link

 

Reklamy

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 19 – Mayowe Walentynki

1

 

Post spóźniony jakieś półtora tygodnia, jednak wierzcie mi że nie miałam kiedy go przepisać z zeszytu na laptopa. Pracuję nad korektą pewnego dzieła, które ukaże sie już niedługo i które bardzo dużo dla mnie znaczy, stąd ostatni brak aktywności.

Mayowe Walentynki to okreslenie, którego używa mój przyjaciel, dla niego to bardziej określenie usprawiedliwiające mój stan Maluszka, a przynajmniej jeden z tych stanów.
Walentynki to ciekawy okres, ciekawy dzień, z jednej strony wszyscy na ten jeden dzień jakoś bardziej okazują sobie czułość i bliskość, z drugiej strony niektóre osoby przeginają z obnoszeniem się Walentynkami, jako pretekstem do kontaktów cielesnych.
Moje Walentynki zaczęły się zwyczajnie, nażeczony obudził mnie delikatnie dłaszcząc po ramieniu, wtulając się we mnie, na tak zwaną łyżeczkę. A propos łyżeczki, nażeczony przyniósł mi do łóżka śniadanie, na drewnianej podkładce, plastikowych tależykach i wtulona w niego byłam karmiona, raz winogronkiem, raz łyżeczką kaszki. Gdyby ktoś patrzył na nas z boku, tak wyglądało to jak scena pinkniku w filmie, taka scena którą wszyscy kojarzymy z tego jednego filmu, którego nazwy za wszystkie pieluszi świata nie potrafimy zapamiętać. Po śniadanku stwierdziłam że jestem już spóźniona do pracy, i zaczęłam się w pośpiechu ubierać, ale narzeczony powstrzymał mnie mówiąc że jakby mnie ktoś szukał tak jestem cały dzień na spotkaniach, i tak taką wersję ustalił z moim zespołem. ( Jak się okazuje ciasto dość dobrze działają jako forma przekupstwa, chyba muszę zwolnic zespół…). Na wpół ubrana zauważyłam że nadal mam na sobie pampersa a narzeczony poprosił bym położyła się na łóżku i zmienimy pampersa, bo ten już zaczyna nieco na mnie wisieć. Przewijanie jak przewijanie, niby nic takiego i niby opisywałam już to wieokrotnie w innch postać, jednak tego dnia to nawet trywiana rzecz zmiany pampersa nie może być pozbawiona czułości. Narzeczony przyłożył dużą uwagę każdemu aspektowi zmiany pampersa, tak by odczuwalna przyjemność oraz lekkie zawstydzenie było jak największe, jak najbardziej przyjemne. Mokre chusteczki i ciepłe dłonie narzeczonego zdziałały cuda, a rozprowadzanie pudru po tych okolicach ciała, było wręcz pociągające, choć nie miało w sobie aspekttu erotycznego. Po zapięciu nowego pampersa, narzeczony delikatnie ucałował mnie w brzuch, ledwie dotykając wargami mojej skóry, co dało efekt combo w oddczuwalnej przyjemności.

Leżąc tak na łóżku praktycznie naga, jedynie w pampersie, uśmiechnęłam się do narzeczonego, który odwzajemnił mój uśmiech i podał mi butelkę mleka. Wziąwszy ją od niego po prostu zaczęłam zasysać jej zawartość, w czasie gdy narzeczony włączył z telefonu playlistę LoFi ( Rodzaj muzyki grającej w tle, tworzącej przyjamny klimat).
Narzeczony położył się koło mnie na łóżku i natyczmiastowo się do niego przytuliłam. On odebrał mi butelkę i trzymał ją za mnie by moje uwolnione od butelki ręce mogły go opleść i wtulić się w niego jeszcze mocniej.
Leżeliśmy tak słuchając playlisty z dobre półtorej godziny, wpatrując się w sufit na którym zawiesiliśmy kilka dni wcześniej światełka tak dla ozdoby. Nawet nie wiem kiedy usnęłam, choć nie trudno było zasnąć, będąc praktycznie non stop głaskaną i utuloną czy to pieluszką czy kocykiem, leżąc na klatce piersiowej swojego narzeczonego.
Muzyka leciała, przyjemnie wypełniając pokój delikatnymi i miłymi dla ucha dźwiękami, zapach pudru, napełniał pokój słodyczą.

Obudziłam się 5 godzin później, z mokrym pampersem i potrzebą by użyć go ponownie. Wstałam z łóżka i rozluźniłam mięśnie. Pampers jak to pampers, przyjął grzecznie mój podarunek, bez słowa sprzeciwu. Wzięłam z szafki smoczka, który powędrował od razu wprost do mojej buzi. Nadal mając na sobie jedynie pampersa i teraz już smoczek, przeszłam z sypiani do salonu, by zobaczyć narzeczonego sprawdzającego jakieś kartkówki, jednoczęsnie oglądającego jakiś film na HBO. Przysiadłam się do niego i patrzyłam co robi, tak jakby to co robił było czymś niezwykle istotnym, czymś od czego zależy przyszłość świata… Gdy narzeczony zauważył mój wzrok, zapytał czy wszystko dobrze, i czy dobrze mi się spało. Przytuliłam się do niego i pocałowałam go wyjmując wcześniej smoczek.
Narzeczony dalej sprawdzał kartkówki, a ja leniwie patrzyłam w telewizor, czując że pieluszka coraz mniej może już wytrzymać. Postanowiłam nie przeszkadzać mojemu wybrankowi, poszłam do łazienki wziąć długą i ciepłą kąpiel. Panowie posiadający żony, wiecie o czym mówię, to nie szybkie myju myju, to siedzenie i odmakanie ciała tak długo dopuki ludzkość nie wymyśli leku na wszelkie choroby.  Napuściłam sobie wody, płynu do piany, wzięłam książkę i zaczęłam istny rytuał odnowy biologicznej. Panowie, jeśli kiedykolwiek zastanawiacie się co my tak długo w tej łazience robimy, tak wierzcie mi, lepiej poczekać i pod żadnym pozorem nie wchodzić do naszego laboratorium piękna, wejście grozi ciężkimi bliznami na psychice.

Woda już oziębła, moje maseczki już się zrównały z moją twarzą, nie były osobną warstwą, moja twarz zaasymiowała maseczkę, niczym gąbka wodę i stwierdziłam że czas już wychodzić zwłaszcza że zbliża się pora obiadu, a mój brzuszek nie lubi takich przestojów w rytynie pochłaniania. Owinięta w szafrok wyszłam z łazienki niczym z komory hibernacyjnej. Narzeczony czekał już na mnie w sypialni, z pampersem w dłoni.
Niczym dama niczym jakaś arystokratka z wysokich sfer, zrzuciłam z siebie szlafrok, prosto na podłogę, nie przejmując się nim zbytnio, ciesząc swoje nagie ciało powiewem zimna. Podeszłam do narzeczonego i niczym kot łaszący się, pocałowałam narzeczonego, dość namiętnie, choć to zupełnie nie w moim stylu. Przewijanie przebiegło identycznie jak to z rana, z tą różnicą że teraz narzeczony ubrał mnie w body oraz w śliniaczek i poszliśmy zjeść obiad, to znaczy poszliśmy do kuchni by on mnie nakarmił a następnie zjadł swoją porcję, podczas gdy ja obserwowałam go uważnie.  To co by nieco wyjaśnić, taka nasza osobista gra, ukłon w stronęnarzeczonego, jako że niezręcznie się czuje gdy ktoś patrzy na niego gdy je, jednak gdy ja przy okazji próbuje go rozśmieszyć czy patrzę na niego w ten sposób, mówi że je mu się milej ( kłamczuch)…

Po obiedzie, narzeczony stwierdził że z chęcią wybrałby sie do kina, choć niezbyt lubię ogądać filmy na dużym ekranie tak przekupił mnie popcornem. W pieerwszym momencie zaczęłam szykować sobie strój wyjściowy, a że na codzień noszę dość biznesowy styl tak i taki zaczęłam przygotowywać. Narzeczony poprosił mnie abym nie przebierała się za panią prezydent, nie taki miał być cel wyjścia, poprosił abym nosiła to co sprawia że czuję się sobą,  ale jednoczenie coś co będzie luźne. Stwierdziłam że ma rację więc ubrałam na pampersa  body a na body dość luźną spódnicę, którą dostałam na ostatnie urodziny od mamy.  Spakowałam do korebki 2 zapasowe pampersy i wyszliśmy do kina.

Już podczas kupowania popcornu lekko zmoczyłam pieluszkę, jednak prawdziw próba wytrzymałości nadeszła przy połowie filmu. Po seansie wybraliśmy się na małe zakupy a wracjąc do domu zatrzymaliśmy się na jakimś placu zabaw. Nie mogłam sobie odpuścić i od razu pobiegłam na huśtawki, choć temperatura nie była sprzyjająca zabawie na placu zabaw tak być na placu zabaw i nie pohuśtać się na hustawce to po prostu grzech. Pierwotnie namówiłam narzeczonego na 5 minut na placu zabaw, ale jak to wśród nas Maluszków, 5 minut to nigdy nie jest 5 minut i tak, następną godzinę  spędziliśmy na placu zabaw naprzemiennie bawiąc się w piaskownicy, goniąc się po ściankach wspinaczkowych, zjerzdzając na zjeżdzalni i huśtając się czy to na huśtawce czy na karuzeli. Narzeczony stwierdził że gdyby mnie nie znał i zobaczył na placu zabaw  tak nie wiedziałby czy w pierwszej chwili dzwonić po pogotowie psychiatryczne czy po pogotowie psychatryczne…  Uśmiechnęłam się, zawsze bawią mnie jego angdotki związane z psychiatrią. Podczas tej zabawy zaskoczył nas deszcz i przemoczeni wróciliśmy do domu. Nie dość że urbania były mokre tak pampers mi przeciekł i zmoczyłam nieco siedzenie auta.   Narzeczony kazał mi pójść do sypialni i zdjąć wszyskie mokre ubrania, a on napali za ten czas w kominku. Byłam już naga ( muszę przyznać że ostatnimi czasy coraz częściej lubię przebywać w domu nago lub na wpół nago), leżałam na łóżku ze smoczkiem w buzi wiedząc że narzeczony lada chwilkę do mnie przyjdzie.
W między czasie zrobił mi ciepłe mleczko i przebrał mnie a następnie siebie w świerze i co najważniejsze suche rzeczy.  Koniec końców, dzień ten zakończył się do złudzenia podobnie tak jak się zaczął.  Ja wtulona w narzeczonego, on, trzymający mi buletkę z mlekiem w buzi, leżąc prawie nago przy kominku, w tle z grającą lekko muzyką. Idealny dzień, po prostu idealna celebracja tego dnia zakochanych.

Mam nadzieję że i Wam udało się miło i przyjemnie spędzić ten dzień.

Oryginał Grafiki 
Oryginał Tła 

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 18 – Cenzura

2

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 18 – Cenzura

Cenzura, ograniczenie prawa wolności wypowiedzi, łamanie praw konstytucyjnych czy praw człowieka, to popularne dziś wypowiedzi i zarzuty mówione i wykrzykiwane przez wielu. Cenzurowanie i ograniczanie naszego jako użytkowników głosu, naszej woli i opinii,  szybko rodzą agresję i niechęć, szybko rodzą sprzeciw i bunt.

Kilka dni temu platforma Tumblr, z której pochodzi oryginalnie duża wiekszość grafik, których używamy, które to grafiki zaporzyczamy i do których odsyłamy, ogłosiła oczyszczenie platformy z treści pornograficznych czy zawierajacych się pod tagiem #nsfw. Zmiana ta jest o tyle ciekawa i o tyle kontrowersyjna jako że zdecydowana większość materiałów na tej platformie ma w sobie coś co klasyfikuje post czy materiał jako #nsfw. Mowa tu o nagości, scenach i odnośnikach do stron pornograficznych,  tekstach oraz postach wprost namawiających do otwartości erotycznej oraz wszelkim fetyszom propagowanym na tej platformie.  Użytkownicy podzieli się na tych, którzy chcą utrzymania stanu obecnego ( przyzwolenia na takowe treści) i tych, którzy gotowi są zmienić platformę nadal robiąc swoje, publikując takowe materiały.
Bunt w pewnm momencie przybrał już formę żartu, zbiorowej histerii i paniki o wolność wypowiedzi i o prawa człowieka.

Co myślę o takim ruchu platformy Tumblr ?
Myślę że takie ograniczenie jest strzałem w stopę administracji i zespołu pracującego nad rozwojem platformy. Wiele ruchów, społeczności  miało szansę własnie dzięki platformie Tumblr, zaistnieć i zdobyć nie tyle rozgłos co pokazać ukrywającym się cżłonkom iż nie muszą się ukrywać z tym co ich określa, nie muszą się bać.
Jasne, daj ludziom palec a wezmą całą rękę, i w myśl tej zasady jeśli przywoli się na publikowanie treści mającej już podtekst erotyczny, tak pojawią się i osoby publikujące treści mocno propagujące pornografię i zachęcające do zachowań nie etycznych, jasne, pojawią się całe blogi o tematykach już zakrawających o niebezpieczne dla zdrowia czy to fizycznego czy to psychicznego i jasne pojawi się spam postów nawiazujących swoją tematyką do każdej formy inności, nie zawsze jednak przemyślany.
Myślę jednak że Tumblr jako platforma zapomina kto zbudował jej popularność jej pozycję na rynku blogowym, kto i dla kogo tworzy.

Każdy system ma swoje wady, i każdy system będzie popełniał błędy.
Flagując, zgłaszając posty, o niebezpiecznej treści, jedynie przekazujemy swoją opinię, jednak nie sprawiamy że post zostanie usunięty, tą decyzję podejmuje program, obliczając i przeglądając materiał w poszukiwaniu treści niezgodnych z regulaminem.
W efekcie czego usunięte mogą i zostają posty i materiały ludzi, nie związanych z tagiem #nsfw, z racji iż zdjęcie, które zamieścili, post który zamieścili został błędnie oceniony przez algorytm. Przypomina mi się sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy to platforma Youtube, wprowadziła podobny algorytm usuwający treści łamiące prawa autorskie.
Teraz, tak jak wtedy, ludzie krzyczeli, i buntowali się, domagali się zniesienia cenzury, która w swoim załorzeniu niweluje możliwość tworznia, i częściowo wtedy wygrali, jako że algorytm o ile działa, o tyle został odpowiednio dostosowany by nie szkodził on a pomagał i myślę że na platformie Tumblr czeka nas ta sama droga przez mękę, dowodząc administracji iż zabieg taki praktycznie zabije platformę.
Przypomina mi się wprowadzenie RODO i popularnego ACTA 2.0, i o ile za każdym razem podnosiły się głosy o łamaniu wolności słowa, o ile za każdym razem był widoczny sprzeciw i bunt przeciw takim przedsięwzięciom tak zostały one w tej lub innej formie wprowadzone, a my nadal jak tu byliśmy tak jesteśmy, po części dostosowując się do nowych przepisów prawa, nowych ograniczeń, po części walcząc o ich zniesienie.
Tak samo myślę jest i w tym przypadku i tak samo myślę że się to skończy.

Co myślę o Cenzurze?
Nie wiem, z jednej strony jestem jej głęboko przeciwna jako ogranicz ona nie tylko możliwośc wypowiedzi ale również pokazuje nierówność w traktowaniu użytkowników. Z drugej strony myślę że cenzura w określonych przypadkach na okreslonych warunkach jest jaknajbardziej dopuszczalna, z prostej przyczyny, ogranicz ona treść niebezpieczną prawnie i moralnie na dużych platformach, które są bardzo ściśle obserwowane przez organy władzy i prawa.

Na pewnym forum (którego nazwy nie podam by nie robić temu forum reklamy) sama doświadczyłam cenzurowania i usuwania moich własnych treści jako że były one niezgodne z poglądami administracji, a wręcz pokazywały hipokryzję i nepotyzm jednego z Adminów, który mając władzę, nie pozwalał nikomu się wybić i mieć odmiennej opinii ze wzajemnym szacunkiem. Bazowało to na zasadzie ,,albo płyniesz z jedyną słuszną prawdą, albo dostajesz bana”.
O ile moje posty nie namawiały do nagości, nie namawiały do materiałów czy stron pornograficznych tak były dla Admina niebezpieczne i pokazywały jak sam nie przestrzega zasad, których egzekwował od innych.

Cenzura jako taka zawsze będzie się jednym podobała a innym przeszkadzała i o ile sama określam się po stornie osób, którym cenzura będzie przeszkadzała o tyle rozumiem jej konieczność, jej cel.  Załóżmy że jesteśmy właścicielami dużej platformy z której nie tylko płyną zyzki z reklam i kontraktów ale i tworzy się opinia społeczna oraz jako gigant społecznościowy, jesteśmy postrzegani jako potencjalne zagrożenie dla organów prawa i władzy. W takim wypadku, taka cenzura wypowiedzi, zwłaszcza tych skrajnych, widocznie namawiających do aktów nieetycznych, agresywnych i propagujących szeroko pojętą nienawiść, może okazać się łatwym i relatywnie szybkim sposobem na kontrolę społeczności, przed terroryzmem i przemocą kierowaną w stronę konkretnych osób czy grup społecznych. Jasne w przypadku małej społeczności takiej jak nasza (Polska Społeczność ABDL) cenzura jest szkodliwa, i wyniszcząca jako że ani nie kontroluje negatynych postów, ani nie pomaga w opinii społecznej (szerszej społeczności).  Gdyby się uprzeć to wprowadzając Cenzurę w internecie, nie modyfikując algorytmu tak 99,99% treści zostanie z tego internetu usunięta, jako że (tu przekoloryzowuje) ktoś inny przed nami użył już tego słowa, tego zdjęcia, tego zdania czy tej myśli. Nawet w zdaniu ,,Razem możemy osiągnąć więcej” czy ,, Żyjmy i dajmy żyć innym” jeśli się chce, można zobaczyć wrogość czy agresję pasywną, namawiającą ludzi do buntu czy rewolucji przeciw komuś czy czemuś. Problem jednak w tym że takie przekoloryzowanie choć skrajne przedstawia realny problem i realne zagrożenie dla nas jako dla użytkowników oraz dla nich jako dla Zespołu Administracyjnego.

Co można z tym zrobić ? Co ja bym zrobiła?
O tyle ciężko tu dać odpowiedź jako że chcac niechcąc jest to problm gdzie odpowiedź jest albo na Tak albo na Nie.  Gdybym to ja pracowała nad Platformą Tumblr, tak nie wprowadzałabym tak restrykcyjnej wersji cenzury. Oczywiście, aby politycznie, prawnie wpowadzić zmianę należy wprowadzić obostrzenie, ograniczenie w możliwości wypowiedzi, jednak nie zakazywać ich całkowicie. Ludzi jest wielu i to po obu stronach tego konfliktu, tak więc możnaby pomysleć o systemie zgłaszania postów i bazując na liczbie oraz uzasadnieniach zgłoszeń banować tylko te treści, które są widocznie szkodliwe dla społeczności. Samo otagowanie może być już pomocne, jako że osoby chcące publikować treści takie jak nagość czy erotykę można odpowiednio otagować i do tagu przyposać konktetne cechy, np. opłatę za korzystanie z tagu (choć nie jest to rozwiązanie, które będzie najlepsze), można również odseparować treści niebezpieczne i przenieść je na bliźniaczą platformę otego samego dostawcy, jednak dedykowaną właśnie na taką treść. Można wykorzystać algorytmy ,,Cookies” tak by reklamodawcy i sponsorzy mogli swoje produkty, usługi reklamować w miejscu w którym ludzie szukają zbliżonej treści.

Jak wpływa taka cenzura na Projekt Roko Smoko? 
Jest to utrudnienie jednak nie na tyle by zatrzymało to nas w tworzeniu.
Platforma Tumblr, nie jest jedyną a i sami zagraniczni twórcy publikują te same posty w kilku różnych miejscach. Dla mnie nie ma większej różnicy czy nasz post ( link oryginału grafiki) będzie prowadził do platformy Tumblr, platformy DeviantArt czy innej storny z której ową grafikę zaporzyczymy. Myślę że w nas jako w nas to nie uderzy aż tak mocno jak wydawało mi się to w pierwszej chwili, nie mniej już zaczęłam przygotowywać alternatyną listę linków dla tych samych grafik, tak by mieć pewność na czym stoję.

Można wszysko, a przynajmniej można wszystko przemyśleć i zachować złoty środek pomiędzy tym co potrzebujemy a tym czego chce od nas społeczność.
Każdy pomysł ma swoje zalety i swoje wady, i w więszości to jak się je postrzega zależne jest od naszych osobistych poglądów jak i naszej własnej perspektywy.
Trzeba też pamiętać, że człowiek jest kreatywną istotą i gdy musi, gdy chce, tak wymyśli alternatywę dla stanu obecnego.
Wszystko można wyśrodkować, i to proponuję Zespołowi Tumbrl.

Oryginał Grafiki – O ironio prowadzący właśnie na platformę Tumblr…

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 17 – Współprace

1

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 17 – Współprace
Ile jest stron w Polsce o tematyce ABDL? Ile z nich działa a ile udaje że działa, obiecuje o czym znika bez słowa wyjaśnienia? Czym są współprace i jak działają?

Zacznijmy od liczby stron o ABDL w Polsce, a jest ich około 10 -15, z czego 5 istnieje i działa, a reszta jest i działa gdy chce działać. W swoim czasie aktywności byłam świadkiem powstania i upadku wielu forów, blogów, stron o tej tematyce i w większości to nie aktywność była przeszkodą, choć był to jeden z przysłowiowych gwoździ do trumny.

Przez ostatni czas mieliśmy nawiązaną współpracę z Serwisem ABDL – Polska, który pierwotnie miał być forum oraz stroną informującą o ABDL. W planach twórcy było utworzenie portalu społecznościowego, dla ABDL podobnego do Facebook’a w swoim działaniu oraz utworzenie panelu pomocnego dla rodziców i bliskich osobom ABDL, celem zrozumienia. Idea wydawała się piękna, wręcz przemyślana i zaplanowana. Sam twórca napisał do mnie z prośbą o pomoc w tworzeniu tej strony i po rozmowie via GG zgodziłam się mu pomóc. W Polsce co prawda nie brakuje i nigdy nie brakowało forów o tej tematyce, a ostatnimi czasy (okres ostatnich 4-5 lat) pojawiało się ich coraz więcej.
Forum działało, istniało i w pewnym sensie rozwijało się, posty przypominały bardziej dyskusje filozoficzne, grupy znajomych, co mnie cieszyło jako że sama lubię sobie tak pogdybać. Twórca jako Admin niestety nie interesował się zbytnio aktywnością na forum pomimo nich wielokrotnych próśb o włączenie się w dyskusję, nawet jeśli ograniczałaby się do wypowiedzenia własnego zdania. Forum po 2-3 miesiącach po prostu się zamknęło, oczywiście pod pretekstem wprowadzenia zmian. Pisałam do Admina, pytałam ale nie otrzymywałam żadnej odpowiedzi, tak jakby stał się jakiś wypadek, bądź po prostu zapomniał o ABDL i wszystkim co z nim związane.
Mijały kolejne miesiące a cisza jak była tak i jest, i dopiero kilka dni temu twórca odpowiedział że raczej będzie musiał zrezygnować z prowadzenia Serwisu jako że przerosły go koszty utrzymania Serwisu. Czy to potępiam, nie,  każdy sam powinien ocenić czy dana inwestycja jest dla niego/niej dostępna i możliwa, czy też nie. Oczywiście pierwotnie autor zapewniał mnie że z kosztami nie będzie problemu, i mam się nie martwić. Cóż, ludzie popełniają błędy i nie ma ich co za to winić.

Koszty to również argument dla którego Projekt Roko Smoko działa na darmowych platformach, aby zminimalizować do zera koszty utrzymania, by nie stało się to problemem.

Jasne mogłabym wykupić domenę, serwer, i przenieść wszystko na prywatny grunt, jednak aby zbalansować taką inwestycję musiałbym wprowadzić opłatę za korzystanie z Projektu, co łamało by prawo ( jako że nie publikujemy materiałów – grafik, które są naszą własnością, a zapożyczamy je celem stworzenia edycji). Nawet zakładając że Projekt płatny skoncentrował by się jedynie na autorskich opowiadaniach to kto chciałby płacić za coś czego w internecie pełno jest za darmo? Takie rozwiązanie generuje więcej problemów niżeli pożytku jako że teoretycznie nawet zabezpieczoną treść można skopiować i opublikować jako anonim na innej platformie, co praktycznie ,,zabiłoby” statystyczną szansę na dochód.

Wspominam również pewną dziewczynę i jej forum/bloga pod nazwą siusiam.pl.
Problem w tym przypadku jest dość złożony i opisywanie go tutaj będzie nieco nie na miejscu, jako że wchodzi już w prywatne życie autorki. Dla zachowania bezpieczeństwa nie podam nicku autorki, a wiem że od czasu do czasu do mnie tu zagląda i nie chciałabym by poczuła się ,,na celowniku” złej Cioci Mayi.
Autorka srony siusiam.pl miała teoretycznie wszystko, miała aktywność (swoją i innych), miała chęci i miała bezpieczną szansę stać się forum o ABDL z dość unikalnym bo bardzo infantylnym podejściem do tematu ( i w tym kontekście myślę tu o infantylności jako o zalecie). Problem tkwił w motywie utworzenia forum, w samej autorce, jako że założyła je by znaleźć przyjaciół w internecie. Dziewczyna była zamknięta w kloszu (psychicznym) i nie znała dorosłego życia, wierzyła i nadal wierzy że jest po prostu dzieckiem. Różnie podawała swój wiek, jak się okazało ze strachu przed odrzuceniem innych. Problem taki komplikowała jej łatwowierność, fakt iż traktowała innych użytkowników forum jak swoją rodzinę, czyli jak wujków i ciocie. Przez długi czas sama w to nie wierzyłam, odrzucałam od siebie możliwość iż dorosła dziewczyna, z problemem z którym się po prostu urodziła (niebędącym niczyją winą) od dziecka jest zamknięta w kloszu i całkowicie kontrolowana przez swoich rodziców.
Po rozmowie z jej opiekunką, przeraziłam się, jako że dziewczyna ma orzeczenie o niepełnosprawności intelektualnej oraz jest ubezwłasnowolniona prawnie.
W rozmowie z nią początkowo wydaje się słodka, niewinna i całkowicie normalna jak na naszą tematykę, jednak na dłuższą metę, przy dłuższej rozmowie widać iż jest po prostu psychicznie dzieckiem. Wydaje się to dla wielu spełnieniem marzeń, fantazji jakie opisywane są w opowiadaniach jednak ta dziewczyna myślę jest tu granicą ABDL której po prostu lepiej nie przekraczać. Dziś nie mam już z nią kontaktu, niestety zawierzyła osobie, która manipuluje ludźmi i obiecuje bardzo duże zainteresowanie, a w rzeczywistości wyłudza dane i zdjęcia. Przestrzegałam ją przed tą osobą, jednak to jak przestrzegać dziecko przed czymś co wydaje się po prostu atrakcyjne. Strona finalnie upadła po 6 miesiącach i już się nie podniosła.

Przykład tej autorki jest o tyle straszny i abstrakcyjny dla kogoś nowego w świecie ABDL, iż autorka wydawała się całkiem oczytaną i rozumną osobą, nie sprawiała wrażenia opóźnionej w rozwoju, gdy pisała posty były one sensowne i co prawda infantylne ale miały w sobie zachowaną logikę wypowiedzi. Dla wielu czytających, wyda się teraz że to na wpół opowiadanie, że piszę wam tu bajkę i jest to czysta fikcja. No przecież to nie możliwe, jak niby taka dziewczyna miałaby funkcjonować, nie zastnanawiało by jej zmieniające się w wiekiem ciało, z ciała dziewczynki w ciało kobiety? Po co ktoś miałby ją tak krzywdzić ?
I wierzcie mi, chciałabym aby te obawy były prawdziwe, chciałabym by ta dziewczyna była jedynie postacią wykreowaną przez osobę w internecie, chciałabym dla jej dobra, aby był to żart, czy eksperyment społeczny. Alternatywą bowiem byłby świat w którym taka dziewczyna nie znałaby innego świata niż ten, który pokazują jej rodzice. Alternatywą byłoby już znęcanie się nad dzieckiem, i długotrwałe, możliwe że nieodwracalne już szkody psychiczne. Chciałabym aby był to fejk i cieszyłabym się że dałabym się tak pięknie zbaitować.

Wspominam też dość ciekawą osobę,chcącą tworzyć płatne opowiadania, choć strona już nie istnieje tak pisał do mnie z prośbą o podjęcie współpracy. Czytając jego opowiadanie ( jego pierwszy odcinek) stwierdziłam że jest on bazowany na jednym z najbardziej utartych schematów panującym w społeczności ABDL, a że postać główna była nieletnia tak podałam warunek iż aby współpraca pomiędzy nami mogła się zawiązać, wszystkie postacie muszą mieć ukończone 18 lat. Jako że twórca sam pisać opowiadania dopiero zaczynał i prosił o porady, stwierdziłam że mogę wykonać korektę takiego opowiadania które po tej korekcie mogłoby nadawać się z czysto interpunkcyjnej i ortograficznej strony do opublikowania.
Zrobiłam to jednak nie zamieścił korekty, zaczął nawet prowadzić swój sklep ( zakładkę zapewniana przez platformę WIX na której owy pierwszy odcinek był dostępny za opłatą chyba 1,33 zł. Radziłam aby zrezygnował z tak agresywnego startu jako że jako osoba nowa nie ma jeszcze wyrobionej opinii w społeczności a nie przekona do siebie nikogo żądając opłaty (niezależnie jak niskiej) za opowiadanie mające jeden odcinek, mieszczący się na 1,5 strony A4 w Wordzie. Sugerowałam napisanie pierwszej serii liczącej sobie 10 odcinków i opublikowanie jej za darmo tak by społeczność mogła się zapoznać z kanonem twórczości i wedle uznania napisać 2 i 3 serię już za pobraniem opłaty ( dla wiernych fanów serii).
Niestety strona szybko upadła i po dziś dzień nie mam kontaktu z autorem.

Tu problem wydaje się oczywisty, zbytnia pewność siebie i nieznajomość społeczności jak i rynku, jednak wątpię by była to osoba pełnoletnia. Myślę że był to jakiś chłopiec pragnący szybkiego startu i szybkiego zarobku na kieszonkowe.
Wiele stron i nowych autorów letnich i nieletnich ucieka gdy widzi że ten ,,szybki sposób” wymaga zaangażowania się i kompromisu.

Ale do rzeczy, bo wspomnienia wspomnieniami, a współpraca jako taka nadal niewyjaśniona.
Czym jest?  Współpraca czysto z założenia miała być umową pomiędzy dwiema stronami aby wspólnymi siłami na tym zyskać. Proste i przejrzyste, jak by się mogło wydawać.
Współpraca charakteryzować się miała stworzeniem listy linków i stron wzajemnie się wspierających komentujących i linkujących się celem poszerzenia statystyk, oraz dania potencjalnemu czytelnikowi możliwości do płynnego przechodzenia pomiędzy stronami bliskoznacznymi, oraz stworzeniu przyjaznego kręgu twórców pod jedną grupą i jednym celem. Brzmi ładnie, prawda ?
Niestety jak większość ładnych pomysłów działa on jedynie na papierze w idealnym i sterylnym świecie gdzie brak innych perspektyw widzenia. Załóżmy że mamy 5 twórców i 5 stron w takiej współpracy. Wedle idei współpracy, na stronie Twórcy A, znajdą się linki do stron Twórcy B,C,D,E oraz F, i co oczywiste, w przypadku twórcy B, na stronie znajdą się linki twórców A,C,D,E, oraz F.  W ten sposób możnaby było stworzyć ładną i dość przejrzystą grupę współtwórców wzajemnie się wspierających.
Stety czy niestety,  tak nie jest, poprzez fakt iż twórcy mają różne spojrzenie i różne perspektywy na samo ABDL oraz poprzez wzajemne nieporozumienia mogą być niechętni by wspierać się nawzajem. (To tyczy się również i mnie).
Jak się nad tym zastanowić tak ideą współpracy było również otwartość na innych w odpowiedzi na grupki wzajemnej adoracji na forach a w rzeczywistości taka współpraca jest niczym innym jak właśnie utworzeniem takiej grupki wzajemnej adoracji.

Czy rezygnuje z formy współpracy?
Nie, jednak przestaje nadawać jej tak duże znaczenie, jako że pod koniec dnia i tak każde z nas w swojej pieluszce wie swoje. Uzmysłowił mnie o tym BardzoLittle, choć pewnie nie celowo, i nie umyślnie, jednak jego podejście do samej  idei współpracy było dość proste i sceptyczne co otworzyło mi nieco oczy.

Oryginał Grafiki

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 16 – Czym są dla mnie Opowiadania ?


Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 16 – Czym są dla mnie Opowiadania ?

Jak większość ABDL w Polsce, zaczynając aktywność w sieci, zaczęłam od opowiadań. Z początku nie z wyboru, a bardziej jako że były one rzadkością, były formą która wyrażała najwięcej i najdokładniej: marzenia, wizualizacje, fantazje czy pomysły społeczności. Były i poniekąd dalej są, odzwierciedleniem tego czym ABDL chcielibyśmy aby się stało. Jasne wiem, że pewne sytuacje, niekiedy całe historie oparte są na wyolbrzymieniach, przekoloryzowaniach i uproszczeniach, tak by przedstawić tą jedyną w swoim rodzaju a przy tym swoją ,,szczęśliwą krainę”.
Nie raz czytałam o osobach dorosłych, a czasem i jeszcze nastolatkach (nie lubię tego określenia choć i tak oznacza ono nieletnie dzieci), które to postacie fikcyjne miały być odwzorowaniem prawdziwych osób, w większości twórców danego opowiadania. Sceny przemiany w dziecko czy niemowlę, sceny traktowania tak jak traktuje się dziecko są praktycznie w każdym opowiadaniu i poniekąd o to właśnie w nich chodzi, prawda?

Opowiadania zaczęłam pisać, chcąc stać się aktywną ABDL, chcąc dać coś z Siebie społeczności, niżeli jedynie biernie czytać i oglądać prace innych. Z początku nie różniłam się od innych ,,pisarzy” amatorów, desperacko próbując napisać to o co mi chodzi, jednak co oczywiste, nie udawało się za pierwszym, drugim, piątym czy dziesiątym razie. Byłam słaba, robiłam błędy i to błędy które zwykle robią uczniowie szkoły podstawowej pisząc pracę domową, a jednak czułam się z tym tak dobrze, czułam że coś robię.

Z opowiadaniami już jest tak, że im więcej ich czytamy tym więcej ich chcemy czytać ( choć może tylko ja tak mam). W Polsce były dwie strony oferujące opowiadania i przeczytałam je wszystkie w zaledwie kilka dni, jednak co potem? Oczywiście zaczęłam czytać angielskie opowiadania (a jest ich zastraszająco dużo dużo więcej, zapewniam) i wątpię że kiedyś uda mi się przeczytać je wszystkie. Wiele z nich jest nieco ,,ukryte na widoku” jako że poukrywane są na zagranicznych blogach, kontach na portalach społecznościowych czy w prywatnych kolekcjach jakichś ,,anonimowych” osób, na wszelakich zakładkach ,,tylko dla wtajemniczonych”.  Nie mniej dziś ciężko mi już nie kończyć wieczoru, siadając w łóżku z telefonem i nie czytając kolejnego opowiadania, kolejnego autora, na kolejnej stronie.
Dla jednych Opowiadania mogłyby nie istnieć, dla drugich ,,no są ale co z tego”, dla trzecich ,,są i oby było ich coraz więcej” a dla czwartych ,,opowiadania to większość obserwowanego kontentu”. Ktoś pomyśli że punktuje tutaj ludzi i dzielę społeczność na kategorie, jednak to w rozmowach wyszło zróżnicowane zainteresowanie opowiadaniami i opisy jakich użyłam są opinią osób z którymi rozmawiałam via mail lub via GG, to opinia społeczności jak i przy tym moja własna.

Z perspektywy czytelnika/czki, większość opowiadań ma podobny, jeśli nie w większości ten sam schemat. Bohater/ka poszukuje swojej drogi, swojej tożsamości, robi coś czego robić nie powinnien/a  i następuje kara, w postaci przymusowego stania się ABDL, noszenia i używania pampersów, ssania smoczka, picia z butelki itd. Jednak w większości historyjek bohater/ka, przeżywa coś na postać swoistego katharsis (pojednania, zmiany wewnętrznej) a z osoby, którą był/a zmienia się w postać, która jest idealnym wyobrażeniem życia jako ABDL dla autora. Co jakiś czas oczywiście historyjki te mają drugie, głębsze dno, jednak nawet w angielskojęzycznych opowiadaniach jest to rzadkością. Czytając niektóre opowiadania często zadaje sobie pytanie ,, A co jeśli to opowiadanie jest bazowane na prawdziwych zdarzeniach?” oczywiście tyczy się to bardziej angielskich opowiadań, w zbiorach opowiadań na danej stronie gdzie autorzy niekiedy piszą iż historia ta wydarzyła się naprawdę. O ile staram się zachować zdrowy krytycyzm przy ,prawdziwych historiach” o tyle jeśli rzeczywiście są one prawdziwe to rodzice osób nieletnich piszących takie,  jakby można je nazwać wyznania, powinni zostać oskarżeni za znęcanie się nad dziećmi, osoby dorosłe sprawujące opiekę nad innymi osobami dorosłymi powinny zostać zgłoszone do odpowiednich władz za znęcanie się a w większości również i za molestowanie na tle zarówno emocjonalnym, seksualnym jak i psychicznym. Wolałabym aby te ,,prawdziwe historie” były fikcyjne, chociażby dla dobra osób je opisujących.
Wyobraźmy sobie tylko jakie piętno i jaką traumę mogłoby spowodować takie odizolowanie zarówno osoby dorosłej jak i dziecka ( osoby nieletniej), zmuszenie takiej osoby do czynności zakrawającej już o niezdrową relację oraz niemal niewolniczą zmianę takiej osoby w nieświadome i praktycznie niestabilne emocjonalnie dorosłe niemowlę…
Sama myśl może nie wydaje się na pierwszy rzut oka taka zła, jeśli oczywiście obie strony tego chcą i dążą do tego jednak czytałam i słuchałam wyznań osób które wcale ABDL chcieć nie chcieli, a  stali się nimi poprzez przeżytą traumę z okresu dzieciństwa, gdy to ich rodzice, znajomi czy bliscy zmienili ich życie ( w formie ,,zabawy” lub ,,kary”). O ile jako fikcję można by było przymknąć na to oko i pozostawić w większości bez komentarza, o tyle jeśli historie te są rzeczywiście oparte na faktach to osoby odpowiedzialne za ich dokonanie powinny zostać postawione przed sądem.

Z perspektywy twórcy/czyni opowiadania stanowią dość duże wyzwanie, jako że teoretycznie można napisać wszystko i to na każdy możliwy sposób, jednak jak zawrzeć w opowiadaniu to co chce się zawrzeć, opisując przy tym to tak aby było dla czytelnika ciekawe oraz aby spełniało wymagania społeczności? Jak długie powinno być takie Opowiadanie, na ile stron oraz czy powinny być to jednoodcinkowce czy długie opowiadania z rozwijającą się z biegiem czasu fabułą?
Opisując sytuację czy scenę na której ta sytuacja się dzieje, na co zwrócić uwagę, co opisywać a co pominąć? Oraz najważniejsze jak przedstawić bohaterów opowiadania tak by nie wyglądały jak wyjęte z kreskówki, nie były papierowe i puste?  
W Polskich opowiadaniach przyjęło się pisać dialogi po myślniku, co sama zresztą czynię.
Jest to prostszy i znacznie bardziej przejrzysty dla czytelnika sposób odbioru. W zagranicznych opowiadaniach pisze się nieco inaczej, w stylu narracji
,, Ala powiedziała do swojej koleżanki, Sabiny ,, Nie płacz, zaraz zmienię Ci pieluszkę”. Sabina zaczęła ssać jej (swojego) smoczka. Leżała grzecznie na łóżku czekając na obiecaną zmianę pieluszki .”
Sposób narracyjny czy sposób myślnikowy? Który jest lepszy i dlaczego? Tu dużo, myślę zależy od autora, tego w jaki sposób więcej może on/ona przekazać (używając którego stylu). Osobiście nie przeszkadza mi żaden z tych sposobów czy bardziej stylów, i mogłabym pisać w obu z nich jednak, wygodniej pisze mi się w sposobie myślnikowym, jako iż jest on w Polsce znacznie bardziej popularny, a i ja od niego zaczynałam, więc jest on dla mnie bardziej naturalny.

Sama jako autorka mam z opowiadaniami kilka problemów jako że za każdym razem mam dylemat odnośnie:
– Długości – Czy rozpisywać się na 5-7 stron opisując, każdy szczegół, jaki tylko mogę dojrzeć wizualizując pomysł, ideę opowiadania. Czy też zaskoczyć czytelników krótkim opowiadaniem, koncentrując się na 2-3 stronach, tak by zawrzeć tylko najistotniejsze rzeczy…
– Schematyczności – Czy lepiej będzie opisywać opowiadanie prosto, schematycznie planując przebieg zdarzeń, czy pokusić się o zanurzenie w wyobraźni i spisywanie tego co akurat przyjdzie mi na myśl.
– Dialogami – Czy w ogóle je zawierać, a jeśli tak to jak je rozwijać, opisywać, kształtować.
– Realnością – Czy tworzyć opowiadanie które mogłoby się wydarzyć w naszym, prawdziwym świecie, czy też puścić wodzę fantazji i pozwolić by wszystko mogło się zdarzyć.
– Tematycznością – Co i ile opisywać, tak by każdy mógł odnaleźć się w opowiadaniu. Czy opisywać tylko jedną sytuację np. zmianą pieluszki, czy opisać każdą, bądź możliwie jak najwięcej, tak by była to wizualizacja stanu idealnego dla czytelnika.
– Postaciami – Czy i jak je napisać, czy opierać je o osoby ( fragmenty osób) istniejących naprawdę pod względem zachowania, konkretnych wypowiedzi, poglądów, posobu patrzenia na świat, czy też stworzyć postać zupełnie odbiegającą od osób które znamy tak aby postać zachowywała się w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Opisywać je koncentrując się na chwili obecnej czy nadać postaci konkretną przeszłość z której wynika konkretny motyw teraźniejszości.

Teoretycznie można powiedzieć że mam swój własny styl jako że choć przy pisaniu każdego opowiadania, podejmuję w większości te same decyzje.
Staram się aby postacie miały przeszłość, choć nie konkretną a jedynie jej zarys, tak by był motyw jednak nie na tyle by motyw przeważał nad chwilą obecną. Staram się aby zawarta była fabuła, oparta zarówno o prawdziwe zdarzenia, możliwe zachowania i możliwe sytuacje jak i by fabuła miała w sobie coś z fantazji,coś co pozwala na interpretację czytelnika. Staram się zawrzeć wiele elementów tematyki, choć nie tylko dla czytelnika a bardziej jako dopełnienie fabuły i budulec samej postaci. Staram się aby postacie były na tyle rozmowne na ile mogłyby być w realnym świecie, oraz staram się aby dialogi dawały możliwość czytelnikowi nieco głębszego zrozumienia postaci, tak by czytelnik mógł się postawić na miejscu postaci w opowiadaniu i poczuć to co czuje on/ona. Staram się aby długość opowiadań była satysfakcjonująca, 3-4 strony to minimum, 5-6 stron to optimum, 7-8 stron to sukces i moja prywatna perełka.

Teraz wybaczcie ale skoro już wiecie co myślę o opowiadaniach i jak je widzę, czym dla mnie są oraz o czym myślę przy ich pisaniu, nabrałam ochoty na napisanie opowiadania, więc uciekam pisać …   Oryginał Grafiki
PS. Grafika w oryginale podoba mi się znacznie bardziej niż moja jej przeróbka, zwłaszcza że ostatnio wyszłam z wprawy w przerabianiu grafik ( obiecuję zabrać się już do roboty)… a dla stałych czytelników, ukryłam w grafice małego ,,esteregg’a” ( małą niespodziankę)… Kto ją dojrzy i będzie wiedział o co chodzi, niechaj wie że jest naprawdę wiernym czytelnikiem…

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 15 & Prawdziwi ABDL – Promocja ABDL w sieci…



Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 15 – Promocja ABDL w sieci…
Prawdziwi ABDL – Promocja ABDL w sieci…

Temat spóźniony jakiś dobry tydzień jednak chciałabym się na ten temat wypowiedzieć. Temat postanowiłam zapostować pod dwiema kategoriami jako iż pasuje zarówno do Wyznań Prowadzącej ( jest moim komentarzem w tej sprawie), jak i do ,,Prawdziwych ABDL” (jako że przedstawia on problem który niewyjaśniony może odbić się
O co chodzi? Przeglądając internet w poszukiwaniu materiałów i ciekawych stron odnośnie tematyki ABDL, natrafiłam na stronę w Polsce dość znaną choć nie przez wszystkich lubianą, mianowicie na wykop.pl.
Pod hashtagiem #abdl ktoś postanowił zapoczątkować ,,promocję abdl w sieci” publikując zdjęcia i posty w tematyce ABDL szerszemu gronu.
Przeglądnęłam kategorię od deski do deski i starałam się nie czuć obrzydzenia, tematyką, którą sama przecież praktykuje. Zdjęcia tam postowane były tendencyjne i nastawione na przyciągnięcie uwagi, jednak żaden post nie tłumaczył zagadnienia jakim jest ABDL samo w sobie. Oczywiście w komentarzach znalazłam jedynie wyzwiska i zarzuty w kierunku tematyki jak i nas jako społeczności i trochę mnie to nie dziwi, zważywszy na formę tej ,,promocji”.

Co myślę na temat wykopu jak i tamtejszej społeczności ?
Tak jak każda społeczność internetowa, istnieje i czy to dobrze czy źle, to już nie mnie oceniać. Sama nie jestem tam zarejestrowana i nie zamierzam być, nie podzielam tamtejszych zasad i nie zgadzam się z prostotą spojrzenia jaka tam panuje w wielu przypadkach. Jasne, wykop jako społeczność ma na swoim koncie kilka naprawdę fajnych ruchów, jak na przykład wypowiedzenie wojny pato-steamerom obecnych na platformie youtube, jednak pomimo iż podoba mi się ten konkretny ruch społeczności tak nie lubię zagrywek typu ,,My kontra Oni” i nie chcę być częścią tej wojenki, która na dłuższą metę, w mojej ocenie nic większego nie przyniesie. Mam swoje powody by niezbyt pałać entuzjazmem do społeczności Wykop’u jednak w myśl zasady skoro my istniejemy i chcemy żyć w spokoju tak jak chcemy, to ich społeczność również na to zasługuje.

Co sądzę o ,,promocji” tematyki ABDL w sieci ?
Myślę że to z reguły jest dobry ruch, jeśli oczywiście jest on zrobiony z głową, jeśli ma on ,,ręce i nogi” (odpowiednią strukturę). Sama tematyka zasługuje tak naprawdę na dużo więcej niż miano ,, zboczeńcy noszący pieluchy dla dorosłych” a tak się nas w większości określa. Można by napisać książkę, przeprowadzić badania naukowe, nieco poznać i opisać tematykę, tak by nowa osoba miała możliwość nauczenia się jej samodzielnie. Można by jednak jak to już bywa, nie jest to opłacalne, i nikt z własnej woli się za to nie weźmie, poświęcając swój czas.
Promocja jaka miała miejsce, była w mojej ocenie zbyt nachalna, zbyt wizualna i pozbawiona wyjaśnienia. Przypomina mi to społeczność LGBT i ich próby takiej promocji w internecie. Za każdym razem kończyło się to negatywną opinią szerszej społeczności internetu, jako że przedstawione było wizualny aspekt bez wyjaśnienia, byle by wzbudzić kontrowersję. Osobiście nie dziwię się iż temat został przyjęty tak a nie inaczej, w końcu gdybyśmy odwrócili sytuację to nachalne zdjęcia Pań w Pampersach, w pozycjach w większości wręcz erotycznych nie są dobrą wizytówką dla społeczności. Osobiście dziwię się jednak że temat nie został potraktowany ostrzej, znając społeczność wykopu, nawet bym tego oczekiwała.
Jasne, ktoś powie, znaleźli sobie dziwny fetysz i próbują się na nim wybić,
albo jasne, kolejna społeczność którą możemy bezkarnie oskarżać o najgorsze okropieństwa, jakie człowiek może wyrządzić, bo przecież i tak nam nic nie zrobią…
Szczerze, czy wykop, to na pewno jest dobre miejsce by zacząć taką ,,promocję” tematyki, która poprzez stereotypy dla kogoś niezwiązanego będzie kojarzyła się z negatywnymi myślami ? Czego oczekujemy my jako społeczność ABDL w Polsce, od takiej ,,promocji” i jakie przyniesie ona skutki ? Czy właśnie tak chcemy być traktowani i czy naprawdę tylko tyle potrafimy pokazać, przedstawić się?

Czuję wstyd, i to wstyd za autora tematu, jako iż może i miał dobre zamiary, może i przez pewien czas chciał kontynuować temat na swój sposób, jednak efekt można zaobserwować w komentarzach. Czuję w pewnym stopniu zrozumienie osób które krytykują naszą tematykę, jako że pokazywanie randomowego zdjęcia i przekonywanie ludzi na siłę, iż jest to spoko, we mnie samej budzi obrzydzenie. Czuję również samo obrzydzenie, jako że zdjęcia mają przyciągnąć jeden typ osoby, heteroseksualnego ABDL, marzącego albo o swojej opiekunce albo o swojej podopiecznej, pokazując sceny na zdjęciach z filmów pornograficznych, w których taki model jest przedstawiany jako jedyny.

Jak taką ,,promocję” można by było zrobić według mnie ?
Gdybym miała reklamować, promować ABDL szerszej publice, w większości osobom niezwiązanym z tematyką, zaczęłabym od zbadania czy szersza społeczność jest w ogóle zainteresowana poznaniem nowej tematyki, i czy jest chętna wyzbyć się uprzedzeń na koszt spokojnego wytłumaczenia tematyki, punkt po punkcie.
Następnie zaczęłabym od publikacji właśnie dyskusji na temat ABDL, z opisem tego czym jest a czym nie jest, podpierając ją wywiadami osób zza granicy oraz materiałami naukowymi choćby wikipedią czy stroną szanowaną przez społeczność uczelnianą ReaserchGate.
Następny krok zależałby w znacznej mierze od nastawienia i zainteresowania owej szerszej publiki, jako że istotnie można pokazać zdjęcia czy filmy, jednak napisałabym niejako w dodatku-komentarzu iż przedstawiona scena na filmie lub zdjęciu jest wyolbrzymiona jako że w całej społeczności ABDL nieliczne jednostki praktykują tę tematykę do stopnia przedstawionego na zdjęciu a w Polsce nie spotkałam się z żadnym takim przypadkiem, poza mną, gdzie w moim przypadku jest to bardziej zacisze własnego ogródka, z czym staram się nie obnosić.
Większość z naszej małej bo liczącej sobie (przy bardzo bardzo pozytywnym podejściu) 300 osób na całą Polskę, albo ukrywa się z tym, albo stara się zachować tą sferę życia dla siebie i ponownie w nielicznych przypadkach swoich bliskich.
Myślę że ostatnim krokiem byłoby zachęcenie szerszej publiki do poszukania stron, blogów, forów,  w tej tematyce, by nieco na własnej skórze przekonać się o tym jaka i czym społeczność ABDL tak od wewnątrz jest…

Użytkownicy Wykopu
Przepraszam, z mojej strony za taką formę przedstawienia Wam tematyki, która jest ciekawą tematyką jeśli da jej się szansę. Nie wiem za jak wielkich zboczeńców i zwyrodnialców nas macie, podejrzewam iż nie mamy zbyt dobrej opinii, i musimy jakoś sobie z tym poradzić. Oceniać tematykę jest łatwo przez pryzmat przekoloryzowanych i przerysowanych zdjęć, naciąganych byleby był kontent dla grupy samotnych i zagubionych ludzi. Niby tak samo można by oceniać każdą społeczność i każdą tematykę jednak czy zamykając się w takim prostym spojrzeniu nie krzywdzimy siebie nawzajem? O Was można by przecież powiedzieć ,,hejterzy” ,,oszuści”,,naciągacze” czy po prostu osoby szukające sensacji dla żartu, jednak każde z Was ma jakiś tam powód by robić to co robicie, by postować i udzielać się.
Gdybym miała rozmawiać z każdym użytkownikiem wykopu, jestem pewna iż znalazłoby się kilka jednostek, które przeginają, i których jako szersza społeczność niezbyt pochwalacie. U nas jest dokładnie tak samo i tak jak w waszej społeczności mamy jednostki i rzeczy z którymi między sobą się nie zgadzamy. Wedle mojej opinii, żyjmy obok siebie, i dajmy żyć sobie nawzajem.

Dlaczego piszę ten POST ?
W którymś poście podlinkowano Roko Tablicę jako polecane miejsce, i o ile dziękuję autorowi za docenienie mojego ( i nie tylko mojego wkładu w Projekt) tak, czuję iż powinnam nieco sprostować i skomentować całą tą sytuację. Nie chcę być kojarzona przez pryzmat takich sytuacji. Jeśli ktoś jest na tyle zainteresowany tematyką, prędzej czy później znajdzie Projekt Roko Smoko i będzie mógł/ mogła się ze mną skontaktować.
Każdej osobie, która będzie chętna, z chęcią i w miarę swoich możliwości wytłumaczę zagadnienie ABDL, oraz podeślę materiały, opisujące tą tematykę, w sposób odpowiedni zarówno dla osób nowych jak i tych, którzy w ABDL siedzą już od lat.

Mam nadzieję iż Autor ,,promocji” następnym razem wykona ją nieco bardziej starannie, oraz mam nadzieję że ten post nieco sprostował obecną sytuację.
Pozdrawiam,

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 14 – Przerwa czyli na odwyku od ABDL.

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 14 – Przerwa czyli na odwyku od ABDL.

Miesiąc mnie nie było i miesiąc ten robiłam na sobie eksperyment, o którym Wam opowiem.
Mój przyjaciel wiele razy powtarzał mi, że tak jak z każdą rzeczą od ABDL również można się uzależnić. O ile on nie twierdził, iż ja jestem uzależniona o tyle sama chciałam to sprawdzić, jako że zaintrygował mnie pomysł uzależnienia się od ABDL. Postanowiłam, że na miesiąc całkowicie odstawię pieluszki, relację, regresję, smoczki i każdy możliwy aspekt bycia ABDL.
Zadałam sobie na początku kilka pytań na których odpowiedzi chciałam w sobie znaleźć.

1. Czy od ABDL można się uzależnić ?
I tak i nie, to zależy od tego jak i ile ABDL praktykujemy. Tak, jako że jak z każdą rzeczą uzależniającą, wykonywanie jej sprawia nam przyjemność, a to podnosi nam poziom dopaminy (hormon szczęścia) i zarówno czujemy się z tym dobrze jak i chcemy to powtarzać. Nie jako że dla tych którzy nie muszą nosić pieluch jest to dodatek, coś co robią jednak z czego mogą zrezygnować i nie będzie to miało dużych, poważnych konsekwencji na tle zdrowotnym.

2. Dlaczego ABDL jest takie jakie jest ?
ABDL, jest dla każdego z nas czymś innym i nieco inaczej go doświadczamy, mamy też różne, niekiedy całkowicie odmienne motywy bycia /praktykowania ABDL w swoim życiu. Jest ono tym czym jest, dlatego iż takie jakie jest, działa na nas tak a nie inaczej, i tak wiem, już bardziej enigmatycznie nie dało się tego napisać, nie mniej tak mi najłatwiej jest to wytłumaczyć. Dla mnie ABDL jest nie tyle powrotem do lat dzieciństwa, nie tyle furtką bezpieczeństwa w życiu psychicznym i nie tyle odskocznią co stylem życia  i jako styl życia zaasymilowałam je do swojego życia jako znaczną jego część. ABDL jest częścią mnie we mnie, tym co pozwala mi być sobą i nie gubić się w sobie, jest tym co trzyma mnie ,, w ryzach”, nadaje sens dorosłemu życiu.

3. Z czego w ABDL najciężej jest zrezygnować ?
Tu ponownie zależy dla kogo, oczywiste jest iż nie można na równi stawiać praktykowania AB i praktykowania DL jako iż są to dwie dość wykluczające się style praktykowania. Dla osoby praktykującej styl AB, problemem będzie odrzucenie relacji, używania i korzystania z tych elementów które pomagają przy regresji, jednak dla osoby praktykującej DL problemem będzie odrzucenie elementów, które są stymulujące erotycznie.
Dla mnie najcięższe było odrzucenie relacji z moim narzeczonym, jako że to właśnie relacja jest w moim przypadku największym regresorem. Ciężko było mi nie korzystać ze smoczka, jako że przez ostatnich kilka lat niemal zawsze z nim spałam. Ciężkie było przerzucenie się z pieluszek na zwykłą bieliznę w domu, i korzystanie z toalety, co w pierwszych chwilach sprawiało iż czułam się dość służbowo w domu. Ciężkie było odrzucenie myślenia kategoriami małej Mayi, takiej, którą jestem w zaciszu własnego domu. Oczywiście miałam wsparcie mojego narzeczonego.

4. Co może pomóc w takim ,,Odwyku”?
Nie zaskoczę nikogo mówiąc iż pomoże odstawienie wszelkich rzeczy związanych z ABDL takich jak pieluszki, akcesoria, zabawki, ubranka. Jest to oczywiste, a zarazem ciężkie do wykonania dla osoby będącej ABDL. Są osoby o słabej woli, które pomimo chęci wracają o uzależnienia z powodu powracających wspomnień i z ABDL jest dokładnie tak samo. Z każdą rzeczą związaną z ABDL jaką mam w domu, związana jest pewna historyjka, pewne wspomnienie i aby odciąć się od wspomnień a poprzez to od możliwości złamania woli wraz z narzeczonym spakowaliśmy wszystkie rzeczy jakie mam w domu związane z ABDL i przewieźliśmy do garażu by spokojnie tak przeczekały i nie przeszkadzały. Niby nic, bo przecież to tylko kilka rzeczy, które leżą to tu to tam, jednak po spakowaniu i odstawieniu ich w domu czułam iż jest pusto, iż czegoś brakuje, iż jest nie kompletny o ważne rzeczy, które były a których nie ma.  Spakowałam nawet laptop by  mnie nie kusił ( a na laptopie mam dość pokaźną bo aż 400 GB plików związanych z ABDL). Wiem łatwiej byłoby zrobić format, bądź po prostu korzystać z konta gościa hasłem ( dla mnie nie znanym) zabezpieczając moje konto, jednak nie chciałam iść na łatwiznę.

5. Co się stało ?
Pierwsze co się stało, to zwiększył się mój czas wolny, w właściwie zwiększyła się jego ilość, jako że ABDL poświęcam każdą wolną chwilę, tak po odstawieniu miałam go stanowczo za dużo. Nie wiedziałam co mam zrobić, i tak nadrobiłam wszelkie zaległości w prasowaniu ( a było tego sporo, nawet jak na mnie), przeczytałam książkę, na przeczytanie której nie miałam czasu a chciałam to zrobić, nadrobiłam zaległości w serialach ( zdołałam obejrzeć w miesiąc całego Dr.House’a, a jest on dość długi), oraz pojechałam na weekend w góry z narzeczonym pochodzić po górach, tak dla dotlenienia się i rozrywki. Są osoby które poświęciły by się pracy zawodowej, są osoby które nic by nie robiły, ja postanowiłam że wypełnię czas tym na co nie miałam dotąd czasu.

6. Czy warto jest wracać i po co wracać jeśli chce się to odstawić ?
Powrót to niełatwa decyzja, zwłaszcza jeśli ABDL widzimy jako rosnący problem w naszym życiu. Wymaga podjęcia decyzji, poświęcenia nie tylko czasu ale też możliwości tego czego nie zrobimy będąc ABDL i praktykując je. Dla mnie powrót był o tyle prostą decyzją iż chciałam wrócić, chciałam by nadal było to częścią mnie. Brakowało mi bycia małą Mayą, brakowało mi poczucia bezwarunkowego bezpieczeństwa oraz oczywiście kreatywnej rutyny ,,dnia dziecka” czyli w skrócie opisując tego co sprawiało iż życie w relacji ABDL było do tej pory dla mnie przyjemne i pozytywne.
Brakowało mi mocno smoczka i miałam problem by bez niego zasnąć, choć mój przyjaciel cierpiący na bezsenność już od kilku lat poradził mi by jedną czy wie noce się przemęczyć a tej trzeciej organizm po prostu sam padnie i zadziałało, choć nie jest to najlepsza metoda, na pewno nie jest najzdrowszą.
Brakowało mi wszystkiego co oczywiste,  jednak starałam się o tym nie myśleć, nie karmić potrzeb by stały się nadmienię wyolbrzymione.

7. Koniec, i co dalej ?
Koniec miesiąca ,,Odwyku” i postanowiłam powrócić do ABDL, Z przemyśleniami, które czytacie.
Przyniosłam wczoraj rzeczy z garażu do domu i rozpakowałam je, do niemal każdej rzeczy tuląc się przez chwilkę ( aż ciężko uwierzyć mnie samej że jako dorosła, tak dużą wagę w tej pierwszej chwili przywiązałam do materialnych rzeczy), poświęciłam pół dnia by ponownie ABDL było w moim domu obecne i było tym czym było, na swoim miejscu, drugą jednak część dnia poświęciłam na czystą i wręcz bezczelną praktykę regresji. Mój narzeczony stwierdził że jak tak dalej pójdzie to zamiast do pracy będę musiała chodzić do przedszkola, choć ja uważam że się po prostu stęskniłam za małą Sobą i tą małą Siebie chciałam w to popołudnie nieco porozpieszczać. Po miesiącu przerwy dziwnym i zarazem dość specyficznym przeżyciem było to ,,pierwsze” przewijanie, ta ,,pierwsza” butelka mleczka i to ,,pierwsze” skorzystanie z pieluszki. Czułam się o tyle dziwnie iż wiedziałm co chcę zrobić, jak to zrobić, chciałam to zrobić a z tylu głowy pojawiał się impuls iż jak nie pójdę do łazienki do się zsiusiam bądź będzie jeszcze gorzej… To i tak było całkiem naturalne w porównaniu do ,,pierwszego” skorzystania ze smoczka po tej przewie. Czułam jak wypełnia mi on buzię i czułam jak siedzi tam, czułam jak każdy jego element, każda cząstka dotyka podniebienia i jak przy ssaniu delikatnie obija się o usta i policzki. Coś wspaniałego.

8. Czego mnie ten ,,Odwyk” nauczył ?
Pierwotnie miałam nauczyć się odpowiedzi na  powyższe 7 pytań i myślę że jakoś mi się udało, jednak  nauczyłam się również iż poprzez taką przerwę znacznie bardziej doceniamy to co mamy oraz przy takiej przerwie dowiadujemy się o sobie rzeczy, o które siebie nie podejrzewamy. Czy spróbuję przerwy ponownie? Nie wiem, myślę że za jakiś znaczny czas tak, by potem móc cieszyć się tym znacznie bardziej. Czy polecam taką przerwę ? Zdecydowanie TAK, choć nie jest to łatwe i wymaga poświęcenia tak opłaca się jako że efekty ,,potem” się potęgują i znacznie mocniej odczuwa się ABDL w sobie.

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 13 – Projekt Roko Smoko vs ACTA 2.0

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 13 – Projekt Roko Smoko vs ACTA 2.0

Tytuł może być nieco mylący, nieco zbyt dramatyczny, jako że my jako Projekt nie będziemy z ACTA 2.0 walczyć, protestować czy wysyłać petycji. Dla jednych będzie to niejako zdrada społeczności internetowej, dla innych oszczędzenie sobie kłopotów. Myślę, że walka taka, minęłaby się nieco z celem, jako że nie mamy siły przebicia ani nie stanowimy dużego zagrożenia.
Projekt może się nieco zmienić, może nieco zmutować, tak by nadal mógł działać jednak nie sprawiał kłopotów natury prawnej.

Problem z popularnie nazwanym ACTA 2.0 jest taki iż strasznie utrudnia ono działanie stron i projektów małych ( z perspektywy ogóły internetowej społeczności). Duże portale takie jak Facebook będą zmuszone jedynie do wykupienia specjalnej licencji zarówno na linkowanie jak i na bot’a cenzurującego posty i zdjęcia. Tu już niejako Projekt jest zagrożony, jako że główną częścią kontentu są u nas grafiki pochodzące z innych stron, od zagranicznych twórców. Jasne nie przywłaszczam sobie żadnej grafiki, która jest użyta na blogu, nie sprzedaje jej jako swoją, a jako że prawo autorskie tego wymaga, zamieszczam link do oryginału tak by potencjalny czytelnik mógł zapoznać się z oryginałem.
Problem polega na tym, iż dla bot’a cenzurującego nie będzie to miało znaczenia, jako że z perspektywy owego bot’a, publikując grafikę (nawet przerobioną) popełniam plagiat choć z prawnego punktu go nie popełniam.
Podatek od Linków, o ile nie uderzy nas (Projektu) aż tak jak portale informacyjne, tak będzie również przeszkadzał nam w przestrzeganiu prawa autorskiego (zamieszczenie linku do oryginału).
Jest to czysty precedens, jako że prawo nie jest łamane (przez nas) i wprowadzenie nowego prawa uniemożliwia przestrzeganie starego bez odpowiedniej licencji (która to licencja będzie licencją płatną).  Projekt wedle swoich założeń nie będzie generował kosztów utrzymania ani nie będzie projektem płatnym (co likwiduje możliwość posiadania takiej licencji), z racji publikowanych na nim materiałów, które nie są nasze i nie mamy prawa ich sobie przywłaszczać.

Co się z nami stanie?
Tu odpowiedź jest o tyle trudna, iż nie wiadomo na czym stoimy, nie wiemy co możemy zrobić by stać się bezpieczni. W teorii to nie nasz problem, jako że nie działamy samopas a na platformie WordPress i materiały publikowane na blogu są na serwerach WordPress’a, co za tym idzie to WordPress jest ich administratorem.

Załóżmy na chwilę że blog Roko Tablica jest największym blogiem na WordPress’ie ( aby pokazać zależność działania platformy na przykładzie). Jeśli płaciłabym za przestrzeń dyskową, hosting, certyfikaty i inne tego typu usługi, zapewniane przez platformę WordPress, to w interesie WordPress’a było by ochrona mnie przed działaniem takiego prawa (jako że przynoszę zysk i mam bazę subskrybentów, na których można zarabia poprzez wyświetlenie reklam). W takim przypadku WordPress po prostu przeniósł by pliki znajdujące się na blogu na serwer znajdujący się poza granicami Unii Europejskiej i prawo przestało by mnie dotykać. Oczywiście WordPress to firma, która zarabia nie tylko na reklamach i mam pojęcie, iż bardzo uprościłam ten przykład, jednak jest on nadal istotny z perspektywy dużych twórców.

Wracając na chwilkę do rzeczywistości, nawet jeśli WordPress będzie zmuszony ugiąć się pod nowym prawem ( w co wątpię, choć trzeba to brać pod uwagę) , nawet jeśli blog oficjalnie będzie uznany za winien popełnienia plagiatu (przez bot’a), to nadal nowe prawo, które działać będzie na terenie Unii Europejskiej, nie będzie mogło działać na strony zagraniczne ( mające swoje serwery poza granicami Unii Europejskiej).
Teoretycznie Tumblr, Facebook, DeviantArt, Wix, WordPress, Google są bezpieczne, i jeśli będzie to koniczne, przeniesiemy się na którąś z owych stron (z kontentem już istniejącym – co będzie masakryczne do wykonania fizycznie, jednak się da).
Jeśli mam być całkowicie szczera, to mam nadzieję, iż poprzez fakt niszowości tematyki oraz tego iż nie mamy tysięcy obserwujących, nie prowadzimy kampanii reklamowych, nie jesteśmy ważne dla ogółu może prawo to nas nie zaboli tak bardzo jak się je opisuje.

Co myślę na temat ACTA 2.0?
Myślę, że jest to walka z wiatrakami, jako że nie ma ona na dzisiejsze czasy już sensu.
Internet był jest i pozostanie wolnym medium, gdzie, każda osoba mogła, może i będzie mogła publikować treści, tworzyć, komentować, odtwarzać, szukać i dowiadywać się rzeczy…
20 -30 lat temu, wprowadzenie takiego prawa kształtowało by Internet i wtedy możliwe nawet że mogłaby być to dobra i korzystna zmiana, dziś jednak to internauci stanowią większość, to Internet jest medium masowego przekazu, to Internet jest miejscem dla każdego, nieskończoną i nielimitowaną wiedzą w praktycznie każdej dziedzinie życia. Jasne, jest hejt, jasne są nadużycia, jasne Internet ma swoje wady i wielu osobom wyrządził on krzywdę.
Jednak wprowadzenie restrykcyjnego prawa, wprowadzenie nakazów, certyfikatów i cenzury, tak jak zniszczyło wiarę ludzi w telewizję tak zniszczy wiarę ludzi w Internet, jako że stanie się on tak samo skorumpowany i jednomyślny jak telewizja.
Jeśli odbierzemy ludziom wolność do wyrażania się, jedynie ich nastawimy przeciw sobie, a oni w swej kreatywności wymyślą nowy wolny sposób na wyrażanie Siebie. To nie groźba, to przestroga, jako że tak jak siłę Internetu stworzyli ludzie, tak i ludzie tą samą siłę wolności przekują niczym oręż w nową formę pełniącą dokładnie ten sam cel, wolną jednak od cenzury i jednomyślności.
Tak radziliśmy sobie jako społeczność setki a nawet tysiące lat temu i tak poradzimy sobie i teraz.
Wolność nie jest naszym przywilejem, jest obowiązkiem rozwoju, jest tym co określa gatunek ludzki i to było jest i pozostanie niezmienne.
Internecie, jestem z Tobą,
Internauci, łączmy się w wolności.

 

 

 

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 12 – A co gdyby założyć Patronite ?

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 12 – A co gdyby założyć Patronite ?

Obserwuję pewną tendencję, rosnącą już od jakiegoś czasu i nasuwa mi się pewne przemyślenie…
Chodzi o Patronite, a właściwie o możliwość jaką daje.
Spokojnie, nie zamierzam na obecną chwilę prosić Was o fundusze, nie ma takiej potrzeby ani nie widzę powodu by robić to teraz ( równie dobrze mogłabym to zrobić rok temu…), zastanawiam się nad możliwościami jakie taki Projektowy Patronite mógłby dać, zarówno mnie jak i Wam, co moglibyśmy zrobić oraz jak wpłynęłoby to na przyszłość Projektu?

Na pewno Projekt by się rozwinął, na pewno moglibyśmy zrobić coś co dotąd było cóż, poza zasięgiem. Co bym zrobiła?
Po pierwsze, częściej pisała opowiadania, pisane pod konkretne zamówienie.
Po drugie stworzyła konkurs w którym można by było wygrać asortymenty dla ABDL sygnowane logiem Projektu.
Po trzecie, zorganizowałabym spotkanie – event z atrakcjami związanymi z naszą tematyką.
Po czwarte, zatrudniłabym profesjonalnego grafika (możliwe że nawet z tematyki ABDL) tak by zacząć produkować grafiki sygnowane logiem projektu.
Po piąte, jeszcze nie wiem, jednak wiem że byłoby to coś czego ABDL w Polsce, chcą…
Tylko ? Tylko co by to dało ? Poza w pewien sposób złamaniem zasad które ustaliłam sobie podczas tworzenia Projektu, iż nie będzie on w żaden sposób płatny, zamieniłabym to co mam w linie produkcyjną kontentu który byłby masowy, jednak nie personalny. Jasne byłoby łatwiej, jasne mogłoby się udać ( jak chcą niektóre osoby) pokazać Polsce iż ABDL istnieje. Jasne, projekt jak i ja sama miałabym możliwość rozwoju ponad stan obecny ( z czasem). Jednak czy to jest konieczne ?
Czy powinnam zamieniać spokojny format Projektu na taki który jest biznesem ?
Dużo osób marzy o sklepie ABDL w Polsce, albo chociaż możliwości zakupu bez płacenia horrendalnie wysokiej ceny ( patrząc z perspektywy codziennego życia i codziennych wydatków). Mając takiego Partonite’a mogłabym stopniowo otworzyć taki sklepik internetowy działający na zamówienie, tak by nie generował strat.

Tylko czy jest mi to potrzebne ?
Już nie raz przejechałam się nad tym iż wkładam w coś czas i zaangażowanie, które kończy się fiaskiem, już nie raz zastanawiałam się nad tym co i jak mogłabym robić by czuć się z tym dobrze a by przy tym czuć że to co robię ma jakikolwiek pozytywny wpływ na społeczność.
Osobiście nie wiem czy chciałabym by projekt stał się aż tak bardzo oficjalny i poważny, osobiście lubię stan w którym poza wąską jak na społeczność internetową publiką, mało osób wie o Projekcie i jest on w pewnym stopniu ekskluzywny, po względem tematyki.
To jedynie takie moje rozważanie, pomysł który warty jest omówienia, i o to chciałabym Was prosić.
Napiszcie proszę w komentarzu co sądzicie o takim pomyśle. Jak to według Was mogłoby wyglądać oraz czy to w ogóle dobry pomysł… Każdy glos się liczy i każda opinia jest dla mnie ważną opinią.

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 11 – Nasza Ikra

tumblr_p8lxafr0SB1vnt3t7o1_500

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 11 – Nasza Ikra

Co się z nami stało? I co ważniejsze, czy tak już będzie to wyglądało? Kiedyś, to dalibyśmy wszystko byleby tylko wyjść na spacer, zwiedzić tą nie znaną nam część lasu, kiedyś nagrodą było dla nas ognisko i noc pośród niczego, pośród lasu i gwiazd nad naszymi głowami.

Dziś to kara, dziś to coś na co mamy czasu, coś co może i chcielibyśmy w głębi siebie raz jeszcze przeżyć, jednak mamy taką myśl, że to już nie będzie to samo, prawda?
Myślę że nieco tracimy tą Ikrę, tego co nas określa jako Maluszków. Tracimy siebie ( chęć poznania) w czasie, i w pogoni za normalnością, codziennością. Każde z nas ma pracę, dom, niekiedy już i rodzinę, jednak nie mamy już czasu dla siebie, nie możemy bądź co gorsza wydaję nam się że nie powinniśmy się bawić, odkrywać i poznawać.
Zatrzymaliśmy się niczym wskazówki zegara, któremu wyczerpały się baterię, jednak nie zmieniamy ich (baterii naszej ,,ikry”) na nowe, nie ładujemy ich, po prostu stoimy w miejscy coraz bardziej się starzejąc, kurząc.

Przez weekend byłam na takim wyjeździe, pośród lasu i nicości. Przyzwyczajona do hałasu miasta i odgłosów aut czy ludzi uderzyła mnie cisza jaka panowała w jakby opuszczonym i zapomnianym lesie, który to jeszcze kilka lat temu tętnił życiem i śmiechem (byłam tam, w dokładnie tym miejscu, w którym byłam jako 14 latka na obozie wakacyjnym). Oczywiście tym razem jako już dorosła i szanująca się kobieta ,,Maluszek”, miałam przy sobie zarówno mojego narzeczonego jak i zestaw podręczny Maluszka (Pieluszki, smoczek, butelkę i zapas mleczka w proszku), a jednak czułam się dziwnie. Czułam pewne przygnębienie oraz nawet w pewnych momentach smutek. Oto przede mną były cale kilometry miejsca na kemping i żadnej kolonii, żadnego ogniska, nie było żywego ducha.

W pierwszych momentach było mi smutno, czułam rozgoryczenie i zadawałam sobie jedno proste pytanie ,,Ale dlaczego?” …
Jasne później rozpaliliśmy ognisko i piekliśmy ziemniaki, mój narzeczony grał na gitarze, ja natomiast starałam się śpiewać. Czas spędziliśmy miło, jednak małą górką zużytych pieluszek pozostało to jedno pytanie, ,,Ale dlaczego?”…
Nie potrafię krótko opisać odpowiedzi, nie wiem nawet czy da się na nie odpowiedzieć tak bym była usatysfakcjonowana z odpowiedzi, wiem jednak że powinniśmy (zwłaszcza my) walczyć i pamiętać te wszystkie miejsca, które były i poniekąd nadal są dla nas ważne. Utrzymujmy przy życiu i odwiedzajmy je, tak by nie stały się z biegiem czasu zapomniane.

Ale przede wszystkim nie zaprzedajmy siebie, dla pogoni bez końca, miejmy czas dla siebie. Pamiętajmy iż jak wszystko na tym świecie i my (nasza radość i wola) przeminiemy.  Pamiętajmy więc by co jakiś czas, regularnie ,,wymieniać bateryjki” by utrzymać naszą osobistą Ikrę przy życiu…

Oryginał Gifa

%d blogerów lubi to: