Author Archive: Maya

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 19 – Mayowe Walentynki

1

 

Post spóźniony jakieś półtora tygodnia, jednak wierzcie mi że nie miałam kiedy go przepisać z zeszytu na laptopa. Pracuję nad korektą pewnego dzieła, które ukaże sie już niedługo i które bardzo dużo dla mnie znaczy, stąd ostatni brak aktywności.

Mayowe Walentynki to okreslenie, którego używa mój przyjaciel, dla niego to bardziej określenie usprawiedliwiające mój stan Maluszka, a przynajmniej jeden z tych stanów.
Walentynki to ciekawy okres, ciekawy dzień, z jednej strony wszyscy na ten jeden dzień jakoś bardziej okazują sobie czułość i bliskość, z drugiej strony niektóre osoby przeginają z obnoszeniem się Walentynkami, jako pretekstem do kontaktów cielesnych.
Moje Walentynki zaczęły się zwyczajnie, nażeczony obudził mnie delikatnie dłaszcząc po ramieniu, wtulając się we mnie, na tak zwaną łyżeczkę. A propos łyżeczki, nażeczony przyniósł mi do łóżka śniadanie, na drewnianej podkładce, plastikowych tależykach i wtulona w niego byłam karmiona, raz winogronkiem, raz łyżeczką kaszki. Gdyby ktoś patrzył na nas z boku, tak wyglądało to jak scena pinkniku w filmie, taka scena którą wszyscy kojarzymy z tego jednego filmu, którego nazwy za wszystkie pieluszi świata nie potrafimy zapamiętać. Po śniadanku stwierdziłam że jestem już spóźniona do pracy, i zaczęłam się w pośpiechu ubierać, ale narzeczony powstrzymał mnie mówiąc że jakby mnie ktoś szukał tak jestem cały dzień na spotkaniach, i tak taką wersję ustalił z moim zespołem. ( Jak się okazuje ciasto dość dobrze działają jako forma przekupstwa, chyba muszę zwolnic zespół…). Na wpół ubrana zauważyłam że nadal mam na sobie pampersa a narzeczony poprosił bym położyła się na łóżku i zmienimy pampersa, bo ten już zaczyna nieco na mnie wisieć. Przewijanie jak przewijanie, niby nic takiego i niby opisywałam już to wieokrotnie w innch postać, jednak tego dnia to nawet trywiana rzecz zmiany pampersa nie może być pozbawiona czułości. Narzeczony przyłożył dużą uwagę każdemu aspektowi zmiany pampersa, tak by odczuwalna przyjemność oraz lekkie zawstydzenie było jak największe, jak najbardziej przyjemne. Mokre chusteczki i ciepłe dłonie narzeczonego zdziałały cuda, a rozprowadzanie pudru po tych okolicach ciała, było wręcz pociągające, choć nie miało w sobie aspekttu erotycznego. Po zapięciu nowego pampersa, narzeczony delikatnie ucałował mnie w brzuch, ledwie dotykając wargami mojej skóry, co dało efekt combo w oddczuwalnej przyjemności.

Leżąc tak na łóżku praktycznie naga, jedynie w pampersie, uśmiechnęłam się do narzeczonego, który odwzajemnił mój uśmiech i podał mi butelkę mleka. Wziąwszy ją od niego po prostu zaczęłam zasysać jej zawartość, w czasie gdy narzeczony włączył z telefonu playlistę LoFi ( Rodzaj muzyki grającej w tle, tworzącej przyjamny klimat).
Narzeczony położył się koło mnie na łóżku i natyczmiastowo się do niego przytuliłam. On odebrał mi butelkę i trzymał ją za mnie by moje uwolnione od butelki ręce mogły go opleść i wtulić się w niego jeszcze mocniej.
Leżeliśmy tak słuchając playlisty z dobre półtorej godziny, wpatrując się w sufit na którym zawiesiliśmy kilka dni wcześniej światełka tak dla ozdoby. Nawet nie wiem kiedy usnęłam, choć nie trudno było zasnąć, będąc praktycznie non stop głaskaną i utuloną czy to pieluszką czy kocykiem, leżąc na klatce piersiowej swojego narzeczonego.
Muzyka leciała, przyjemnie wypełniając pokój delikatnymi i miłymi dla ucha dźwiękami, zapach pudru, napełniał pokój słodyczą.

Obudziłam się 5 godzin później, z mokrym pampersem i potrzebą by użyć go ponownie. Wstałam z łóżka i rozluźniłam mięśnie. Pampers jak to pampers, przyjął grzecznie mój podarunek, bez słowa sprzeciwu. Wzięłam z szafki smoczka, który powędrował od razu wprost do mojej buzi. Nadal mając na sobie jedynie pampersa i teraz już smoczek, przeszłam z sypiani do salonu, by zobaczyć narzeczonego sprawdzającego jakieś kartkówki, jednoczęsnie oglądającego jakiś film na HBO. Przysiadłam się do niego i patrzyłam co robi, tak jakby to co robił było czymś niezwykle istotnym, czymś od czego zależy przyszłość świata… Gdy narzeczony zauważył mój wzrok, zapytał czy wszystko dobrze, i czy dobrze mi się spało. Przytuliłam się do niego i pocałowałam go wyjmując wcześniej smoczek.
Narzeczony dalej sprawdzał kartkówki, a ja leniwie patrzyłam w telewizor, czując że pieluszka coraz mniej może już wytrzymać. Postanowiłam nie przeszkadzać mojemu wybrankowi, poszłam do łazienki wziąć długą i ciepłą kąpiel. Panowie posiadający żony, wiecie o czym mówię, to nie szybkie myju myju, to siedzenie i odmakanie ciała tak długo dopuki ludzkość nie wymyśli leku na wszelkie choroby.  Napuściłam sobie wody, płynu do piany, wzięłam książkę i zaczęłam istny rytuał odnowy biologicznej. Panowie, jeśli kiedykolwiek zastanawiacie się co my tak długo w tej łazience robimy, tak wierzcie mi, lepiej poczekać i pod żadnym pozorem nie wchodzić do naszego laboratorium piękna, wejście grozi ciężkimi bliznami na psychice.

Woda już oziębła, moje maseczki już się zrównały z moją twarzą, nie były osobną warstwą, moja twarz zaasymiowała maseczkę, niczym gąbka wodę i stwierdziłam że czas już wychodzić zwłaszcza że zbliża się pora obiadu, a mój brzuszek nie lubi takich przestojów w rytynie pochłaniania. Owinięta w szafrok wyszłam z łazienki niczym z komory hibernacyjnej. Narzeczony czekał już na mnie w sypialni, z pampersem w dłoni.
Niczym dama niczym jakaś arystokratka z wysokich sfer, zrzuciłam z siebie szlafrok, prosto na podłogę, nie przejmując się nim zbytnio, ciesząc swoje nagie ciało powiewem zimna. Podeszłam do narzeczonego i niczym kot łaszący się, pocałowałam narzeczonego, dość namiętnie, choć to zupełnie nie w moim stylu. Przewijanie przebiegło identycznie jak to z rana, z tą różnicą że teraz narzeczony ubrał mnie w body oraz w śliniaczek i poszliśmy zjeść obiad, to znaczy poszliśmy do kuchni by on mnie nakarmił a następnie zjadł swoją porcję, podczas gdy ja obserwowałam go uważnie.  To co by nieco wyjaśnić, taka nasza osobista gra, ukłon w stronęnarzeczonego, jako że niezręcznie się czuje gdy ktoś patrzy na niego gdy je, jednak gdy ja przy okazji próbuje go rozśmieszyć czy patrzę na niego w ten sposób, mówi że je mu się milej ( kłamczuch)…

Po obiedzie, narzeczony stwierdził że z chęcią wybrałby sie do kina, choć niezbyt lubię ogądać filmy na dużym ekranie tak przekupił mnie popcornem. W pieerwszym momencie zaczęłam szykować sobie strój wyjściowy, a że na codzień noszę dość biznesowy styl tak i taki zaczęłam przygotowywać. Narzeczony poprosił mnie abym nie przebierała się za panią prezydent, nie taki miał być cel wyjścia, poprosił abym nosiła to co sprawia że czuję się sobą,  ale jednoczenie coś co będzie luźne. Stwierdziłam że ma rację więc ubrałam na pampersa  body a na body dość luźną spódnicę, którą dostałam na ostatnie urodziny od mamy.  Spakowałam do korebki 2 zapasowe pampersy i wyszliśmy do kina.

Już podczas kupowania popcornu lekko zmoczyłam pieluszkę, jednak prawdziw próba wytrzymałości nadeszła przy połowie filmu. Po seansie wybraliśmy się na małe zakupy a wracjąc do domu zatrzymaliśmy się na jakimś placu zabaw. Nie mogłam sobie odpuścić i od razu pobiegłam na huśtawki, choć temperatura nie była sprzyjająca zabawie na placu zabaw tak być na placu zabaw i nie pohuśtać się na hustawce to po prostu grzech. Pierwotnie namówiłam narzeczonego na 5 minut na placu zabaw, ale jak to wśród nas Maluszków, 5 minut to nigdy nie jest 5 minut i tak, następną godzinę  spędziliśmy na placu zabaw naprzemiennie bawiąc się w piaskownicy, goniąc się po ściankach wspinaczkowych, zjerzdzając na zjeżdzalni i huśtając się czy to na huśtawce czy na karuzeli. Narzeczony stwierdził że gdyby mnie nie znał i zobaczył na placu zabaw  tak nie wiedziałby czy w pierwszej chwili dzwonić po pogotowie psychiatryczne czy po pogotowie psychatryczne…  Uśmiechnęłam się, zawsze bawią mnie jego angdotki związane z psychiatrią. Podczas tej zabawy zaskoczył nas deszcz i przemoczeni wróciliśmy do domu. Nie dość że urbania były mokre tak pampers mi przeciekł i zmoczyłam nieco siedzenie auta.   Narzeczony kazał mi pójść do sypialni i zdjąć wszyskie mokre ubrania, a on napali za ten czas w kominku. Byłam już naga ( muszę przyznać że ostatnimi czasy coraz częściej lubię przebywać w domu nago lub na wpół nago), leżałam na łóżku ze smoczkiem w buzi wiedząc że narzeczony lada chwilkę do mnie przyjdzie.
W między czasie zrobił mi ciepłe mleczko i przebrał mnie a następnie siebie w świerze i co najważniejsze suche rzeczy.  Koniec końców, dzień ten zakończył się do złudzenia podobnie tak jak się zaczął.  Ja wtulona w narzeczonego, on, trzymający mi buletkę z mlekiem w buzi, leżąc prawie nago przy kominku, w tle z grającą lekko muzyką. Idealny dzień, po prostu idealna celebracja tego dnia zakochanych.

Mam nadzieję że i Wam udało się miło i przyjemnie spędzić ten dzień.

Oryginał Grafiki 
Oryginał Tła 

Reklamy

Wieczorne Seanse

5

Co jakiś czas robimy sobie wraz z przyjaciółką takie domowe wieczorne seanse, lub jak ktoś woli kinowe noce. Zaletą bycia ABDL w takich chwilach jest fakt, braku potrzeby zatrzymywania filmu na tak zwaną ,,przerwę na siku”. Pieluszki przecież od tego są by zająć się tym problemem tak byśmy my nie musieli. Oczywiście by poczuć się jak w kinie potrzebne są odpowiednie przygotowania, koc, wygodny fotel, poduszki, popcorn i cała masa herbatki, oczywiście potrzebny/a jest jeszcze towarzysz/ka oglądania tak by mieć się do kogo przytulić, z kim porozmawiać i wyjawić swoje myśli gdy film je zainspiruje.

Co jakiś cza urządzamy sobie takie wieczorki, i wyglądają one dość podobnie, Wera w piżamie i szlafroku, ja w pieluszce i pod kocykiem, oraz cała długa noc seansu kinowego różnego gatunku.
Tym razem udało mi się namówić Werę by również ubrała pieluszkę, tak bym nie czuła się osamotniona. Obie przygotowane i odpaliłyśmy na rzutniku film pt. Jedz, módl się, kochaj. Już po 10 minutach filmu przebrnęłyśmy przez większość popcornu i pierwszy z wielu tej nocy dzbanek herbaty. Odruchowo gdy czułam parcie po prostu pozwalałam by pieluszka się tym zajęła, Werka natomiast, potrzebowała nieco większej motywacji i dopiero przy scenie deszczowej była w stanie wypełnić pieluszkę. Widziałam jej minę, połączenie zawstydzenia i ulgi jednak nic nie mówiłam, nie chciałam jej psuć wieczoru.
Drugi i trzeci dzbanek oraz drugi popcorn to właściwie takie ciapkacze, nic nowego ale też nic co by wymagało jakiegoś komentarza. Wera przyniosła również polskie komedie pt. Och Karol 2,  Testosteron i oczywiście kultowe już  obie części Killer’a. I tak, jasne, dziś filmy również powstają i większość z nich wygląda nieporównywalnie lepiej od tych, które oglądałyśmy, jednak brakuje im takiej nutki nostalgii, którą czuje się oglądając te starsze i po prostu ,,kultowe” jak kolwiek to brzmi produkcje.
Wieczór zakończyłyśmy pozycjami obowiązkowymi dla Wery, bowiem są to jej ulubione filmy a mowa o Kogel Mogel i Galimatias ( Kogel Mogel 2). Pod jak podliczyłyśmy zjadłyśmy tej nocy 4 paczki popcornu i wypiłyśmy 8 dzbanków herbaty.  Wątpię by moja pieluszka mogłacoś jeszcze pomieścić, ale prewencyjnie poprosiłam Werkę by mnie przewinęła po 4 dzbanku. Wera wcale nie była lepsza, i już po 2 dzbanku jej pampers był praktycznie pełen, a potem to już była czysta przyjemność…

A wy, też robicie sobie takie kinowe wieczorki w pieluszkach?

Oryginał Grafiki

Być Maluszkiem – Wierszyk

4

Być Maluszkiem – Maya

Być Maluszkiem, co to znaczy? 
Przecież mali nie jesteśmy.
I już za dorosłych uchodzimy,
W dzień i w nocy, nie płaczemy,
Pracujemy i płacimy…

Być Maluszkiem, to nie grzech.
To nie wstyd być Małym w środku,
Nie choroba i nie problem,
Wstyd jest dusić w sobie to,
kim się w środku samym jest…

My Maluszki, my tak różni,
Choć podobni i w tak kolorowi,
Pieluszki, smoczki, inne jeszcze słodkie zabawki,
To nie wszystko, to nie my jesteśmy cali…
Spojżyj w głąb a nie na zewnątrz!

My Maluszki, ale w środku,
A na codzień w masce i w przebraniu…
Jedni mają nas za niedojżałych, inni za przesłodzonych.
A na prawdę my jesteśmy tylko Mali,
I Kochamy siebie takich…



Oryginał Grafiki

Kogo tak naprawdę boli ?

2

Klapsy – Metoda dyscyplinowania dzieci, po dziś dzień stosowana w procesie wychowawczym.  Założę się o swoją pieluszkę (możliwość jej zmiany lub noszenia aż do kresu wytrzymałości)  że każde z nas, choć raz w życiu tego doświadczyło, czy to spod ręki rodzica, czy to w formie żartu znajomych.  Gdy byłam mała, żadko dochodziło do klapsów, moi rodzice mieli inną metodę wychowawczą i stawiali bardziej na długie pogawędki, niżeli na szybkie i bolesne klapsy. Efekt był zawsze taki sam, sama stawiałam się w kącie byleby przerwać 20-30 minutowe kazanie.  Dziś jako dorosła i w pełni znająca reguły zachowania osoba, co jakiś czas celowo doprowadzam mojego narzeczonego do kresu wytrzymałości, byle by mnie żywnie ukarał. On wychowywał się w domu, w którym klapsy były podstawą wychowawczą, więc długie kazania nie są mu aż tak znane.

Nie żebym to lubiła, czy rozwijała sadomasochistyczne skłonności, nie, jednak lubię od czasu do czasu być niegrzeczną dziewczynką w pieluszce i lubię gdy narzeczony mnie karze w ten sposób. Jest to nawet dla mnie nieco śmieszne, choć przy 10-15 klapsie już śmieszne być przestaje, jednak za każdym razem narzeczony jest tak delikatny przy wymierzaniu klapsów, iż sama muszę mu mówić aby udeżał mocniej… Wiem, brzmię jak sadomasochistka i wiem, zaczynam niebezpiecznie się zbliżać do BDSM, w tych naszych zabawach, jednak nie mogę oprzeć się uśmiechowi gdy zamiast mi po prostu dać klapsa, mój narzeczony mnie praktycznie głaszcze po pampersie.

Ale co poradzić, taki los, nas Maluszków, czasem po prostu jesteśmy niegrzeczni, i czasem po prostu zasługujemy na kilka klaspów…

Oryginał Grafiki 

Mamusia jest tylko jedna…

1

Mamusia, Opiekun/ka, Tatuś… Te nazwy, określenia znamy bardzo dobrze, niektórzy z opowiadań, inni z marzeń i fantazji, a jeszcze inni z doświadczenia. Dla nich jesteśmy Maluszkami, choć w dorosłych ciałach tak dla nich pozostajemy jeszcze mali.
Możliwe, że to właśnie oni widzą nas takimi jakimi jesteśmy w rzeczywistości, takimi jakimi ukrywamy się we wnętrzu samych siebie, przywdziewając codzień tę samą maskę, poważnych i odpowiedzialnych dorosłych.
Oni tacy są, jednak my takich udajemy, nie dla siebie, i nie przed samymi sobą, a przed innymi, by przetrwać w gąszczu miejskiej dżungli, w świecie dorosłych.
Są dla nas tymi, których potrzebujemy, o których prosimy w myślach, o których marzymy, jednak nie mamy odwagi tego powiedzieć na głos.

Tak, Mamusia jest tylko jedna… Ta prawdziwa, biologiczna czy ta przy której się wychowaliśmy, jednak Mamusia może być przy nas, nawet gdy się tego nie spodziewamy, gdy fizycznie tej, którą znamy przy nas nie ma.
Bycie rodzicem, opiekunem czy po prostu osobą dorosłą, biorącą pod swe opiekuńcze ,,skrzydła” drugą osobę, jest relacją, stanem, który choć nie łatwy do osiągnięcia, nie łatwy do utrzymania i nie łatwy do przyswojenia, warty jest więcej niż sami o tym myślimy, warty jest bowiem nas samych i osoby która się tego podejmie.

Nie sztuką jest kogoś przewinąć, nakarmić, umyć czy przebrać, ludzie robią to na codzień, bez większego wysiłku z innymi ludźmi i nie mówię tu nawet o ABDL.
Sztuką jest jednak dostrzec w drugiej osobie to co skrywa przed całym światem, zapewnić tej osobie dokładnie to czego potrzebuje i otoczyć tą osobę czystą akceptacją i zaufaniem, zapewnić tej osobie poczucie bezpieczeństwa.
Opiekun/ Rodzic, to nie tytuł, który należy się każdemu, to relacja oparta na miłości, a ta jest w swej pełni, po prostu bezcenna.

Oryginał  Grafiki 

 

Jak skończyć z ABDL? – Artykuł

Stop

Ostatnio napisał do mnie pewien człowiek, prosił o poradę odnośnie ABDL, a konkretnie prosił o pomoc przy ,,rzuceniu” ABDL. Nie jest to jedyna osoba, która mnie o to pyta, a że dawno nie napisałam żadnego Artykułu tak stwierdziłam, że jest to idealny temat.
Zapraszam do Lektury, i spokojnie, nie kończę z ABDL, a jedynie napisałam o tym Artykuł, tak by osoby zainteresowane miały możliwość przeczytania czegoś co im pomoże.
Jak skończyć z ABDL? – Artykuł – LINK

Inne nasze Artykuły znajdziecie pod tym Linkiem –  Artykuły 

 

Woreczki z Siłami

123

Mały czy duży, Maluszki zawsze są wymagające, absorbujące i gotowe nie dać spokoju dopuki nie spełni się ich potrzeb. Mniejsza już nawet o zmianę pampersa, nakarmienie czy pobawienie się. Te duże Maluszki mogą to zrobić same, choć nie będzie to tak samo ekscytujące tak mogą i zrobią gdy nie będą miały wyjścia.
Co jednak z potrzebami emocjonalnymi?
Co z : Przytuleniem, pocieszeniem, rozmową, doradzeniem, akceptacją, bezpieczeństwem,  przynależnością, miłością, potrzebami czysto ludzkimi tymi które czysto emocjonalnie określają nas jako ludzi?

Nic dziwnego że nie każdy chce być Opiekunem, nic dziwnego że Polscy ABDL tak często płaczą z braku bliskości, wszak to nie jest takie proste, dać siebie, i to całą siebie, dla tej jednej osoby, zapewnić tej osobie wszystko to czego potrzebuje, o co prosi.
Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, i brakowało mi sił, moja mama, przekazywała mi niewidzialne woreczki z siłami. Były nie tylko niewidzialne ale i nic nie ważyły, nie miały zapachu ani kształtu.
Były idealne, jako że przedstawiały ideę,  pomysł przekazania nie tyle sił co wiary w kogoś (w tym przypadku we mnie). Przedstawiały samą relację między ludzką oraz czystą bezgraniczną miłość zapakowaną w niewidzialny woreczek.

Nie wiem jak wam ale mnie do dziś przydają się takie woreczki z siłami, i po dziś dzień o nie proszę. Dla bliskich mi osób mogę je nawet dawać, jednak daję je tylko tym osobom, których uznaję za przyjaciół. Takie woreczki są niezmiernie kosztowne i niezmiernie wartościowe a gdy się taki woreczek nie uszanuje tak jego strata boli i osobę obdarowana jak i darującą.
Ja pozwolę sobie na podarowanie Wam takiego woreczka, dla każdego po jednym, maleńkim woreczku z siłami, jednak każdego kto go otrzyma, poproszę o komentarz, na co go zużyje…

Oryginał Grafiki

Kołysanka – Maya

12

Kołysanka – Maya 

Każda kołysanka jest osobną historią i to dla każdego inną,
Każdy jej dźwięk,ton i każda sekunda jest całymi dniami, zdarzeniami,
Przygodami przeżytymi wewnątrz snu,
Jednak co nas czeka gdy sen przeminie?
Co jeśli nie chcemy się już obudzić? 
Świat ze snu a świat realny,
Któż powiedział że nie są one jednym i tym samym…? 

Nie bójmy się śnić o tym wszystkim czego nie mamy,
Czego na obecną chwilę nie możemy, nie powinniśmy.
Rzeczywistość jest bowiem taką jaką ją tworzymy,
Jeśli czegoś nie mamy tu i teraz,
To zawsze mieć to możemy we śnie,
Tam gdzie poza czasem i materią, poza ludźmi i karierą,
Poza wszystkim co po dziś dzień znamy,
Aż po  wschód i zachód słońca,
Aż po kres naszej własnej wyobraźni…


A dla tych wszystkich którym przyda się dziś kołysanka, polecam tą i milion innych, opowiadających milion różnych naszych historyjek…

Link do Kołysanki
Oryginał Grafiki 

  • Grafika ta jak i wszystkie inne są przerabiane i edytowane na mocy prawa cytatu, tworząc w ten sposób edycję tak aby  wykorzystana grafika po edycji była nie tyle samoistnym utworem a interpretacją dopuszczalną na ramach ,,prawa gatunku”.
    W ten sposób nie potrzebujemy zgody oryginalnego Autora a nadal możemy tworzyć odnosząc swoje analizy do oryginałów, nie okradając jednocześnie Oryginalnego twórcy.
    To tak w ramach wyjaśnienia tej, przeszłych oraz przyszłych grafik, co by nam nikt nie zarzucał kradzieży własności intelektualnej.
    Polecam wszystkim naszym przeciwnikom zapoznać się z pojęciem Prawo Cytatu obowiązującego w Polsce.

Prawdziwi ABDL – Hejt dla hejtu…

Prawdziwi ABDL – Hejt dla hejtu…

Wczoraj na pewnej stronie (administratorzy nie powinni mieć żalu za brak reklamy – w razie chęci proszę się zgłosić mailowo w celu indywidualnego ustalenia cennika – żart.), której nazwy nie podam by nie robić niepotrzebnej reklamy, zgodzili się abyśmy zamieścili tam swoją reklamę w postaci linku oraz krótkiego opisu Projektu. Zajął się tym mój przyjaciel Saguś, który ostatnio dość mocno włączył się w aktywność internetową ABDL.

Zacznijmy od początku, czyli od negocjacji. Administratorzy nie byli skłonni by na ich stronie pojawiły się linki nasze czy Bardzo Little, który tak jak i my po prostu chciał się zareklamować. Co ciekawe w regulaminie (w tamtym czasie) nie było żadnego zakazu reklamy, jednak, gdy pojawiły się posty z linkami punkt regulaminu nagle, i bez żadnego powiadomienia użytkowników się pojawił (stan obecny) z dopiskiem, który otrzymaliśmy w odpowiedzi, iż w przypadku chęci reklamy ,,proszę się zgłosić w celu ustalenia cennika”. Gdy przeczytałam to zdanie ogarnął mnie pusty śmiech, nie dość, iż strona nie różni się niczym od każdego darmowego forum, poza oprawą graficzną (a od Sagusia i innych użytkowników wspierających nas wiem że strona się psuje i wielokrotnie usuwa, przenosi posty, usuwa wiadomości, powiadomienia nie dochodzą, bądź zamiast wiadomości przychodzi puste powiadomienie) to jeszcze nie ma ani wyrobionej pozycji ani opinii wśród społeczności, jest stosukowo nowa, a już cenią się niczym największe giganty.
Ja rozumiem, serwery same się nie opłacą, rozumiem wszystko kosztuje i Administratorzy chcieli po prostu szybkiego zysku, ale żeby płacić za podlinkowanie? Nie za bardzo już wchodzimy w stan chciwości?

Pominę to jednak, jako że nie jest to punktem głównym a jedynie wprowadzeniem. Reklama miała na celu poinformować użytkowników o naszym Projekcie i ewentualnie zachęcić nowe osoby, które się tam zarejestrowały do zajrzenia zarówno do nas jak i do Bardzo Little.
Post został dodany i czysto z kwestii regulaminu dodaliśmy również i link do zgody od Administratora.
Poniżej zamieszczamy zdjęcia – screenshoty komentarzy jakie padły pod tym postem.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

*Screeny lecą po kolei, i w dalszej części będę punkt po punkcie odwoływała się do kolejnych komentarzy.

No to po kolei:
1. Dwa pierwsze komentarze, szanuję, nawet jeśli ktoś nie lubi opowiadań, czy nie wpisujemy się treścią w krąg zainteresowań, tak wystarczy tak napisać i wszystko jest kulturalne i jasne.
2. Komentarz 3 – Wattpad jest Aplikacją, blog jest blogiem i oczywistym jest, iż blog na darmowej wersji nie będzie wyglądał tak profesjonalnie jak Aplikacja czy strona internetowa tworzona przez zespół profesjonalistów.
3. Komentarz 4 – Grafiki, które zapożyczamy w celu utworzenia edycji, są pobierane ze stron oryginalnych twórców. Nie, nie wiedzą oni, iż to robimy, jednak w przypadku, gdy któryś z twórców nie będzie sobie życzył abyśmy przerabiali jego/jej grafiki tak usuniemy je oraz wpiszemy sobie na listę tego Twórcę, by nie popełnić tego błędu ponownie.
4. Komentarz 5 – Rozumiem, że nie trafiamy do zainteresowań, okej, choć mam wrażenie, że wystarczyło napisać jedno ,,u” i jedno ,,a” w słowie Nuda…
5. Komentarz 6 – Szanuję opinię choć mam wrażenie, że na Wattpadzie poziom opowiadań jest na poziomie szkoły podstawowej (styl pisania), ale okej, ja również kiedyś zaczynałam.
6. Komentarz 7 – Rozumiem, że Autor komentarza nigdy nie popełnia błędów językowych, oraz rozumiem, że autor komentarza sam publikuje wiele różnych tekstów, stąd ma prawo do oceny innych… Co do aktywności Projekt nie potrzebuje miliona komentarzy pod każdym postem, nie chcemy pustych komentarzy i nadmuchiwanej atencji, jeśli ktoś chce w kulturalny sposób wyrazić swoją opinię pod którymkolwiek postem tak ma ku temu możliwość. Nie oczekujemy więcej i nie zmuszamy nikogo by cokolwiek komentował.
7. Komentarz 8 – Zgadzam się, prosty blog na darmowym WordPressie, nic nadzwyczajnego. W czym konkretne posty mogły by pomóc? To zależy o które posty chodzi, Wyznania Prowadzącej traktuje jako wpis na blogu (gdzie spisuje swoje przemyślenia oraz swoje spostrzeżenia), nie mają one na culu na siłę komuś pomagać, a bardziej stanowią mój sposób na wyżalenie się internetowi z tego co akurat chodzi mi po głowie. Nie wymagam by ktokolwiek ufał mi na 100% czytając moje posty jako jakąś prawdę objawioną, wolałabym, aby było to zwyczajne rzucenie tematu do dyskusji.
8. Komentarz 9 – Szanuję opinię, a nawet postawię ją jako wzór tego o czym mówię. Nie trzeba się ze mną zgadzać, czy nie trzeba wpisywać się w krąg osób zainteresowanych moim podejściem do ABDL jako takiego, aby komentarz był w pełni kulturalny.
9. Komentarz 10,11,12,13,14,15,16 – Nie odniosę się, jako że Saguś odpowiedział na nie i myślę że sama nie odpowiedziałabym inaczej.
10. Komentarz 17, 18 – Tak mieliśmy atak, kilka lat temu, tak wykradziono nam bazę danych i tak, rozumiem niechęć, nieufność, jednak po co przytaczać coś co było kilka lat temu, zwłaszcza iż nie prowadzimy już forum. Osoba odpowiedzialna za ten atak poniosła konsekwencje prawne a my na tamten okres nie byliśmy ani obeznani od strony technicznej ani nie mieliśmy doświadczenia z podobnymi atakami. Jak rozumiem Autorzy w przypadku takiego ataku potrafiliby się obronić…
11. Komentarz 19 – Autorko, jeśli chcesz nam cokolwiek zarzucać oraz straszyć nas linkami prawnymi, sugeruję przeczytać zawartość linku następnym razem.  Po pierwsze, atak miał miejsce 3 lata temu, a RODO weszło w życie w ubiegłym roku, przypomnę, iż prawo nie działa wstecz, stąd takie posądzenie jest czysto bezpodstawne.
12. Komentarz 20 – Niedawno to 3 lata temu i ani blog, ani strona główna projektu nie są stronami niebezpiecznymi, co gdybyś Autorze wiedział, gdybyś wszedł na owe strony i kliknął w kłódeczkę znajdującą się przy adresie strony, ale rozumiem, chciałeś się dołączyć do zbiorowego linczu, tylko troszkę Ci to nie wyszło.
13. Komentarz 21 – Każdy powód jest dobry, każde uzasadnienie jest wiarygodne, jeśli chcesz by takie było. Rozumiem niechęć spowodowaną przykrym incydentem z przeszłości jednak czy jeden incydent amatorów (jakimi wtedy byliśmy) od razu skazuje nas w Twoich oczach? Jeśli tak to mam nadzieję, iż sam Autor prowadzi forum, które jest odporne na ataki.
14. Komentarz 22 – Nie odniosę się, jako że Saguś odpowiedział na nie i myślę, że sama nie odpowiedziałabym inaczej.
15. Komentarz 23 – Smaczki? Jak pisałam wcześniej, jeśli ktoś chce znaleźć i wypomnieć czyjeś błędy tak to zrobi.
16. Komentarz 24 – Nie, nie prowadzimy bazy danych więc ryzyko potencjalnego ataku o podobnej skali nie istnieje.  Dziękujemy za tą uszczypliwość.
17. Komentarz 25 – Nie odniosę się, jako że Saguś odpowiedział na nie i myślę, że sama nie odpowiedziałabym inaczej.
18. Komentarz 26 – Po raz kolejny, czepianie się tylko jednego błędu, byle by się czegoś uczepić. Kojarzę Nick tego użytkownika, kiedyś pisał do mnie na GG jednak w myśl zasady nie piszę z nieletnimi, odpisałam, iż radzę poczekać do ukończenia pełnoletności te 4 lata… Rozumiem, że to forma zemsty, choć pokazuje ona tylko jaką osobą jest Autor.

System strony zablokował wątek, jako iż wątek został zgłaszany przez użytkowników, rozumiem, system systemem i nic poza tym.

Mam wrażenie że komentarze (większość choć nie wszystkie) pisane były z celem zaszkodzenia nam, zrujnowania naszej opinii w oczach użytkowników, przez kilka osób będących po prostu przeciwni temu co i jak robimy.
Odniosłam się do wszystkich komentarzy, jednak proponuję na przyszłość tym którzy chcą nas krytykować, rozróżnijmy krytykę, pokazującą to co można poprawić, napisaną w sposób kulturalny, a hejt, pisany tylko jako hejt, będący rozdmuchany i na pokaz, byle pokazać jak to ,,my ( Projekt Roko Smoko)  jesteśmy ci źli”. Proponuję nie zarzucać nam niczego na co nie ma się cienia dowodu, oraz proponuję samemu/samej zrobić coś swojego, jako że czerpać i krytykować pracę innych może każdy jednak sytuacja zmienia się, gdy ktoś sam coś tworzy i mierzy się z podobnymi problemami.
Szkoda, że w całym tym linczu zabrakło Autorom komentarzy hejtujących, przypomnienia naszych sukcesów, przedstawieniu naszych zalet jak i wad, a nie tylko wad i problemów.
Jasne, nie każdy musi nas śledzić i nie każdy musi komentować, oglądać czy wchodzić na strony Projektu, jeśli za nami nie przepada. Jednak czy na naszym miejscu Autorzy umieli by zauważyć drugą stronę, przyjąć krytykę?  Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że …

Stronę jak stronę, polecać nie wiem czy na razie warto, jako że poza prostym interfejsem (czasami będącym wadliwym) nie oferuje nic więcej. Teoretycznie Administratorzy pracują nad stworzeniem aplikacji na urządzenia mobilne zintegrowanej ze stroną, jednak czy im się uda, tylko czas pokaże.
Jak na razie to zwykłe forum prowadzone w postaci mikrobloga, i jak na razie nie różni się od Kafeterii (choć przeglądarka podpowiada mi, iż nie jest to strona bezpieczna – ta kłódeczka przy linku jest czerwona i wystarczy na nią kliknąć by się przekonać, dlaczego…).

A i na sam koniec, co by mi nikt niczego nie zarzucił:
Opublikowane Screenshoty są uzasadnieniem moich słów jako polemika oraz podparcie analizy krytycznej, co zgodnie z prawem Cytatu, mogę zrobić.
Link do Prawa Cytatu – https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_cytatu_(Polska)

 

Postanowienia Noworoczne

1

Wszyscy robimy to od lat, co roku w nowy rok tworzymy indeks rzeczy nie do zrealizowania, coś co może i chcielibyśmy zrobić, coś co może dobrze by było byśmy zrobili jednak wiemy że wykonanie tego co zaplanowaliśmy jest nieco nierealne, a bazując na porażkach z poprzednich lat wiemy, że nie należy takich postanowień traktować na poważnie.

Jak wyglądało to w dzieciństwie?
W moim przypadku obiecywałam sobie że będę bardziej uważna, będę grzeczniejsza, oraz będę miła dla innych. Nie zawsze wychodziło, zwłaszcza że nie zawsze było to łatwe, jednak starałam się.
Jak wygląda to dzisiaj?
Dziś zmieniły się postanowienia, choć nadal mogę być milsza i bardziej uważna tak stało się to już codziennością i przychodzi dość naturalnie.
Jakie są moje postanowienia noworoczne?
Przytyć – Mój narzeczony twierdzi że przydałoby mi się kilka zbędnych kilogramów.
Rzucić Palenie – Moja przyjaciółka twierdzi że niezbyt potrafi mnie widzieć jednocześnie z pampersem na pupie i papierosem w dłoni. Podobno małe dziewczynki nie palą papierosów…
Zmienić Pracę – Pojawiła mi się możliwość by zmienić pracę i zastanawiam się czy zrobić ten krok czy poczekać na rozwój wypadków.

A wy, jakie macie postanowienia noworoczne ?

Oryginał Grafiki

%d blogerów lubi to: