Category Archives: Motywator

Riposta i Czarny Humor

2

Ostatnio przyjaciel zaraził mnie nieco ciemniejszym humorem, żartami, które wielu uzna zwyczajnie za obraźliwe. Zastanawiałam się czy humor jako taki powinien mieć granice dobrego smaku, czy jak chce wielu komików i stand’up erów, żarty nie powiny mieć ograniczeń i doszłam do pewnych wniosków.
Jeśli żartujemy tak obie strony są tego świadome, spodziewają się początku, rozwinięcia i puenty, i reagują w odpowiedni sposób, tak jednak by zapamiętać i powielać dany żart innym, jeśli jest oczywiście udany.  Wiele osób nie ma dziś poczucia humoru, sama nie należę do osób przesadnie obdażonych zdolnością żartowania. Starając się jednak o to by żart był udany,  większość osób stara się go nieco na siłę dośmiesznić, tak byprzekaz był jeszcze wyraźniejszy. Problem w tym iż żart, który jest dobry sam w sobie, tego po prostu nie potrzebuje.
Na myśl przychodzą mi występy takie jak Jeff’a Dunhum’a (brzuchomówca), który w swoich występach, przed konkretną publką np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, pozwala sobie na jawne kpienie sobie z tamtejszej kultury czy poglądu religijnego. Normalnie oczekiwalibyśmy agresji czy krytyki, oburzenia społecznego, jednak twórca ten, nie krytykuje samej religii czy samej kultury a wybrane fragmenty, często wyjęte z kontekstu, które są niejasne nawet dla miejscowych. To plus oczywiście forma w jakiej to przedstawia, sprawia iż zamiast agresji, widownia zanosi się śmiechem.
Innym przykładem niech będzie Bill Burr,  i jego występ na temat agresji i przemocy względem kobiet.  Temat jest poważny, i zwykle żartują z niego osoby albo nie dotknięte tym problemem, albo osoby będące agresorem.
W swoim materiale mówi on o podejściu i wypowiada zdanie, ,, Serio? Nie ma powodu by udeżyć kobietę? Mogę Ci podać 17, od tak, z głowy.”  W dalszej części wyjaśnia co ma przez to na myśli i zwraca uwagę jak to w jaki sposób myślimy jest po prostu proste do bólu.
Innym przykładem jest nieżyjący już niestety George Carlin, komik poruszający w swoich występach tematy polityczne, religijne, ekonomiczne oraz światopoglądowe.
Oglądając te występy nie trudno jest się poczuć urażonym, jednak po chwili dochodzi do nas stwierdzenie iż to o czym oni mówią, wcale nie jest takie śmieszne, pomimo iż się śmiejemy. Śmiszne jest ponieważ wiemy o problemie, jednak potrzebujemy usłyszeć to ze sceny by zrozumieć jak nielogiczne i nie realne są argumenty czy chociażby sposób myślenia.
Łatwo jest dziś kogoś obrazić, jednak wydaję mi się że prawdziwą sztuką czarnego humoru jest sprawienie by widz, nie tylko śmiał się ale i pomyślał nad tym dlaczego się śmieje…

Obejżyjcie sami:
Achmed The Dead Terrorist | Jeff Dunham: All Over the Map 
Bill Burr – no reason to hit a woman – how women argue (FULL) from You People are all the Same
George Carlin – Samobójstwo

Oryginał Grafiki

Reklamy

Oczywista oczywistość.

1

Jestem ciekawa, ilu z nas, natrafiła na ABDL i tematyki pokrewne wcześniej, i wtedy nie będąc jeszcze na to gotowymi odrzuciła, być może nawet z pewnym obrzydzeniem tą tematykę od siebie, by tych kilka lat później, spróbować, przekonać się i stać się ABDL.
Tak z perspektywy osoby zewnętrznej, noszenie pieluch, ssanie smoczka, czy picie z butelki? Przecież to nie normalne, jednak tak się tylko wydaje, a gdy się spróbuje, ten pierwszy raz zrobi się właśnie to czym się gardziło, nie rozumiejąc czym to jest, wszystko się zmienia.
Wiele nowych osób ma problem z tym pierwszym razem, czują iż to co robią jest złe, nie właściwe, jednocześnie chcąc tego spróbować, i tak jest to w pewien sposób paradosk, i tak, jest on jak najbardziej możliwy.
Problem u osób nowych wynika z obawy i strachu przed postrzeganiem się we własnych oczach jako ci nienormalni i w większości gdy próbują ten pierwszy raz, pieluszka uwiera, smoczek zbytnio wypycha buzię, butelka wydaje się nienaturalna, a sam akt zapełniania pieluszki jest prawie niemożliwy do osiągnięcia.
Większość ludzi jest bowiem ,,zaprogramowana” przez lata swojego życia, tak by akt jedzenia miał jeden wymiar, by akt wypróżniania się miał jeden wymiar, jeden prawidłowy sposób robbienia tego.
I wiecie co, to naturalne że będziemy się w pewien sposob opierać takiej zmianie, bądź co bądź jest ona dla nowych osób po prostu nową sytuacją, w większości dodatkowo sytuacją stresową.  Kluczem myślę jest odpowiednie podejście.
Traktowanie tego jak pewne wyzwanie, przygodę, a nie nową rzeczywistść czy naukę nowego schematu robienia tych rzeczy od teraz.  To co piszę jest oczywiste, i większość z Was już to wie, jednak sama łapię się na tym że są takie rzeczy, które choć wiem, tak jestem w nie bardziej słonna uwierzyć gdy ktoś mi je mówi, bądź gdy czytam o nich od kogoś innego. Psychologia nazwie to efektem potwierdzenia, ja nazwę to po prostu prywatnym filtrem informacji.

Oryginał Grafiki

Kolejny Gif’ek

3

Lubię Gifki, zwłaszcza te związane z ABDL, właśnie za to jak prawdziwie oddają klimat tej tematyki, jak idealnie przedstawiają to co mamy na myśli, oraz w jaki sposób prywatnie sprawiają że nadal pomimo własnych wątpliwości, pozostaję czynną ABDL.
Gifki, wydawać by się mogło takie niewiele znaczące animacje, zbiory zdjęć, ustawionych tak by po odtworzeniu imitowały ruch. Nazwijcie mnie dziecinną, infantylną czy nie dojrzałą emocjonalnie, ale za każdym razem patrząc na takiego Gifka, mam swoiste oooo… (Rozpłynięcie się w slodyczy).
A wy, lubicie Gifki, czy do Was nie przemawiają?

Oryginał Gifka

Bywam Niejadkiem.

2

Czy wy też tak macie że, są takie dni w których po prostu niewiele, bądź prawie nic nie jecie? Nie żeby się głodzić, nie żeby schudnać, i tym bardziej nie żeby sprawdzić ile możemy nie jeść, ale tak zwyczajnie, po prostu nie czując się głodną.
Mój narzeczony nazywa te stany, porą niejadka, i choć jem, tak jakoś tak bez apetytu, bez radości z jedzenia.  W takich momentach czuje się po prostu nieco zmuszona, gdy to mój kochany narzeczony zaczyna mnie karmić i karmić, wpychając mi kolejne ,,samolociki” czy kolejne ,,wagoniki” jak zwierzęciu. Są też takie dni gdy odmawiam normalnego jedzenia a zaspokajam się, kilkoma butelkami mleczka, czy herbaty.
Ciekawa jestem ilu z Was też tak ma? Ilu z Was może powiedzieć o sobie jestem Niejadkiem… Jeśli chcecie, dajcie znać w komentarzach, jeśli nie, cóż, nie zmuszam.

Oryginał Grafiki 

Czy to w ogóle możliwe?

1

Ile z tego co widzimy, słyszymy i postrzegamy, jest rzeczywiście tym czym jest?
Kolory, dźwięki czy sam zapach, w gruncie rzeczy nie istnieją jako takie, i są dość mocno subiektywnym doznaniem, uwanrunkowanym budową naszego (ludzkiego) ciała.
To co nazywamy kolorem jest przecież w rzeczywistości powierzchnią, która odziałuje na fotony (cząsteczki tego co nazywamy światłem), dając w efekcie dany ,,kolor”.
Samo spektrum widzialnego światła, dla nas ludzi jest niesamowicie ograniczone, a nie widzimy ani promieniowania, ani podczerwieni, ani niczego co jest poza spektrum.
To co nazywamy dźwiękiem, jest w rzeczywistości sygnałem przekazywanym w powietrzu z cząsteczki na cząsteczkę. Fan Fakt, w kosmosie, dźwięk sie nie rozchodzi, jako iż nie ma w czym się rozchodzić, w ksmosie jest próżnia, i nie ma tam cząsteczek, mogących dany sygnał przenieść.

Nawet zakładając że jesteśmy jedynym gatunkiem inteligentnym w kossmosie, a szacowania wskazują na wyższe prawdopodobieństwo tego że żyjemy w symulacji niż że jesteśmy jedym takim gatunkiem, jednak nawet zakładając że tak jest.
Mieliście kiedyś sytuację w której wraz z inną osobą kłóciliście się o to jaki jest kolor na który patrzycie, czy jak coś smakuje, lub jak coś pachnie…

Można oszaleć od całej tej różnorodności, co niektórzy z resztą czynią. Mój przyjaciel ,,sprzedał” mi ostatnio taką teorię iż człowiek ma kilka możliwości rozwoju, i nie żadna z tych dróg nie jest lepsza czy na wyższym poziomie, jest po prostu inna. Od dziecka, uczymy się nowych rzeczy, dzięki czemu i nasze podejście, rozumienie otaczającego nas świata się zmienia. Wedle jego teorii szaleństwo jest etapem przejściowym, etapem nauki postrzegania świata i siebie samych z innej perspektywy.

Cóż, nie wiem czy się z tym zgodzę, wiem jednak że Harley Quinn by się zgodziła na pewno, a według oficjalnych danych jest ona wyspecjalizowanym Psychiartą…

Oryginał Grafiki

Wspominki i inne minki…

11

Każde z nas miało swoje ulubione zabawki, którymi bawiło się choć były poniszczone, niekompletne, brudne czy zużyte. Ostatnio w weekend byłam u swoich rodziców, jednak nie tylko na kawce ale i pomóc w remoncie.
Mojemu Tacie zachciało się odmalować i remontować pół domu, więc mogłam się im wreszcie na coś przydać, będąc stosunkowo tanią siłą roboczą ( zwykle przy tego typu zadaniach i pracach mam ustaloną stawkę – niekończące się litry herbaty, i możliwość pobawienia się w  nawiedzoną artysktę).
Mój Tato stwierdził że odkopie w końcu stare pudła z czasów gdy byłam dzieckiem, i przeniesie je z jednego schowka do piwnicy, przy okazji odmaluje sobie pół domu i ogarnie naprawy.  To nie było łatwe, z jednej strony pudło z zabawkami, dywan, na którym się bawiłam 20 lat temu,  i moja nieodparta chęć by zdjać wszystko poza pieluszką położyć się na tym dywanie i po prostu się bawić, a z drugiej strony cała litania rzeczy do zrobinia. Tym razem udało się  i choć trwało to ze 3 dni, tak po każdym dniu istnego chaosu remontowego, siadałam sobie na tym 20-kilko letnim dywanie, w samej pieluszce i trzymając w jednej ręce misia a w drugiej na wpół zjedzone przez czas lalki, spędzałam 2 godzin bawiąc się aż nie przyszedł po mnie narzeczony, oznajmić że już czas do łóżka, lub zmienić pieluszkę.
Tak czy inaczej, zasiałam w Tacie propozycję dokończenia remontu, no bo skoro już robi pół domu, to przecież estetycznie będzie zrobić całość, prawda?

Oryginał Grafiki

 

Chwila Relaksu

10

Czasem po prostu trzeba odpocząć, mieć wszystko w głębokim poważaniu, zrobić dokładnie to co się chce zrobić, jednak zwykle się tego nie robi. Czasem po prostu trzeba być Maluszkiem.
Ostatnimi czasy cierpię na chroniczny brak czasu, zegarek jakby się zmówił ze słońcem i księżycem, wzkazówki suną niczym na wyścigach olimpijskich i ani się nie spostrzegam a tu już noc i trzeba iść spać, lub co gorsza już po północy a ja wciąż nad czymś siedzę.
Na szczęście ten weekend zapowiada się odpoczynkowy, choć dla mnie oznacza to pracę nad Projektem, grafiki i dokańczanie dużej, naprawdę dużej aktualizacji, a wierzcie mi, warto na nią czekać.
Ten miesiąc z resztą będzie bardzo ważnym zarówno dla Projektu jak i dla mnie samej, moja babcia ma urodziny i jadę do niej na imprezę na której będzie pół rozległej rodziny a to zawsze wróży ten samym: opowieściami koleżanek babci jak to za jej czasów szalały, jak to wyrosłam ( pomimo iż kończę w tym roku 29 lat, i już ani mała ani tym bardziej przesadnie mloda nie jestem).  Czas pokaże może uda mi się jakoś zagiąć czasoprzestrzeń i wycisnąć z siebie kilka postów ( a szczerzę mam kilka pomysłów).
Koniec końców, po tych ostatnich dniach przeoranych w pracy, nie mam ochoty na nic innego jak właśnie pieluszka na pupę, smoczek do buzi, i chwilo trwaj… Oby jak najdłużej.

Oryginał Grafiki

 

 

 

Maluszkiem się jest, nie ważne gdzie…

Grafika 1

 

Maluszki Wy moje, te noszące pieluszki i te, które z pieluszek już powoli wyrastają.
Może wyda się to nieco przekoloryzowane, naciągane, jednak myślę że poniekąd musi takie być.
Maluszkiem się jest, bywa i staje wciąż od nowa, wciąż na nowo rodzi, i za każdym razem nasz Maluszek jest kimś nieco innym. Są wśród nas tego zwolennicy, są i przeciwnicy, są Ci którzy Maluszka mają w sobie jak i Ci, którzy nie chcą go w sobie za nic dostrzec.
W grach, w które grałam swego czasu, jeszcze za swojego dzieciństwa, były postacie, które bardziej musiałam sobie wyobrazić niżeli rzeczywiście je podziwiać.
Dziś modele postaci w grach, i całe scenerie, animacje, czy chociażby skórki i pakiety umiejetności, to już zupełnie inny wymiar.
Dziś coraz więcej gier ma 4 wymiary, coraz więcej gier jest w tak zwanym VR’rze, coraz więcej gier jest graficznymi klonami siebie nawzajem…
Jednak pozostaje to małe pytanie, czy gdzieś tam, w świecie gry, zakopane głęboko w kodzie źródłowym, jest jakaś mała, prawie niezauważalna postać będąca Maluszkiem?
Czy którykolwiek superbohater, którego losy i przygody śledziliśmy w komiksach, miał swoje sekretne życie jako Maluszek??

Oryginału Grafiki nie stety nie udało mi się znaleźć, jeśli jednak któreś z Was znajdzie oryginał tak proszę o podanie linka w komentarzu…

Artykuł o ABDL czyli można też tak…

Zrzut ekranu (393)

Doszły mnie pewne słuchy, jednak nie do końca wierzyłam ze to możliwe…
Artykuł o ABDL? W dodatku na prywatnym blogu, napisany przez osobę podpisującą się z imienia i nazwiska? Zwykle gdy czytałam polskie artykuły o ABDL to były ona pod kierownictwem jakiegoś magazynu lub strony, nie do końca przedstawiającej ABDL jako tematykę przyjazną, tu jednak jest inaczej.

Artykuł napisany jest dla osób z otwartym umysłem z lekkim przymrużeniem oka, w postaci wywiadu z nikim innym jak właśnie z Bardzo Little. Zaskoczyła mnie chyba najbardziej treść, jako że nie jest ona skierowana do osób zaczynających czy chcących zacząć przygodę z tą tematyką. Nie jest także to artykuł informujący czy wyjaśniający, jako że nie ma rofmułem, definicji czy opisów. Jest to luźny wywiad z człowiekiem, który opowiada o opinii Bardzo Little, niejako promuję tą tematykę jednak nie nachalnie a spokojnie i w przyjemnym tonie.

Myślę że Autorowi, należą się spore brawa, jako że nie wiem czy ktokolwiek z Was, naszych czytelników odważyłby się napisać taki artykuł na swoim blogu, podpisując się pod nim swoim imieniem i nazwizkiem… Sama tematyka nie zpominajmy, jest dość mocno stereotypowo postregana a o skojażenia przecież nie trudno, opisując przez większą publiką o dorosłych noszących pieluszki i ssących smoczki w słodkich piżamkach…

W całym artykule brakuje mi takiego właśnie opisu, rozwinięcia skrótów czy opisanie nieco tematyki szerzej, choć może to już moje osobiste ,,zboczenie” by opisywać i wyjaśniać. Możliwe też że mylę cel w jakim artykuł został napisany, jednak i tak uważam że autorowi należy się przysłowiowy ,,żłówik” i ,,szacun” …

Z resztą, co będę komentowała, dyskutowała czy punktowała, myślę że sami powinniście przeczytać ten artykuł. Tak by mieć własną opinię, oraz by nabić autorowi wyświetlenia, myślę że to minimum co możemy zrobić by się zrewanżować, tak by autor na tym zyskał.

Link to Artykułu – https://patryktarachon.pl/na-czym-polega-abdl-i-jak-duza-spolecznosc-jest-w-polsce/

 

 

 

Ahoj przygodo…

Galaxy

Czy dziś jako dorośli, poświęcamy czas dla Siebie? Czy dajemy się ponieść fantazji, zadumie i ogólnemu życiu? Co tak naprawdę znaczy bycie ABDL?

Długo by się zastanawiać, długo by opisywać i dyskutować nad stereotypami, perspektywami patrzenia czy zwykłym podejściu do tych pytań. Nie ma jednej dobrej i słusznej odpowiedzi, nie ma jednej recepty na życie czy sukces i wszyscy to wiemy, a jednak są wśród nas ci, którzy wciąż pełni nadziei szukają, wierząc iż to co znajdą będzie tym mitycznym i zapomnianym kluczem do zrozumienia wszystkiego.
Dla wielu ABDL to fetysz i nic więcej, to tylko pampersy i smoczki, przyjemność czerpana w najprostszy znany nam sposób, dla innych ABDL to bardziej AGE PLAY i cała otoczka psychologiczna, budowanie relacji a dla jeszcze innych to możliwość posiadania alter ego, takiego prywatnego Maluszka w sobie ( w swojej duszy). Wszystkie te grupy osób łączy jedna cecha, są w błędzie zarazem mając rację ( i tak, wiem to brzmi nielogicznie…).
ABDL jest wszystkim tym czym może dla nas być, fetyszem, odskocznią, relacją czy właściwie jej budulcem, fundamentem, może też być możliwością spełnienia naszych marzeń, potrzeb o których zapomnieliśmy czy których się zwyczajnie wstydzimy.

Samo w sobie ABDL jest dla nas zagadką, tajemnicą, którą sami odkrywamy, którą rozumiemy dopiero pod koniec, gdy już zdaje się że wiemy o tym wszystko, a co całkowicie zmienia nasze dotychczasowe postrzeganie. Może jednak coś w tym jest… Może potrzebujemy się cofnąć, przeżyć raz jeszcze chwilę dzieciństwa, poczuć się bezpiecznie i komfortowo by uzmysłowić sobie, to czemu tak naprawdę robimy to wszystko?
Dziś żyjemy szybko, z dnia na dzień, z zadania na zadanie, chcąc czy nie chcąc poświęcając swój czas (a to jedyny i najcenniejszy nam surowiec jaki posiadamy) by coś mieć, coś osiągnąć, coś zbudować. Jednak czy w tej całej gonitwie, całym tym życiu, mamy czas dla Siebie? Czy mamy czas by pójść na spacer, do lasu, na plac zabaw, opustoszały dziś w większości ( jako że już i dzieci zdobywają osiągnięcia w kolejnych apkach, grach).
Czy możemy sobie pozwolić by usiąść na chodniku, czy na polanie i patrzeć na zachodzące słońce? Czy cieszymy się deszczem, kroplami delikatnie muskającymi naszą twarz na chłodnym wietrze? Czy my w ogóle jeszcze żyjemy?

Dziś mówię sobie samej, stop, przestań, zatrzymaj się. Nawet jeśli za 50 lat technologia umożliwi nam wirtualną rzeczywistość na zawołanie, nieśmiertelność poprzez zwykłe przeniesienie swojej tożsamości, świadomości do ,,chmury”, tak nie będziemy już tymi samymi ludźmi, nie będziemy do końca sobą.
Przypomnę sobie dni, wakacje gdy wraz z rodziną wyjeżdzałam na wieś i od rana po wieczór bawiłam się z innymi dziećmi w lesie, na polanach, jeździłam konno ( dobra na kucyku, ale miałam wtedy 9 lat…). Ileż to razy całe dnie były niekończącymi się przygodami, odnajdywaniem skarbów, starych i opuszczonych ruin pośrodku gąszczu lasu, ileż to razy zwykła kartka papieru, ołówek i patyki mogły posłużyć za budulce domowego teatrzyku cieni…

Wiecie co, oczywiście tamte czasy nie były  takie idealne jak je opisuje, i oczywiście najpewniej rozmarzona nostalgią widzę ten okres po prostu przez nieco zaróżowione okulary, choć myślę że to jak każde z nas, gdy wracamy pamięcią do ,,tamtych mininonych i szczęśliwych na ogół dni”.
Nie martwiło nas to za co się utrzymamy, co zjemy, gdzie będziemy mieszkać, nie martwiło nas nawet to za co kupimy sobie najpotrzebniejsze produkty użytku codziennego. Jedyne co się liczyło to, co będziemy dzisiaj robić, jakąż to tajemnicę odkryjemy w zakamarkach lasu.
I wiecie co, o ile nie można cofnąć się w czasie, o ile nie mogę żyć na codzień tak jak żyłam mając 9 lat, o tyle myślę że dziś, zwłaszcza dziś nie mogę o tym zapomnieć, o tym kim byłam, jaka byłam i co było dla mnie ważniejsze.
Tak na chłopski rozum, dziecko widzi świat prościej, przejrzyście, widzi też to co wielu dorosłym po prostu umyka. Nie to co mamy jest ważne, nie to ile mamy, ani nawet nie to co możemy za to dostać… Ważne jest to co i jak umiemy w tym zobaczyć, choćby miał to być paproch, czy bezwartościowy kawałek jakiegoś kamienia, tak dla nas może być on bezcenny, owiany tajemnicą, zagadką, przygodą.
Życie samo w sobie jest taką właśnie przygodą, ogromną piaskownicą dla nas, byśmy się bawiąc tworzyli i niszczyli, zmieniali i przenosili, byśmy żyli a nie egzystowali, gdzieś pomiędzy innymi.
Myślę że w moim przypadku, to jest moją tajemnicą w określeniu czym jest ABDL, tak właśnie dla mnie, tak wewnątrz mojej głowy.
By brać życie i bawić się nim, odkrywając wciąż od nowa jakie piękno kryje w sobie, i jak bardzo, zmieni ono nas, upiększy to co widzimy wokoło…

Oryginał Grafiki


Wiem że bardziej nadaje się to do Wyznań Prowadzącej, jednak myślę że ostatnio nieco ich za dużo, że brakuje tu takich postów od po prostu…
Grafikę tę przerabiałam 4,5 godziny i jak na razie jest jedną z tych rekordowych, pod względem czasu poświęconą na nią… A po pierwszym przerobieniu miała ponad 100 MB, więc musiałam ją drastycznie zmiejszyć…

%d blogerów lubi to: