Monthly Archives: Czerwiec 2018

Ważne że Jesteśmy !!!

Untitled-1

Prosto, krutko i zwięźle…
Jesteśmy, i będziemy sobą, a jak się to komuś nie podoba,
to sugeruję zmienić pieluszkę, i przytulić się do kogoś lub czegoś…
Oryginał Grafiki

Reklamy

Pamiętajmy by uzupełniać nasze Zapasy

Grafika 7

Od lat żyję już z pewnymi nawykami, które żadko zdarza mi się łamać, czy o nich zupełnie zapominać. I tak pampersy dokupuje niemal hurtowo, gdy pozostają mi ostatnie 10 – 12 sztuk, mleko (dla niemowląt) staram się dokupować na bieżąco, przy robieniu zakupów, objadki (dla niemowląt ) z Gerberka i Hipp’a również skupuje niemal hurtowo, a jednak, co jakiś czas przy cięższym okresie w pracy czy w przypadku gdy nikt mi o tym nie przypomni, zdarza mi się zapominać o potrzebie dokupienia owych ,,produktów pierwszego użytku”. I lista nie zamyka się tu na tych trzech pozycjach a jeszcze ciagnie się przez kilkanaście różnych produktów, jednak nie ma sensu ich wymiaeniać. Ja tam lubię mieć na sobie pampersa, ja tam lubię gdy czuję że jest on pełny, i ja tam lubię to wyczekiwanie gdy mój Tatuś sprawdzi mi pieluszkę odkrywając iż najwyższa pora ją zmienić, jednak nie wiem jak to wygląda u Was, a wiem że nie każde z Was podziela moje upodobanie i moją radość z noszenia pełnej pieluszki…
Kilka razy zdarzyło mi się realnie musieć czekać ( już na przewijaku – mojej macie przewijako podobnej) na nową pieluszkę by zroumieć że jej nie ma bo oczywiście Maya zapomniała je zamówić…
To jedno z tym momentów w których dorosła osoba wzięłaby to na klatę i poszła po prostu kupić do sklepu nową paczkę pampersów, jednak ja jako iż w domku nie jestem taka zaradna jak na zewnątrz to nie pozostaje mi nic jak tylko usiąśćw tym pełnym pamepersie i zacząć płakać, tuląc misia i nerwowo possysając mojego Smoczka…
Pamiętajcie Maluchy, Pamiętajcie wraz z nimi Opiekunowie, nigdy nie zapominajcie dokupić pieluszek…

Oryginał Grafiki 

 

Zapomniane Bajki

Grafika 6

Kiedy to przestajemy śnić o naszych bohaterach z bajek? Kiedy umierają oni skazani na zapomnienie ? Kiedy decydujemy się wyrzucać z nas samych to co niegdyś było całym naszym światem, całkowitym naszym marzeniem ?

Bajki się starzeją, ich jakość zastępuję nowa, ulepszona, zmodernizowana i bardziej ,,żywa”. Cóż, tak i nie, jako że może istotnie stare bajki o tej płaskiej grafice i rysunkowym wymiarze były niecomęczące dla oczu, może istotnie kreowały przerysowany ideał, którego nie sposobna było osiągnąć, może i były powielane i schematyczne, jednak to dziś przy grafice 4K, Filtrach kolorystycznych, cieniowaniu punktowym i wielopunktowych kamerach w programie graficznym, mam wrażenie iż brakuje życia. Dziś łatwo jest stworzyć model postaci z gotowych sampli ( darmowych próbek ) łącząc ich niezliczoną ilość w efekt końcowy, jednak poza wyglądem postać żadko posiada osobowość, to co sprawiało iż chce się ją oglądać, iż chce się nią stać.
To te stare bajki o niewyobrażalnie niskiej ( jak na dzisiejsze czasy) grafice opowiadały historie które dziś są fundamentem pod nowe serie, nowe bajki. Motywy i całe scenariusze, niemal przekopiowane, jednak w tej kopii brak tego co nadawało bajkom największy sens, oryginalności, charyzmy i życia.
To nie szata zdobi człowieka, i to nie grafika świadczy o jakości bajki,
To wnętrze, przesłanie jakie za sobą niesie, sprawia iż zapada nam w pamięć…

Mam świadmość iż każdą bajkę, prędzej czy później czeka ten sam, smutny los, jednak po coś tu jestem, i myślę że w tym poście będę głośno wołała do wszystkich postaci wyrzuconych na śmietnik zapomnienia i pogardy jakości modernistycznego świata –
Tu znajdziecie swe schronienie, tu o Was nie zapomnimy i pielęgnować będziemy, swoich bohaterów, swoje szczęśliwe i rysunkowe dziecińswo…

Oryginał Grafiki

Co mam dziś zrobić ? Co powinnam zapostować ?

Grafika 5

Tak dla sprostowania:
– Komiks się piszę i przerabia ( mam już wybrany komiks oraz wiem w jakim stylu go napiszę)
– Opowiadanie ( Mini Opis ) a pojawią się 2 już na dniach ( jeden dokańczam a drugi będzie wraz z komiksem… )
– Posty ( Grafiki) już wybrałam i kilka czeka przerobionych ale nie opublikuję ich na raz wszystkich, lecz umiarkowanie…
– Artykuł , tu myślałam nad nim już od kilku miesięcy jednak nie mogłam się za niego zabrać ale myślę że w następnym tygodniu się pojawi.
– Jedyny problem jaki mam to z (Nie)Zapomnianymi Wakacjami, wiem co chcę napisać, wiem co i jak ma się ułorzyć, wiem kto i w jaki sposób będzie wążną postacią, wiem również jak to napisać, aczkolwiek poczekam jeszcze kilka dni zanim zacznę to pisać ( i będzie to takie opowiadanie kontynuowane jedynie w okresie Wakacyjnym.)
Na razie plany są, pracy jest dużo, i myślę że przy odrobinie dobrej woli się wszystko uda.

Oryginał Grafiki 

 

Niewinne Począki ?

Grafika 4

Nie wiem jak wy ale ja podczas swoich 4 już lat lat aktywności w sieci, w tematyce ABDL naczytałam się już wielu wyznań, blogów, opowiadań czy postów na forach ( i mówię tu zarówno o tych Polskich jak i zagranicznych). Co ciekawe, dość duży odsetek nas Maluszków/ Infantylistów twierdzi iż ich początki z tą tematyką były, czy są dość niewinne.  Czasem jest to zakład na imprezie, własna ciekawość, nagły impuls czy przelotna myśl przeradzająca się w fantazję.
Wiecie co mnie zastanawia ? Zastanawia mnie ileż to z nas zaczęło przez czysty przypadek ? Ileż to z nas stało się Maluszkami, tak z nienazka…
Jasne, nie jest to pierwsza myśl przeciętnej osoby budzącej się o poranku ,, Ach, co za piękny dzień by stać się Maluszkiem ” i jasne w większości przypodków jest to raczej długotrwały proces, jednak czy nie tak właśnie my wszyscy zaczynaliśmy, od pomysłu, konkretnej wizji/ fantazji, która to z biegiem czasu przerodziła się w tą tematykę ?
Zastanówmy się, może nasi znajomi są bądź mogą się kiedyś stać Maluchami, może już nimi są jednak jak większość boją się z tym wyjść w obawie przed odrzuceniem ?

Oryginał Grafiki

W sieci masek – Wierszyk

Grafika 2

 

W sieci masek – Maya

Ile ludzi zaplątało się w tej sieci ?
Ile twarzy może mieć każde z nas ?
Jak odróżnić mit od prawdy?
Jak odnaleźć się w tej sieci masek innych ?

Jest nas wielu, nas dzieci sieci…
Jesteś ty i on i ona, jestem ja i my i oni…
Możemy być każdym, możemy być nikim,
Lecz jesteśmy sobą, pośród tej sieci masek innych…

Niebezpieczni, nieprzewidywalni,
Czasem dziwni i niedorzeczni,
I choć to tylko świat zmyślony, wirtualny,
Czasem jest prawdziwszy od tego w którym żyć nam przyszło,

Dawniej różnie nazywani, dawniej poniżani, wyśmiewani,
Dziś urośliśmy w potęgę, w wirtualnych istnień.
Mamy więcej niż Ci się wydaję,
Mamy wszystko co jest nam tu potrzebne.

Niczym aktorzy na pradawnych amfiteatrach,
Niczym ryby w oceanie wyobraźni,
Niczym mały promień światła,
Niczym pokój luster w naszych duszach…

Światło mrok co dzień przykrywa,
Tak i my chowamy swe oblicza,
Uśpieni i cierpliwi,
W mroku jednak wychodzimy w naszych maskach.

Jest nas wielu, nas dzieci sieci…
Jesteś ty i on i ona, jestem ja i my i oni…
Możemy być każdym, możemy być nikim,
Lecz jesteśmy sobą, pośród tej sieci masek innych…


Oryginał Grafiki

Moim Ideałem – Wierszyk

Grafika

Moim Ideałem

Moim Ideałem tak ciężko jest się stać,
Tak ciężko być i tak ciężko w nim wytrzymać,
Pośród niezliczonych dróg i możliwości,
Pośród wszelkich znanych przeciwności,

Nie mam jednej jego wizji,
Nie mam stałej jego pomysłu,
On się zmienia, mutuję i przepoczwarza,
On się staje nim by zniknąć, by ponownie nim się stawać.

Nie ma go w jednym miejscu, oraz w jednym czasie,
Jest przy mnie jedynie maleńkimi momentami,
Przypomina wciąż o sobie,
Przypomina mi o mnie samym, o tym kim jesteśmy i kim ja się stałem,

Moim Ideałem, co to znaczy ?
Nie dostrzeżesz go w mych oczach,
Czasem sam go czujesz w sobie,
Woła mnie i Ciebie, w sercu duszy…


Wierszyk ten nie jest mojego autorsta, jest autorstwa mojego przyjaciela, który piszę wiersze, jako formę swojej odskoczni. Postanowił podzielić się z nami swoją twórczością.

Oryginał Grafiki

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 10- Oświadczyny

Oświadczyny

 Wyznania Prowadzącej – Oświadczyny

Post ten powinnam opublikować 20 maja, jednak nie zrobiłam tego, nie mogłam, nie byłam na to gotowa. Dziś już nieco ochłonęłam, choć nadal nieco nie mogę w to uwierzyć.
Co się stało tego dnia, tego 20 maja? Cóż, poza moimi urodzinami i niekończącymi się telefonami od rodziny i znajomych z życzeniami, wydarzyło się coś czego się nie spodziewałam, coś na co nie wiem, czy byłam przygotowana psychicznie. Mój chłopak mi się oświadczył.
Chwila… Ale jak to oświadczył? Kiedy? Gdzie i w jaki sposób?
Nie wiem, jak to opisywać, nie wiem co powinnam opisać a czego nie, by zostało tylko dla mnie i jego.
Może zacznę od opisu sytuacyjnego, czas i miejsce akcji…
Więc tak, niedziela (20.05.2018), moje 28 urodziny spędzam w domu, wraz w moim jeszcze chłopakiem oraz dwójką najbliższych przyjaciół ( z czego oboje z nich mają duży wkład w moje życie). Są dla mnie niczym rodzina, niczym rodzeństwo, którego nigdy nie miałam i co roku swoje urodziny świętujemy w dokładnie ten sam sposób (razem, robiąc sobie maraton filmowy naszych ulubionych filmów, z domieszką naszych upodobań wspólnie starając się być dla siebie).
W tym roku nasze grono powiększyło się o mojego chłopaka, który pomimo moich sugestii postanowił spędzić ten dzień w całości ze mną.
Oczywiście dzień zaczął się jak każdy, i mijał, w miarę jak każdy dzień w moim życiu, jednak to wieczór jest najistotniejszy.
Godzina 20:30, mój chłopak robi kolację a ja wraz z moimi przyjaciółmi kończymy oglądać Titanic’a (ulubiony film mojej przyjaciółki). Oczywiście kolacja w taki dzień nie może być normalna, nie może być zwyczajna. Każde z nas jadło to co lubiło (ale tak najbardziej, tak wiecie, że zawsze i w każdej ilości można to jeść). Ja dostałam butelkę z moim ulubionym mlekiem o smaku malinowym i oraz kaszkę manną posypaną kakaem (smak dzieciństwa), moja przyjaciółka jadła skrzydełka kurczaka w sosie ,,na ostro” a mój przyjaciel również niejedzący mięsa, jadł swoje ukochane spaghetti Carbonara (oczywiście bez boczku). Kolacja przy Titanic’u mijała szybko, jako że każde z nas było niemal całkowicie pochłonięte swoimi przysmakami, rozkoszując się każdym możliwym kęsem, łykiem, gryzem i czymkolwiek co odpowiada jednostce pochłanianego pokarmu.
Mój przyjaciel po kolacji, jak zawsze przeprosił nas by zaczerpnąć powietrza (palacz jeden) i już chciałam iść z nim (pomimo kilkukrotnego rzucania ja również odczuwam rozkosz powodowaną nikotyną i ceremoniałem palenia)  jednak zatrzymał mnie mówiąc iż chciałby porozmawiać na osobności z moim chłopakiem więc postanowiłam nie wchodzić mu w drogę. Moja przyjaciółka zapatrzona w Titanic’a niczym w magiczny obrazek nie poczuła nawet jak się do niej przytulam.

15-20 minut później
Mój przyjaciel wraca z papierosa, jednak mojego chłopaka z nim nie ma. Automatycznie połączyłam w głowie fakt nieobecności mojego chłopaka z koszem na śmieci i potrzebą jego wyniesienia i ponownie zajęłam się filmem. Moja przyjaciółka, wstała, udając się do łazienki więc moja poduszka mi uciekła i musiałam zadowolić się poduszką kompletu wypoczynkowego ( jednak to nie to samo, tu nawet nie ma porównania).
Minęło kolejnych 5 minut i słyszałam jak w przedpokoju wszyscy się krzątają szepcząc. Wstałam by zobaczyć co to za zgromadzenie i w jakim jest ono celu a wtedy do salonu wszedł mój chłopak w asyście moich najbliższych przyjaciół.
Miał na sobie moje body i moje rajstopy (które w połączeniu wyglądały komicznie), jednak najważniejsze iż miał na sobie pampersa oraz wielki smoczek w ustach ( w sklepach z prezentami na 18-stkę można podobne smoczki kupić, są bardziej dla żartu niżeli do użytku).
Pomimo niemal codziennego kontaktu z pampersami, mój chłopak wyraźnie nie potrafił się przyzwyczaić do tego zgrubienia pomiędzy nogami co sprawiało że chodził niczym przerośnięte niemowlę robiące swoje pierwsze kroki. Widząc go w tym stroju silącym się na to by utrzymać równowagę, nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu.
Dotarł do mnie i uklęknął na jedno kolano. Wyjął przerośnięty smoczek z ust (co sądząc po jego rozmiarach dało mu dużą ulgę) uśmiechnął się do mnie i wyciągnął zza pleców, małe opakowanie.
,,Mayu, jestem tu dzięki Tobie, dzięki Tobie potrafię się śmiać i czuję się spełnionym człowiekiem,
otworzyłaś mi serce i to dzięki Tobie czuję to czego nie byłem świadom iż mogę czuć.”
Mnie oczy już zaczęły płakać, nie wiedziałam jeszcze dlaczego, jednak po prostu łzy szczęścia same płynęły mi po policzkach.
,,Mayu, jesteś dla nas wszystkich nie tylko przyjaciółką, nie tylko osobą bliską, nie tylko nauczycielką i nie tylko kimś kto uczynił nasze życie lepszym, jesteś powodem dla którego jesteśmy szczęśliwi, jesteś tym co sprawia że chcę mi się żyć.”
Tu otworzył pudełeczko i moim oczom ukazał się naszyjnik w kształcie ikony 8 – rakiej Ścieżki, fundamentu ideologicznego dla Nauk Buddy, które próbuję od lat zrozumieć. Dla łatwiejszego zilustrowania kształtu, wyglądał on jak ster średniowiecznego statku, w którego środku było z obu stron wypełnienie bursztynem, w środku którego znajdowało się nasze wspólne zdjęcie.
,, Wiem że krótki czas się znamy oraz krótki czas spędziliśmy w naszym życiu prawdziwie razem, jednak każdego dnia i każdej nocy jesteś mi latarnią na bezkresnym oceanie życia.
Proszę Cię przyjmij ten skromny prezent w dowodzie moich uczuć do Ciebie…”
Głos mu się załamał, nie był w stanie mówić, patrzył mi głęboko w oczy w strachu, jednak tak jak patrzy dziecko w oczy swojego rodzica mówiącego iż nie ma żadnego potwora pod łóżkiem czy w szafie. Przełamał się i dokończył:
,, Mayu, czy uczynisz mi ten zaszczyt będąc dla mnie latarnią mojego serca, czy pozwolisz mi Cię kochać, miłością jaką już mnie obdarowałaś, oraz czy zostaniesz moją żoną bym mógł codziennie być dla Ciebie, przy Tobie i z Tobą?”
To się nie dzieję, to po prostu nie może się dziać, przecież to moje marzenie, odkąd byłam małą dziewczynką. Jak każda dziewczynka marzyłam o tym jednym momencie zaręczyn, o tym aby mój ukochany ukląkł na jedno kolano i oświadczył się przede mną w dokładnie taki sposób.
W dodatkowym akompaniamencie stroju jaki wybrał aby to uczynić, oraz czasu który od zawsze był dla mnie ważny, jego tonu w jakim to mówił, jego praktycznie wyciekającej z oczu miłości do mojej osoby, tej konkretnej potrzeby bliskości emocjonalnej. Moje oczy całkowicie zapełniły się łzami, moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa i choć nadal stały niczym z waty cukrowej. Mój głos całkowicie załamany pod wpływem emocji.
Początkowo jedynie pokiwałam głową w typowy sposób oznajmiając zgodę, jednak to mi nie wystarczyło, nie mogło wystarczyć. Mój chłopak a teraz już narzeczony nadal klęcząc przede mną zapiął mi na szyi owy naszyjnik i przytulił, czułam jak moje łzy spływają po policzkach i wchłaniają się w materiał mojego różowego body które miał na sobie.
Przytuleni tak trwaliśmy przez dobre pół godziny, ani on ani ja nie drgnęliśmy ani o centymetr.
Przypomniałam sobie po jakichś 20 minutach takiego ciągłego przytulania go że przecież nie dałam mu odpowiedzi więc wstałam i na chwilę się podnieśliśmy. Nadal wtulona w niego wyszeptałam mu do ucha:
,, Kocham Cię i TAK. Po prostu TAK…”
Tu ponownie mój głos się załamał, i ponownie wtuliłam się w niego, niczym mała dziewczynka.
Mój przyjaciel otworzył butelkę po szampanie i rozlał do kieliszków nie jak by się mogło wydawać szampana a mleko (to przygotowywane dla niemowląt). Kieliszki poszły w ruch i wszyscy wznieśliśmy toast za naszą nową OFICJALNĄ parę narzeczonych.
Wieczór spędziliśmy wszyscy tuląc się każdy do każdego i tylko przerwy na przewijanie oraz papieroska nas rozłączały.
Całą noc poświęciliśmy w ten sposób i choć rano każde z nas musiało normalnie wstać i kontynuować swoje życie, tak był to najlepszy dzień jak i noc w moim życiu.

Ciekawostki :
1. Naszyjnik jaki otrzymałam jako symbol narzeczeństwa był w pełni zaprojektowany przez mojego chłopaka/ narzeczonego, choć nie wykonał go własnoręcznie tak był obecny w pełni przy jego tworzeniu, co tylko zwiększa jego wartość w moich oczach.
2. W kulturze Buddyjskiej, nie korzysta się z tradycyjnych dla naszej europejskiej kultury pierścionków zaręczynowych i formę takiego ,,pierścionka” może przyjąć jakikolwiek przedmiot który jest w tym celu wykorzystany.
3. Mój przyjaciel cały ten dzień wraz ze mną nosił pampersa, i jak sam twierdzi, staje się jednym z nas ,, Maluszków” co zwarzywszy na jego bardzo burzliwą przeszłość związaną z tematyką ABDL jest wręcz cudem.
4. Mój już narzeczony, poprosił mnie bym pomogła mu się uwolnić z moich ubranek jako że są na niego dość mocno za małe, jednak postanowił pozostać w pampersie ( nie korzystając z niego ), a gdy moja przyjaciółka zauważyła że jest jedyną która nie ma na sobie pampersa z naszego grona, stwierdziła iż tak być nie może i kazała mi ją zapieluszkować w myśl zasady ,, Jak wszyscy to wszyscy…”
5. Jako że moje ubranka były stanowczo za małe to na tym ,,papierosku” mój przyjaciel po prostu ubrał mi chłopaka i na szybko przeszkolił go jak ma chodzić i jak ma sobie poradzić ze stresem.

To było to czego potrzebowałam by poczuć się całością, by być i stać się jednością ze wszystkim co mnie określa oraz by uwolnić w sobie pokłady miłości większe niż do tej pory miałam względem moich najbliższych.
Dziękuję Wam,
Weronisi Grzesiowi, oraz mojemu Adasiowi, za to że jesteście,
Dziękuję, po prostu dziękuję…

Oryginał Grafiki 

%d blogerów lubi to: