Category Archives: Posty

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 19 – Mayowe Walentynki

1

 

Post spóźniony jakieś półtora tygodnia, jednak wierzcie mi że nie miałam kiedy go przepisać z zeszytu na laptopa. Pracuję nad korektą pewnego dzieła, które ukaże sie już niedługo i które bardzo dużo dla mnie znaczy, stąd ostatni brak aktywności.

Mayowe Walentynki to okreslenie, którego używa mój przyjaciel, dla niego to bardziej określenie usprawiedliwiające mój stan Maluszka, a przynajmniej jeden z tych stanów.
Walentynki to ciekawy okres, ciekawy dzień, z jednej strony wszyscy na ten jeden dzień jakoś bardziej okazują sobie czułość i bliskość, z drugiej strony niektóre osoby przeginają z obnoszeniem się Walentynkami, jako pretekstem do kontaktów cielesnych.
Moje Walentynki zaczęły się zwyczajnie, nażeczony obudził mnie delikatnie dłaszcząc po ramieniu, wtulając się we mnie, na tak zwaną łyżeczkę. A propos łyżeczki, nażeczony przyniósł mi do łóżka śniadanie, na drewnianej podkładce, plastikowych tależykach i wtulona w niego byłam karmiona, raz winogronkiem, raz łyżeczką kaszki. Gdyby ktoś patrzył na nas z boku, tak wyglądało to jak scena pinkniku w filmie, taka scena którą wszyscy kojarzymy z tego jednego filmu, którego nazwy za wszystkie pieluszi świata nie potrafimy zapamiętać. Po śniadanku stwierdziłam że jestem już spóźniona do pracy, i zaczęłam się w pośpiechu ubierać, ale narzeczony powstrzymał mnie mówiąc że jakby mnie ktoś szukał tak jestem cały dzień na spotkaniach, i tak taką wersję ustalił z moim zespołem. ( Jak się okazuje ciasto dość dobrze działają jako forma przekupstwa, chyba muszę zwolnic zespół…). Na wpół ubrana zauważyłam że nadal mam na sobie pampersa a narzeczony poprosił bym położyła się na łóżku i zmienimy pampersa, bo ten już zaczyna nieco na mnie wisieć. Przewijanie jak przewijanie, niby nic takiego i niby opisywałam już to wieokrotnie w innch postać, jednak tego dnia to nawet trywiana rzecz zmiany pampersa nie może być pozbawiona czułości. Narzeczony przyłożył dużą uwagę każdemu aspektowi zmiany pampersa, tak by odczuwalna przyjemność oraz lekkie zawstydzenie było jak największe, jak najbardziej przyjemne. Mokre chusteczki i ciepłe dłonie narzeczonego zdziałały cuda, a rozprowadzanie pudru po tych okolicach ciała, było wręcz pociągające, choć nie miało w sobie aspekttu erotycznego. Po zapięciu nowego pampersa, narzeczony delikatnie ucałował mnie w brzuch, ledwie dotykając wargami mojej skóry, co dało efekt combo w oddczuwalnej przyjemności.

Leżąc tak na łóżku praktycznie naga, jedynie w pampersie, uśmiechnęłam się do narzeczonego, który odwzajemnił mój uśmiech i podał mi butelkę mleka. Wziąwszy ją od niego po prostu zaczęłam zasysać jej zawartość, w czasie gdy narzeczony włączył z telefonu playlistę LoFi ( Rodzaj muzyki grającej w tle, tworzącej przyjamny klimat).
Narzeczony położył się koło mnie na łóżku i natyczmiastowo się do niego przytuliłam. On odebrał mi butelkę i trzymał ją za mnie by moje uwolnione od butelki ręce mogły go opleść i wtulić się w niego jeszcze mocniej.
Leżeliśmy tak słuchając playlisty z dobre półtorej godziny, wpatrując się w sufit na którym zawiesiliśmy kilka dni wcześniej światełka tak dla ozdoby. Nawet nie wiem kiedy usnęłam, choć nie trudno było zasnąć, będąc praktycznie non stop głaskaną i utuloną czy to pieluszką czy kocykiem, leżąc na klatce piersiowej swojego narzeczonego.
Muzyka leciała, przyjemnie wypełniając pokój delikatnymi i miłymi dla ucha dźwiękami, zapach pudru, napełniał pokój słodyczą.

Obudziłam się 5 godzin później, z mokrym pampersem i potrzebą by użyć go ponownie. Wstałam z łóżka i rozluźniłam mięśnie. Pampers jak to pampers, przyjął grzecznie mój podarunek, bez słowa sprzeciwu. Wzięłam z szafki smoczka, który powędrował od razu wprost do mojej buzi. Nadal mając na sobie jedynie pampersa i teraz już smoczek, przeszłam z sypiani do salonu, by zobaczyć narzeczonego sprawdzającego jakieś kartkówki, jednoczęsnie oglądającego jakiś film na HBO. Przysiadłam się do niego i patrzyłam co robi, tak jakby to co robił było czymś niezwykle istotnym, czymś od czego zależy przyszłość świata… Gdy narzeczony zauważył mój wzrok, zapytał czy wszystko dobrze, i czy dobrze mi się spało. Przytuliłam się do niego i pocałowałam go wyjmując wcześniej smoczek.
Narzeczony dalej sprawdzał kartkówki, a ja leniwie patrzyłam w telewizor, czując że pieluszka coraz mniej może już wytrzymać. Postanowiłam nie przeszkadzać mojemu wybrankowi, poszłam do łazienki wziąć długą i ciepłą kąpiel. Panowie posiadający żony, wiecie o czym mówię, to nie szybkie myju myju, to siedzenie i odmakanie ciała tak długo dopuki ludzkość nie wymyśli leku na wszelkie choroby.  Napuściłam sobie wody, płynu do piany, wzięłam książkę i zaczęłam istny rytuał odnowy biologicznej. Panowie, jeśli kiedykolwiek zastanawiacie się co my tak długo w tej łazience robimy, tak wierzcie mi, lepiej poczekać i pod żadnym pozorem nie wchodzić do naszego laboratorium piękna, wejście grozi ciężkimi bliznami na psychice.

Woda już oziębła, moje maseczki już się zrównały z moją twarzą, nie były osobną warstwą, moja twarz zaasymiowała maseczkę, niczym gąbka wodę i stwierdziłam że czas już wychodzić zwłaszcza że zbliża się pora obiadu, a mój brzuszek nie lubi takich przestojów w rytynie pochłaniania. Owinięta w szafrok wyszłam z łazienki niczym z komory hibernacyjnej. Narzeczony czekał już na mnie w sypialni, z pampersem w dłoni.
Niczym dama niczym jakaś arystokratka z wysokich sfer, zrzuciłam z siebie szlafrok, prosto na podłogę, nie przejmując się nim zbytnio, ciesząc swoje nagie ciało powiewem zimna. Podeszłam do narzeczonego i niczym kot łaszący się, pocałowałam narzeczonego, dość namiętnie, choć to zupełnie nie w moim stylu. Przewijanie przebiegło identycznie jak to z rana, z tą różnicą że teraz narzeczony ubrał mnie w body oraz w śliniaczek i poszliśmy zjeść obiad, to znaczy poszliśmy do kuchni by on mnie nakarmił a następnie zjadł swoją porcję, podczas gdy ja obserwowałam go uważnie.  To co by nieco wyjaśnić, taka nasza osobista gra, ukłon w stronęnarzeczonego, jako że niezręcznie się czuje gdy ktoś patrzy na niego gdy je, jednak gdy ja przy okazji próbuje go rozśmieszyć czy patrzę na niego w ten sposób, mówi że je mu się milej ( kłamczuch)…

Po obiedzie, narzeczony stwierdził że z chęcią wybrałby sie do kina, choć niezbyt lubię ogądać filmy na dużym ekranie tak przekupił mnie popcornem. W pieerwszym momencie zaczęłam szykować sobie strój wyjściowy, a że na codzień noszę dość biznesowy styl tak i taki zaczęłam przygotowywać. Narzeczony poprosił mnie abym nie przebierała się za panią prezydent, nie taki miał być cel wyjścia, poprosił abym nosiła to co sprawia że czuję się sobą,  ale jednoczenie coś co będzie luźne. Stwierdziłam że ma rację więc ubrałam na pampersa  body a na body dość luźną spódnicę, którą dostałam na ostatnie urodziny od mamy.  Spakowałam do korebki 2 zapasowe pampersy i wyszliśmy do kina.

Już podczas kupowania popcornu lekko zmoczyłam pieluszkę, jednak prawdziw próba wytrzymałości nadeszła przy połowie filmu. Po seansie wybraliśmy się na małe zakupy a wracjąc do domu zatrzymaliśmy się na jakimś placu zabaw. Nie mogłam sobie odpuścić i od razu pobiegłam na huśtawki, choć temperatura nie była sprzyjająca zabawie na placu zabaw tak być na placu zabaw i nie pohuśtać się na hustawce to po prostu grzech. Pierwotnie namówiłam narzeczonego na 5 minut na placu zabaw, ale jak to wśród nas Maluszków, 5 minut to nigdy nie jest 5 minut i tak, następną godzinę  spędziliśmy na placu zabaw naprzemiennie bawiąc się w piaskownicy, goniąc się po ściankach wspinaczkowych, zjerzdzając na zjeżdzalni i huśtając się czy to na huśtawce czy na karuzeli. Narzeczony stwierdził że gdyby mnie nie znał i zobaczył na placu zabaw  tak nie wiedziałby czy w pierwszej chwili dzwonić po pogotowie psychiatryczne czy po pogotowie psychatryczne…  Uśmiechnęłam się, zawsze bawią mnie jego angdotki związane z psychiatrią. Podczas tej zabawy zaskoczył nas deszcz i przemoczeni wróciliśmy do domu. Nie dość że urbania były mokre tak pampers mi przeciekł i zmoczyłam nieco siedzenie auta.   Narzeczony kazał mi pójść do sypialni i zdjąć wszyskie mokre ubrania, a on napali za ten czas w kominku. Byłam już naga ( muszę przyznać że ostatnimi czasy coraz częściej lubię przebywać w domu nago lub na wpół nago), leżałam na łóżku ze smoczkiem w buzi wiedząc że narzeczony lada chwilkę do mnie przyjdzie.
W między czasie zrobił mi ciepłe mleczko i przebrał mnie a następnie siebie w świerze i co najważniejsze suche rzeczy.  Koniec końców, dzień ten zakończył się do złudzenia podobnie tak jak się zaczął.  Ja wtulona w narzeczonego, on, trzymający mi buletkę z mlekiem w buzi, leżąc prawie nago przy kominku, w tle z grającą lekko muzyką. Idealny dzień, po prostu idealna celebracja tego dnia zakochanych.

Mam nadzieję że i Wam udało się miło i przyjemnie spędzić ten dzień.

Oryginał Grafiki 
Oryginał Tła 

Reklamy

Wieczorne Seanse

5

Co jakiś czas robimy sobie wraz z przyjaciółką takie domowe wieczorne seanse, lub jak ktoś woli kinowe noce. Zaletą bycia ABDL w takich chwilach jest fakt, braku potrzeby zatrzymywania filmu na tak zwaną ,,przerwę na siku”. Pieluszki przecież od tego są by zająć się tym problemem tak byśmy my nie musieli. Oczywiście by poczuć się jak w kinie potrzebne są odpowiednie przygotowania, koc, wygodny fotel, poduszki, popcorn i cała masa herbatki, oczywiście potrzebny/a jest jeszcze towarzysz/ka oglądania tak by mieć się do kogo przytulić, z kim porozmawiać i wyjawić swoje myśli gdy film je zainspiruje.

Co jakiś cza urządzamy sobie takie wieczorki, i wyglądają one dość podobnie, Wera w piżamie i szlafroku, ja w pieluszce i pod kocykiem, oraz cała długa noc seansu kinowego różnego gatunku.
Tym razem udało mi się namówić Werę by również ubrała pieluszkę, tak bym nie czuła się osamotniona. Obie przygotowane i odpaliłyśmy na rzutniku film pt. Jedz, módl się, kochaj. Już po 10 minutach filmu przebrnęłyśmy przez większość popcornu i pierwszy z wielu tej nocy dzbanek herbaty. Odruchowo gdy czułam parcie po prostu pozwalałam by pieluszka się tym zajęła, Werka natomiast, potrzebowała nieco większej motywacji i dopiero przy scenie deszczowej była w stanie wypełnić pieluszkę. Widziałam jej minę, połączenie zawstydzenia i ulgi jednak nic nie mówiłam, nie chciałam jej psuć wieczoru.
Drugi i trzeci dzbanek oraz drugi popcorn to właściwie takie ciapkacze, nic nowego ale też nic co by wymagało jakiegoś komentarza. Wera przyniosła również polskie komedie pt. Och Karol 2,  Testosteron i oczywiście kultowe już  obie części Killer’a. I tak, jasne, dziś filmy również powstają i większość z nich wygląda nieporównywalnie lepiej od tych, które oglądałyśmy, jednak brakuje im takiej nutki nostalgii, którą czuje się oglądając te starsze i po prostu ,,kultowe” jak kolwiek to brzmi produkcje.
Wieczór zakończyłyśmy pozycjami obowiązkowymi dla Wery, bowiem są to jej ulubione filmy a mowa o Kogel Mogel i Galimatias ( Kogel Mogel 2). Pod jak podliczyłyśmy zjadłyśmy tej nocy 4 paczki popcornu i wypiłyśmy 8 dzbanków herbaty.  Wątpię by moja pieluszka mogłacoś jeszcze pomieścić, ale prewencyjnie poprosiłam Werkę by mnie przewinęła po 4 dzbanku. Wera wcale nie była lepsza, i już po 2 dzbanku jej pampers był praktycznie pełen, a potem to już była czysta przyjemność…

A wy, też robicie sobie takie kinowe wieczorki w pieluszkach?

Oryginał Grafiki

Być Maluszkiem – Wierszyk

4

Być Maluszkiem – Maya

Być Maluszkiem, co to znaczy? 
Przecież mali nie jesteśmy.
I już za dorosłych uchodzimy,
W dzień i w nocy, nie płaczemy,
Pracujemy i płacimy…

Być Maluszkiem, to nie grzech.
To nie wstyd być Małym w środku,
Nie choroba i nie problem,
Wstyd jest dusić w sobie to,
kim się w środku samym jest…

My Maluszki, my tak różni,
Choć podobni i w tak kolorowi,
Pieluszki, smoczki, inne jeszcze słodkie zabawki,
To nie wszystko, to nie my jesteśmy cali…
Spojżyj w głąb a nie na zewnątrz!

My Maluszki, ale w środku,
A na codzień w masce i w przebraniu…
Jedni mają nas za niedojżałych, inni za przesłodzonych.
A na prawdę my jesteśmy tylko Mali,
I Kochamy siebie takich…



Oryginał Grafiki

Kogo tak naprawdę boli ?

2

Klapsy – Metoda dyscyplinowania dzieci, po dziś dzień stosowana w procesie wychowawczym.  Założę się o swoją pieluszkę (możliwość jej zmiany lub noszenia aż do kresu wytrzymałości)  że każde z nas, choć raz w życiu tego doświadczyło, czy to spod ręki rodzica, czy to w formie żartu znajomych.  Gdy byłam mała, żadko dochodziło do klapsów, moi rodzice mieli inną metodę wychowawczą i stawiali bardziej na długie pogawędki, niżeli na szybkie i bolesne klapsy. Efekt był zawsze taki sam, sama stawiałam się w kącie byleby przerwać 20-30 minutowe kazanie.  Dziś jako dorosła i w pełni znająca reguły zachowania osoba, co jakiś czas celowo doprowadzam mojego narzeczonego do kresu wytrzymałości, byle by mnie żywnie ukarał. On wychowywał się w domu, w którym klapsy były podstawą wychowawczą, więc długie kazania nie są mu aż tak znane.

Nie żebym to lubiła, czy rozwijała sadomasochistyczne skłonności, nie, jednak lubię od czasu do czasu być niegrzeczną dziewczynką w pieluszce i lubię gdy narzeczony mnie karze w ten sposób. Jest to nawet dla mnie nieco śmieszne, choć przy 10-15 klapsie już śmieszne być przestaje, jednak za każdym razem narzeczony jest tak delikatny przy wymierzaniu klapsów, iż sama muszę mu mówić aby udeżał mocniej… Wiem, brzmię jak sadomasochistka i wiem, zaczynam niebezpiecznie się zbliżać do BDSM, w tych naszych zabawach, jednak nie mogę oprzeć się uśmiechowi gdy zamiast mi po prostu dać klapsa, mój narzeczony mnie praktycznie głaszcze po pampersie.

Ale co poradzić, taki los, nas Maluszków, czasem po prostu jesteśmy niegrzeczni, i czasem po prostu zasługujemy na kilka klaspów…

Oryginał Grafiki 

Mamusia jest tylko jedna…

1

Mamusia, Opiekun/ka, Tatuś… Te nazwy, określenia znamy bardzo dobrze, niektórzy z opowiadań, inni z marzeń i fantazji, a jeszcze inni z doświadczenia. Dla nich jesteśmy Maluszkami, choć w dorosłych ciałach tak dla nich pozostajemy jeszcze mali.
Możliwe, że to właśnie oni widzą nas takimi jakimi jesteśmy w rzeczywistości, takimi jakimi ukrywamy się we wnętrzu samych siebie, przywdziewając codzień tę samą maskę, poważnych i odpowiedzialnych dorosłych.
Oni tacy są, jednak my takich udajemy, nie dla siebie, i nie przed samymi sobą, a przed innymi, by przetrwać w gąszczu miejskiej dżungli, w świecie dorosłych.
Są dla nas tymi, których potrzebujemy, o których prosimy w myślach, o których marzymy, jednak nie mamy odwagi tego powiedzieć na głos.

Tak, Mamusia jest tylko jedna… Ta prawdziwa, biologiczna czy ta przy której się wychowaliśmy, jednak Mamusia może być przy nas, nawet gdy się tego nie spodziewamy, gdy fizycznie tej, którą znamy przy nas nie ma.
Bycie rodzicem, opiekunem czy po prostu osobą dorosłą, biorącą pod swe opiekuńcze ,,skrzydła” drugą osobę, jest relacją, stanem, który choć nie łatwy do osiągnięcia, nie łatwy do utrzymania i nie łatwy do przyswojenia, warty jest więcej niż sami o tym myślimy, warty jest bowiem nas samych i osoby która się tego podejmie.

Nie sztuką jest kogoś przewinąć, nakarmić, umyć czy przebrać, ludzie robią to na codzień, bez większego wysiłku z innymi ludźmi i nie mówię tu nawet o ABDL.
Sztuką jest jednak dostrzec w drugiej osobie to co skrywa przed całym światem, zapewnić tej osobie dokładnie to czego potrzebuje i otoczyć tą osobę czystą akceptacją i zaufaniem, zapewnić tej osobie poczucie bezpieczeństwa.
Opiekun/ Rodzic, to nie tytuł, który należy się każdemu, to relacja oparta na miłości, a ta jest w swej pełni, po prostu bezcenna.

Oryginał  Grafiki 

 

Jak skończyć z ABDL? – Artykuł

Stop

Ostatnio napisał do mnie pewien człowiek, prosił o poradę odnośnie ABDL, a konkretnie prosił o pomoc przy ,,rzuceniu” ABDL. Nie jest to jedyna osoba, która mnie o to pyta, a że dawno nie napisałam żadnego Artykułu tak stwierdziłam, że jest to idealny temat.
Zapraszam do Lektury, i spokojnie, nie kończę z ABDL, a jedynie napisałam o tym Artykuł, tak by osoby zainteresowane miały możliwość przeczytania czegoś co im pomoże.
Jak skończyć z ABDL? – Artykuł – LINK

Inne nasze Artykuły znajdziecie pod tym Linkiem –  Artykuły 

 

Zmiana perspektywy

Dzisiaj kieruje ten post do pewnej osoby, która do mnie napisała.

Chciałbym przekazać tym komiksem oraz treścią, że wystarczy zmienić perspektywę naszego myślenia lub postrzegania siebie.

Aby z naszych wad wyciągnąć zalety oraz nie przejmować się tym, co myślą inni a być sobą, bez noszenia sztucznego uśmiechu oraz jednej emocji na twarzy.

 

Tak więc pozdrawiam wszystkich naszych czytelników i pamiętajcie, wystarczy tylko spojrzeć na coś z drugiej strony lub innej perspektywy, aby przerodzić coś negatywnego w pozytywnego.

 

Oryginał Grafiki

Złamane serce


Kiedy tylko czujesz, że wszyscy obok ciebie pokazują cię palcami?
Kiedy tylko spłyną twoje słone łzy.
Ja przed tobą stanę murem, nigdy nie odwrócę się.




Myślę, że słowa są zbędne do treści obrazu, jest on zrozumiały we wszystkich językach.
Miłości nigdy nie kupisz oraz nie wymusisz, dla tego jest wyjątkowa.
Drogie maluszki pamiętajcie zawsze, kiedy widzicie coś, co was: przeraża, ranni, smuci. Pamiętajcie wasz opiekun, jest zaraz obok was, on wszystkie łzy wygoni i zagości uśmiech na waszych twarzach.


Źródło grafiki
W roli wyjaśnienia nie mogłem znaleźć głównego autora grafiki więc podaje link do źródła.

Woreczki z Siłami

123

Mały czy duży, Maluszki zawsze są wymagające, absorbujące i gotowe nie dać spokoju dopuki nie spełni się ich potrzeb. Mniejsza już nawet o zmianę pampersa, nakarmienie czy pobawienie się. Te duże Maluszki mogą to zrobić same, choć nie będzie to tak samo ekscytujące tak mogą i zrobią gdy nie będą miały wyjścia.
Co jednak z potrzebami emocjonalnymi?
Co z : Przytuleniem, pocieszeniem, rozmową, doradzeniem, akceptacją, bezpieczeństwem,  przynależnością, miłością, potrzebami czysto ludzkimi tymi które czysto emocjonalnie określają nas jako ludzi?

Nic dziwnego że nie każdy chce być Opiekunem, nic dziwnego że Polscy ABDL tak często płaczą z braku bliskości, wszak to nie jest takie proste, dać siebie, i to całą siebie, dla tej jednej osoby, zapewnić tej osobie wszystko to czego potrzebuje, o co prosi.
Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, i brakowało mi sił, moja mama, przekazywała mi niewidzialne woreczki z siłami. Były nie tylko niewidzialne ale i nic nie ważyły, nie miały zapachu ani kształtu.
Były idealne, jako że przedstawiały ideę,  pomysł przekazania nie tyle sił co wiary w kogoś (w tym przypadku we mnie). Przedstawiały samą relację między ludzką oraz czystą bezgraniczną miłość zapakowaną w niewidzialny woreczek.

Nie wiem jak wam ale mnie do dziś przydają się takie woreczki z siłami, i po dziś dzień o nie proszę. Dla bliskich mi osób mogę je nawet dawać, jednak daję je tylko tym osobom, których uznaję za przyjaciół. Takie woreczki są niezmiernie kosztowne i niezmiernie wartościowe a gdy się taki woreczek nie uszanuje tak jego strata boli i osobę obdarowana jak i darującą.
Ja pozwolę sobie na podarowanie Wam takiego woreczka, dla każdego po jednym, maleńkim woreczku z siłami, jednak każdego kto go otrzyma, poproszę o komentarz, na co go zużyje…

Oryginał Grafiki

Kołysanka – Maya

12

Kołysanka – Maya 

Każda kołysanka jest osobną historią i to dla każdego inną,
Każdy jej dźwięk,ton i każda sekunda jest całymi dniami, zdarzeniami,
Przygodami przeżytymi wewnątrz snu,
Jednak co nas czeka gdy sen przeminie?
Co jeśli nie chcemy się już obudzić? 
Świat ze snu a świat realny,
Któż powiedział że nie są one jednym i tym samym…? 

Nie bójmy się śnić o tym wszystkim czego nie mamy,
Czego na obecną chwilę nie możemy, nie powinniśmy.
Rzeczywistość jest bowiem taką jaką ją tworzymy,
Jeśli czegoś nie mamy tu i teraz,
To zawsze mieć to możemy we śnie,
Tam gdzie poza czasem i materią, poza ludźmi i karierą,
Poza wszystkim co po dziś dzień znamy,
Aż po  wschód i zachód słońca,
Aż po kres naszej własnej wyobraźni…


A dla tych wszystkich którym przyda się dziś kołysanka, polecam tą i milion innych, opowiadających milion różnych naszych historyjek…

Link do Kołysanki
Oryginał Grafiki 

  • Grafika ta jak i wszystkie inne są przerabiane i edytowane na mocy prawa cytatu, tworząc w ten sposób edycję tak aby  wykorzystana grafika po edycji była nie tyle samoistnym utworem a interpretacją dopuszczalną na ramach ,,prawa gatunku”.
    W ten sposób nie potrzebujemy zgody oryginalnego Autora a nadal możemy tworzyć odnosząc swoje analizy do oryginałów, nie okradając jednocześnie Oryginalnego twórcy.
    To tak w ramach wyjaśnienia tej, przeszłych oraz przyszłych grafik, co by nam nikt nie zarzucał kradzieży własności intelektualnej.
    Polecam wszystkim naszym przeciwnikom zapoznać się z pojęciem Prawo Cytatu obowiązującego w Polsce.
%d blogerów lubi to: