Ahoj przygodo…

Galaxy

Czy dziś jako dorośli, poświęcamy czas dla Siebie? Czy dajemy się ponieść fantazji, zadumie i ogólnemu życiu? Co tak naprawdę znaczy bycie ABDL?

Długo by się zastanawiać, długo by opisywać i dyskutować nad stereotypami, perspektywami patrzenia czy zwykłym podejściu do tych pytań. Nie ma jednej dobrej i słusznej odpowiedzi, nie ma jednej recepty na życie czy sukces i wszyscy to wiemy, a jednak są wśród nas ci, którzy wciąż pełni nadziei szukają, wierząc iż to co znajdą będzie tym mitycznym i zapomnianym kluczem do zrozumienia wszystkiego.
Dla wielu ABDL to fetysz i nic więcej, to tylko pampersy i smoczki, przyjemność czerpana w najprostszy znany nam sposób, dla innych ABDL to bardziej AGE PLAY i cała otoczka psychologiczna, budowanie relacji a dla jeszcze innych to możliwość posiadania alter ego, takiego prywatnego Maluszka w sobie ( w swojej duszy). Wszystkie te grupy osób łączy jedna cecha, są w błędzie zarazem mając rację ( i tak, wiem to brzmi nielogicznie…).
ABDL jest wszystkim tym czym może dla nas być, fetyszem, odskocznią, relacją czy właściwie jej budulcem, fundamentem, może też być możliwością spełnienia naszych marzeń, potrzeb o których zapomnieliśmy czy których się zwyczajnie wstydzimy.

Samo w sobie ABDL jest dla nas zagadką, tajemnicą, którą sami odkrywamy, którą rozumiemy dopiero pod koniec, gdy już zdaje się że wiemy o tym wszystko, a co całkowicie zmienia nasze dotychczasowe postrzeganie. Może jednak coś w tym jest… Może potrzebujemy się cofnąć, przeżyć raz jeszcze chwilę dzieciństwa, poczuć się bezpiecznie i komfortowo by uzmysłowić sobie, to czemu tak naprawdę robimy to wszystko?
Dziś żyjemy szybko, z dnia na dzień, z zadania na zadanie, chcąc czy nie chcąc poświęcając swój czas (a to jedyny i najcenniejszy nam surowiec jaki posiadamy) by coś mieć, coś osiągnąć, coś zbudować. Jednak czy w tej całej gonitwie, całym tym życiu, mamy czas dla Siebie? Czy mamy czas by pójść na spacer, do lasu, na plac zabaw, opustoszały dziś w większości ( jako że już i dzieci zdobywają osiągnięcia w kolejnych apkach, grach).
Czy możemy sobie pozwolić by usiąść na chodniku, czy na polanie i patrzeć na zachodzące słońce? Czy cieszymy się deszczem, kroplami delikatnie muskającymi naszą twarz na chłodnym wietrze? Czy my w ogóle jeszcze żyjemy?

Dziś mówię sobie samej, stop, przestań, zatrzymaj się. Nawet jeśli za 50 lat technologia umożliwi nam wirtualną rzeczywistość na zawołanie, nieśmiertelność poprzez zwykłe przeniesienie swojej tożsamości, świadomości do ,,chmury”, tak nie będziemy już tymi samymi ludźmi, nie będziemy do końca sobą.
Przypomnę sobie dni, wakacje gdy wraz z rodziną wyjeżdzałam na wieś i od rana po wieczór bawiłam się z innymi dziećmi w lesie, na polanach, jeździłam konno ( dobra na kucyku, ale miałam wtedy 9 lat…). Ileż to razy całe dnie były niekończącymi się przygodami, odnajdywaniem skarbów, starych i opuszczonych ruin pośrodku gąszczu lasu, ileż to razy zwykła kartka papieru, ołówek i patyki mogły posłużyć za budulce domowego teatrzyku cieni…

Wiecie co, oczywiście tamte czasy nie były  takie idealne jak je opisuje, i oczywiście najpewniej rozmarzona nostalgią widzę ten okres po prostu przez nieco zaróżowione okulary, choć myślę że to jak każde z nas, gdy wracamy pamięcią do ,,tamtych mininonych i szczęśliwych na ogół dni”.
Nie martwiło nas to za co się utrzymamy, co zjemy, gdzie będziemy mieszkać, nie martwiło nas nawet to za co kupimy sobie najpotrzebniejsze produkty użytku codziennego. Jedyne co się liczyło to, co będziemy dzisiaj robić, jakąż to tajemnicę odkryjemy w zakamarkach lasu.
I wiecie co, o ile nie można cofnąć się w czasie, o ile nie mogę żyć na codzień tak jak żyłam mając 9 lat, o tyle myślę że dziś, zwłaszcza dziś nie mogę o tym zapomnieć, o tym kim byłam, jaka byłam i co było dla mnie ważniejsze.
Tak na chłopski rozum, dziecko widzi świat prościej, przejrzyście, widzi też to co wielu dorosłym po prostu umyka. Nie to co mamy jest ważne, nie to ile mamy, ani nawet nie to co możemy za to dostać… Ważne jest to co i jak umiemy w tym zobaczyć, choćby miał to być paproch, czy bezwartościowy kawałek jakiegoś kamienia, tak dla nas może być on bezcenny, owiany tajemnicą, zagadką, przygodą.
Życie samo w sobie jest taką właśnie przygodą, ogromną piaskownicą dla nas, byśmy się bawiąc tworzyli i niszczyli, zmieniali i przenosili, byśmy żyli a nie egzystowali, gdzieś pomiędzy innymi.
Myślę że w moim przypadku, to jest moją tajemnicą w określeniu czym jest ABDL, tak właśnie dla mnie, tak wewnątrz mojej głowy.
By brać życie i bawić się nim, odkrywając wciąż od nowa jakie piękno kryje w sobie, i jak bardzo, zmieni ono nas, upiększy to co widzimy wokoło…

Oryginał Grafiki


Wiem że bardziej nadaje się to do Wyznań Prowadzącej, jednak myślę że ostatnio nieco ich za dużo, że brakuje tu takich postów od po prostu…
Grafikę tę przerabiałam 4,5 godziny i jak na razie jest jedną z tych rekordowych, pod względem czasu poświęconą na nią… A po pierwszym przerobieniu miała ponad 100 MB, więc musiałam ją drastycznie zmiejszyć…

Reklamy

ABDLekcja

1

Żyjemy dziś w czasach ciągłego ruchu, ciągłego podnoszenia swoich kwalifikacji i pogoni za usprawnieniami. Standardy, które wczoraj były czymś nowym i zapewniały uznanie, dziś są po prostu normą, standardem który już mają wszyscy.
Co jakiś czas lubię przegądać nowe ogłoszenia, zwłaszcza kursów hobbystycznych, nie żebym szukała czegoś nowego dla siebie, jednak by ujrzeć na własne oczy różnorodność w czystej postaci.  Są kursy szycia, rysowania, szybkiego pisania i szybkiego czytania. Są kursy językowe, rzemieślnicze, artystyczne, medyczne, prawne, informatyczne, przyrodnicze, turystyczne, ale brakuje mi do pełni szczęścia jedynie Kursu ABDL – Opieki nad Maluszkiem, właśnie taka ABDLekcja. Kurs opierałby się na kilku ważnych i kluczowych aspektach  relacji z Maluszkiem a każda lekcja skupiałaby się na innej czynności, patrząc na nią z perspektywy ABDL i Opiekuna.

Mój Plan na ABDLekcje :
Lekcja 0 – Wprowadzenie – Co to jest ABDL?
Lekcja 1 – Maluszkowe Przewijanie!
Lekcja 2 – Am am, czyli jak zjeść i nie opluć Opiekuna kaszką…
Lekcja 3 – Czas Zabawy i Nauki!
Lekcja 4 – Maluszku, tak nie wolno!
Lekcja 5 – Czy ktoś tu ma ochotę na drzemkę?
Lekcja 6 – Rozbieramy i Ubieramy, czyli Mała zmiana stroju…
Lekcja 7 – W domu, w parku, w sklepie i w praktycznie wszędzie.
Lekcja 8 – Czas Kąpieli!
Lekcja 9 – Marsz do łóżka.
Lekcja 10 – Od Maluszka do Opiekuna, czyli co by było gdyby…

Wiecie jak tak teraz o tym myślę, to aż chcę zrobić z tego serię postów, zwłaszcza że już nawet wiem jakich grafik użyć, wiem już co napisać… Niech to będzie taki nasz kurs pośród wszystkich tych normalnych, taki kurs tylko dla nas samych…
Co wy na to? Zaczynamy?

Oryginał Grafiki

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 20 – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci. Prawdziwi ABDL – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci.

Zrzut ekranu (349)

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 20 – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci.
Prawdziwi ABDL – NecroStalker – Jak nie promować ABDL w Sieci.

5 miesięcy temu dodałam pewien wpis, dotyczący promocji ABDL w sieci, w którym odnosiłam się do tego tematu jak i do pewnej osoby o nicku ,,Necro Stalker”.
5 miesięcy później, myślę że czas podsumować tę ,,promocję” i jej skutek dla nas wszystkich.

W czym rzecz?
Osoba o nicku Necro Stalker, stwierdziła iż Polskiej scenie ABDL przyda się promocja na serwisie wykop.pl i zaczął on postować kilka postów dziennie zawierających zdjęcia kobiet w pampersach ( znalezionych w internecie). Z początku odzew był zerowy i tak jak nikt zbytnio nie przywiązywał wagi czy uwagi do postów jakiegoś użytkownika, tak po 2-3 tygodniach wątek ABDL często gościł na tak zwanej czarnoliście (pod stronie /hashtagu łączącym treści, których użytkownicy tamtego serwisu nie chcą widzieć, nie interesuje ich to, czy po prostu treść wzbudza chwilową kontrowersję). Użytkownik ten nie przestawał jednak postować i codziennie lub co kilka dni pojawiały się wpisy, zdjęcia pod tagiem ABDL. Komentarze mówiły jasno iż społeczność tamtejsza nie jest zainteresowana takimi treściami, jak i niezbyt są przychylnie nastawieni do tematyki jako takiej. Pojawiały się wyzwiska, zarzuty i typowe przepychanki słowne. Zachowanie typowe dla osób próbujących wyśmiać dany temat.
Użytkownik jednak nie przestawał i bardzo skrupulatnie wdawał się w te przepychanki byle by odpowiedzieć, bez większego zastanowienia się nad treścią.

W trakcie tej ,,promocji” pan Necro Stalker wielokrotnie zostawał banowany na serwisie za nieodpowiednie otagowanie czy łamanie panującego tam regulaminu, jednak po tygodniu wracał i po raz kolejny robił to co robił, w dokładnie ten sam sposób.
W pewnym momencie zaczęły postować również inne osoby ( inne konta), choć znając internet, myślę że to była jedna i ta sama osoba, próbująca pokazać w ten sposób że takie treści kogoś interesują.
Problem polegał na tym, iż w postach owego użytkownika, brak było jakiegokolwiek wyjaśnienia, jakiejkolwiek treści tłumaczącej tą tematykę nowym osobom. Były jedynie zdjęcia, w pozach mocno pornograficznych, oraz kilka słów w stylu ,,No kurła przewinął bym ją…” bądź ,, Ładna Pani w pampersie, z chęcią bym się z nią zabawił…”.  
Wulgarne komentarze, bardzo stereotypowo traktujące społeczność oraz samą tematykę były pod każdym postem, jednak pan Necro Stalker niewzruszony tłumaczył jedynie że dla niego to tylko fetysz i chce sobie jedynie ,,ulżyć’’ publikując tego typu posty czy fantazjując na ten temat.
Około tydzień temu dostał on bana permanentnego, co oznacza że już nigdy z tego konta nie będzie mógł dodać żadnej treści.


Czemu o tym piszę? / Po co do tego wracam?
Dla wielu z Was, wyda się pewnie, że piszę tylko by pokazać ,,jak kończą nieco zbyt napaleni panownie, porywający się na coś czego nie rozumieją” i wiecie co, macie po części rację.
Pisałam do owego użytkownika, proponując by założył swojego bloga, gdzie przecież mógłby to robić, i nikt nie miałby do tego żadnych zastrzeżeń, jednak w odpowiedzi dostałam jedynie zarzuty i wyzwiska.
Piszę o tym jako że pisali do mnie użytkownicy serwisu wykop, by przekonać pana Necro Stalkera by zaprzestał prowokowania lub bardzo nieudolnego trolowania, bo może się to dla niego źle skończyć. Jeśli mam być szczera, tak zaskoczyło mnie, w jaki sposób pisali do mnie owi użytkownicy. Spodziewałam się hejtu czy spamu na skrzynce pocztowej, a otrzymałam dość kulturalne wiadomości w tym kilka o wytłumaczenie tematyki. Piszę by niejako zamknąć ten temat, postawić kropkę. Oczywiście nie mam wpływu na to co ktoś publikuje w internecie, i nie mogę zmusić nikogo do zaprzestania, chodziło bardziej o wyjaśnienie zachowania oraz publiczne przeproszenie, prośba by nie traktować tego pana poważnie, by nie osądzać całej społeczności jak i tematyki po aktywności jednego zbyt napalonego człowieka.
Osobiście myślę, że całe to zdarzenie przyniosło dość ważną naukę, może nawet morał – Jeśli nie masz nic do powiedzenia, lepiej jest milczeć, niż na siłę krzyczeć do ludzi o czymś o czym zwyczajnie nie chcą słyszeć.

Nie wiem czy pan Necro Stalker zamierza kontynuować swoją działalność, a wręcz mam nadzieję że nie, przynajmniej nie w taki sposób. Nie mam nic do promocji ABDL w sieci, nawet jestem jej przychylna, jednak promocja, niezależnie czy ABDL czy czegokolwiek innego nie może być jednopunktowa, pozbawiona treści, jako że przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego.  Nie wiem po co owy użytkownik to robił, chciałabym myśleć że po prostu mu się nudziło, chciałabym myśleć że chciał po prostu zaspokoić swoje erotyczne fantazje, jednak boję się że takich osób może być po prostu coraz więcej, a jeśli więcej osób będzie w taki sposób ,,promowało” ABDL, tak tematyka zostanie po prostu wyśmiana a społeczność będzie w jeszcze gorszej opinii niż jest teraz.
Tak czy inaczej, myślę że przynajmniej możemy powiedzieć Panu Necro Stalkerowi, kropka.

Post Poprzedni o tej sytuacji – link

 

Świat Idealny…

2

Świat Idealny, Utopia, Sen, Marzenie, wszystkie mają jedną wadę w swojej idealności, są zbyt prawdziwe…   Załóżmy, iż istnieje świat idealny, taki który dla każdego z nas jest dokładnie takim jakim byśmy chcieli, takim w którym wszystko jest idealne, strach czy śmierć nie istnieją oraz nie ma ani zakazów ani prawa, ani krańca możliwości.
Większość osób pomyśli, świat w którym nie musiał/a bym pracować, świat w którym miałabym nieograniczony budżet, świat w którym traktowano by mnie jak Maluszka, świat w którym ABDL byłoby normą…
I wiecie co, wszystko to już mamy, a przynajmniej mamy tego część.
Budżet dziś jest znacznie wyższy niż tych 15-20-30 lat temu, choć wtedy nie było wyboru, i kupowaliśmy to co było a nie to co chcemy. Sama wartość pieniądza co chwilę się zmienia i nie mówię tu tylko o rynku ale nawet bardziej o naszym własnym podejściu do niego.

Dziś te 2500- 3500 zł jest dla wielu minimalnym przeżyciem, kiedyś natomiast, mając ułamek tego nie wiedzieliśmy na co to wydać. Tak mówię tu o czasach naszego dzieciństwa, i tak wiem że wiele osób może się ze mną nie zgodzić jednak myślę że dziś nasze potrzeby są już nieco inne, niż za tamtych czasów.
Świat idealny wtedy był również nieco inny od tego który mamy przed oczyma dziś, jednak jedno się w nim nie zmieniło… Im dłużej żyjemy na tym, realnym świecie tym bardziej dostrzegamy jego zasady, prawa według których działa i tak samo jest ze światem idealnym.

Weźmy takie sztuczki magiczne, których jako dzieci, nie rozumieliśmy, uznawaliśmy za cud nad cudy. Dziś już wiemy, odwrócenie uwagi, sprytna manipulacja widzem i odpowiednio przygotowany performer i magia już nie jest magią, nie tą którą pamiętamy, jest natomiast zwykłą sztuczką, wystąpieniem. Z lekkim rozdrażnieniem patrzę dziś na wszelakich performerów, magików i mówców, kiedyś nie rozumiejąc praw jakie rządzą tym co robią, magia była magią, czymś nieosiągalnym i niewytłumaczalnym, dziś jest tylko performancem danego talentu.

Weźmy naukę, i tu już nawet niezależnie od dziedziny, kiedyś wszystko było zagadką, niewiadomą, przygodą i eksperymentem, dziś zależnie od dziedziny znamy prawa jakie rządzą konkretnym zjawiskiem. Technologia kiedyś – Cud, ta przytulanka mówi! Technologia dziś – Roboty imitujące ludzkie zachowanie w Japonii, rzeczywistość rozszerzona (VR), ingerowanie w genetykę oraz oczywiście cały internet. Bajki kiedyś – Ta postać wygląda pięknie, jest taka kolorowa, bajki dziś – jeden zbliżony model postaci, grafika i animacja tak dobrej jakości że często starsze urządzenia mają problem z jej odtworzeniem, Technologia Ray Tracing ( oświetlenie w grach komputerowych)… Tak wymieniać można tysiące przykładów, i tysiące przykładów odnoszących się do tego jak było kiedyś a jak jest teraz.
Czy było lepiej czy gorzej, nie wiem, było na pewno inaczej. Myślę że nie na tym powinniśmy się skupiać, a bardziej na fakcie naszego podejścia kiedyś i naszego podejścia dziś, to jedyne co się tak naprawdę zmieniło w nas samych.

Kiedyś i dziś łączy jednak jeden element, my. Dziś dla nas, będzie już kiedyś dla innych, a kiedyś dla nas zostanie zapomniane jako nieistotny okres, w którym nic się ciekawego nie działo. Wiem nieco to zagmatwane, pomyślcie jednak,
Czy to o mamy dziś, może być kiedyś jeszcze lepsze?
Czy zdążymy znaleźć się w lawinie ciągłej zmiany na lepsze?
Czy i jak będzie wyglądał świat jeśli to już to co dla moich dziadków i babć było cudem dziś jest rzeczywistością, to jak będzie wyglądał cud dla nas, ten nasz świat idealny ?

Oryginał Grafiki

Toaletowe Przywileje

1-3

W angielskich opowiadaniach, postach czy wpisach często czyta się o tak zwanych ,,Toilet Privileges “ czyli właśnie Przywilejach Toaletowych, których używa się generalnie by uzasadnić korzystanie z pampersów przez osoby nie potrzebujących ich. I na tym można by było zakończyć, przecież to zwykłe załatwianie się, jednak nie byłabym sobą, gdybym nie opisała tego zjawiska nieco ze swojej własnej perspektywy.

Zacznijmy od słowa Przywileje, czym tak naprawdę jest przywilej i dlaczego się go używa.  Przywilej jest czymś co odbiega od ustalonej w danym społeczeństwie za normę, jednak coś, co dajemy komuś i co możemy komuś odebrać. Przywilej jest czymś niecodziennym, czymś co nie jest stałe i czymś za co posiadanie możemy być wdzięczni.  Przywilejem może być wszystko, jeśli nie mamy tego zawsze, jeśli musimy to oddać czy zwyczajnie dostajemy to na czas określony.

Słowo toaletowe, niby odnosi się do czynności fizjologicznych, załatwiania się, jako że zwykło się utożsamiać toaletę z miejscem gdzie to właśnie robimy, jednak czy tylko od tego służy toaleta? Można rozgraniczać toaletę i łazienkę jako dwa pomieszczenia, można nadać im zupełnie inne cele, jednak w moim przypadku, toaleta określa łazienkę oraz wszystko to co z nią związane, począwszy na załatwianiu się, poprzez mycie się, pielęgnację a skończywszy na praniu.  

Ciekawostka – Toaletka jest to stolik z lustrem, często z szufladkami na przybory do robienia makijażu i czesania się. Wiele kobiet marzy o posiadaniu takiej toaletki, jeśli jeszcze jej nie posiada. Może pełnić rolę zarówno dekoracyjną jak i używaną w postaci właśnie miejsca składowania oraz przygotowania makijażu. Same toaletki są dziś dostępne jako mebel do kupna w większości sklepów meblowych, we wszelkich rozmiarach, kształtach czy kolorach, choć są i Panie które decydują się na bardzo konkretny model, wykonywany z konkretnego rodzaju drewna, odpowiedniego wieku drewna czy model zabytkowy, używany od pokoleń.

A Przywileje Toaletowe dla Maluszka?
Tak, można by tak to nazwać, zwłaszcza że mówimy tu o całej gamie zachowań czy czynności robionych w tym miejscu. Długa kąpiel w wannie z pianą i gumowymi zabawkami, którą za naszego dzieciństwa większość z nas przeżyła nie raz ? To może być dziś nasz przywilej. Używanie kremu nawilżającego czy mycie przez opiekuna, tak to też może być takim przywilejem. Tu nawet zakładanie pieluszki można pod to podciągnąć choć przy odpowiedniej atmosferze, tak by nie było to odruchowe przewijanie, a pełna zabawy i pieszczot aktywność.

Oryginał Grafiki

Opowiadanie/ Fantazja Bardzo Little – Idealny Tydzień Adult Baby

A3

Idealny Tydzień Adult Baby
Autor: BardzoLittle

Poniedziałkowy wieczór, a właściwie noc. Nieco po godzinie dwudziestej drugiej wracam z pracy, miałem kilka ciężkich i pracowitych dni za sobą, jutro zaczynam dwudniowy urlop. Już widzę wejście do mieszkania, w kieszeniach szukam kluczy, ale widzę, że drzwi otwierają się. Wychyla się moja dziewczyna, która jednocześnie jest moją mamą w relacji opartej o ABDL. Jestem jej Maluszkiem, czuję ciepło na sercu w momencie, gdy ją widzę. Pewnie interesuje Was jak ona wygląda. Niektórzy pewnie czekają na opis seksownej blondyny z wielkimi… sami wiecie. Nic bardziej mylnego. Jakie to ma znaczenie? Powiedzmy, że moja kobieta dba o higienę, a wygląd musicie stworzyć sobie sami. Wchodzę do mieszkania, od razu przytulam się do niej, całuję ją w policzek. Zdejmuję buty i kurtkę, plecak zostawiam przed pokoju. Przez ostatnie dni kompletnie zapomnieliśmy o naszej relacji, oboje mamy dużo pracy, a najbliższe dwa dni spędzimy razem. Chcemy zacząć już teraz.

Rozmawiamy, dyskutujemy. Ja idę się umyć, a moja partnerka przyjmuje rolę mamy. Wychodzę spod prysznica, w samym ręczniku kieruję się do sypialni, Mama siedzi obok pieluchy, gdy mnie widzi to wstaje. Zrzucam z siebie ręcznik, Mama zakłada mi body, kładę się i po chwili mam na sobie pampersa. Jestem naoliwiony, zapudrowany i zapieluszkowany. Do ubranka mam przypięty smoczek, Mama chwyta mnie za rękę i prowadzi do kuchni, gdzie czekają na mnie dwie kanapki z masłem i dżemem truskawkowym oraz kakao w mojej butelce ze smoczkiem. Zanim się poznaliśmy raczej nie miałem zwyczaju jadać śniadań i kolacji, żywiłem się raczej nieregularnie, dziś ktoś dba o to abym jadł minimum posiłków. Oczywiście ja również pilnuję, aby ona jadła razem ze mną, pewnie, ale to jeszcze Wam udowodnię. Jest po posiłku, wspólnie zmywamy talerz i moją butelkę. Ze zwykłego obowiązku tworzymy zabawę, która tworzy nasz wspólny świat. Jesteśmy szczęśliwi, idę umyć zęby, Mama do butelki nalewa mi wody niegazowanej, abym miał czego się napić w nocy, gdyby chciało mi się pić. Kładziemy się na łóżku, odpalamy film. Jako że ona jest Opiekunem, to ma możliwość niepodważalnego wyboru filmu. Padło na horror. Czemu by nie? A to, że klimat dziecinny? Zupełnie mi to nie przeszkadza.  Jako Maluszek oglądałem praktycznie wszystko – chyba że zasnąłem zbyt wcześnie na kanapie w salonie. W trakcie seansu prowadzimy dyskusje na różne tematy. Technologia, nowe odkrycia, Mama dzieli się ze mną nową wiedzą. Ja zaskoczę ją jakąś teorią spiskową, tak mnie dziś naszło, muszę tylko poczekać aż skończy mówić. Gdy film się kończy idziemy spać. Czuję jej dotyk, słyszę jej oddech, jestem szczęśliwy.

Czuję dotyk na buzi, otwieram oczy.
– Miśku, jest już dziewiąta rano, czas skorzystać z dnia wolnego. Dzisiaj jest twój dzień.

Jestem uśmiechnięty, mama odkrywa i badawczo rozpina moje body. Pielucha jest do wymiany, szybkie rozpięcie przylepców, nawilżone chusteczki poszły w ruch. Widzę jej przyjazny uśmiech, ciągle mówi mi co robi, aby nieco rozluźnić atmosferę. Mimo iż przewijanie jest przyjemne, wciąż mnie peszy. Chwilę później jest już po wszystkim. Mama zmienia mi jeszcze body na dzienne, czerwone, wygląda jak koszulka. Zakładamy dżinsy i kolorowe skarpetki. Idziemy na śniadanie, które robimy razem. Mama smaruje kanapki i kroi warzywa, ja układam wszystko na chlebie. Herbatę z cytryną wypiję z ulubionego kubka niekapka. Mama opowiada mi co będziemy dziś robić, jej plan wygląda bardzo obiecująco. Na dworze jest dosyć ciepło, w końcu zaczyna się wiosna. Co prawda bluza i kurtka są wskazane, ale mi w pełni taki klimat odpowiada. Kończymy kanapki, Mama dolewa mi herbatki. Ledwie odeszliśmy od stołu, a ja już zdążyłem wysikać jedną z herbat, którą wypiłem.  Idziemy do salonu, Mama rozkłada mi kocyk i moje figurki z super bohaterami. Jest Batman, Brzuchomówca, Harley Quinn, Spider Man oraz Cyclops z X-Men. Od niedawna zacząłem kupować zabawki o których marzyłem jako dziecko, Mama w pełni rozumie mój sentymentalizm, ona również ma swoje hobby, które sprawia jej radość. Laptop jest podłączony do telewizora. Mama włącza bajki.

  • Proszę się tu ładnie bawić, ja idę przygotować obiadek. Na ławie masz kredki i dwa obrazki kolorowanki, pamiętaj, że masz je pokolorować, ale przy użyciu lewej ręki. Twoja prawa rączka świetnie radzi sobie z kolorowaniem. – Dodała żartobliwie.

Najpierw dostałem całusa, a potem w buzi pojawił się smoczek. Jako Maluszkowi bardziej podobały mi się zabawy figurkami, ale robię to fabularnie, aby nasza ABDL’ owa sesja była dobrze odwzorowana. To ten dzień, który chcę spędzić jako dziecko. Mama przygotowała frytki, które usmaży po mojej drzemce. Przyszła do mnie z butelką soczku pomarańczowego, siadamy na łóżku, ale ja po chwili leżę głową na kolanach mojej Mamy, która trzyma butelkę. Nie wypiłem zbyt wiele, gdyż w brzuszku wciąż miałem herbatkę. Obejrzeliśmy jeszcze dwa odcinki ulubionego serialu mojej Mamy, zapomniałem, jak się nazywał, ale to kryminał. Jako Maluszek uwielbiałem takie seriale, więc ten widok wcale nie robił mi wielkiej różnicy. Mama włożyła mi bluzę i kurtkę, sama również się ubrała, wyszliśmy z mieszkania. Chwilę później byliśmy w naszym Oplu Corsie. Mama prowadzi, przypina mnie pasami, wyjeżdżamy z miasta. Świetnie się czuję, ona też wygląda na zrelaksowaną. Czuć atmosferę przyjaźni i miłości, które przeplatają się bardziej niż warkocze blondyny z wielkimi… no wiecie. Tak właśnie, tej blondyny co wspominałem wcześniej.

Jedziemy na spacer do lasu, rozmawiamy o różnych rzeczach, Mama ciągle zasypuje mnie kolejnymi tematami do rozmów. Dojechaliśmy na miejsce. W buzi już mam smoczek, Mama bierze mnie za rękę i idziemy przejść się między drzewami. Czuję ten luzik, Mama pokazuje mi to co przykuje jej szczególną uwagę, ja robię to samo. Standardowo robimy kilka zdjęć, które polecą na instagram. #abdlpoland #ageplaypoland

Wyjmuję smoczek i chowam go do kieszeni, jest kilka rzeczy, o których chcę jej powiedzieć. Jak bardzo ją kocham, jak wiele wnosi do mojego życia, jak cudownie się mną opiekuje i obiecuję, że jutro będzie jej dzień. Przytula mnie, powoli wracamy do samochodu. Po drodze wstępujemy do sklepu. Kupujemy paluszki, ciastka i sok na wieczór. Jesteśmy w domku, świat wiedzę oczami Maluszka, czuję jak zła energia wychodzi ze mnie. Otwieram oczy dosyć nagle, kurcze… pielucha mi przeciekła. Mama widzi to, uśmiecha się tylko i mówi, że nic się nie stało. Idziemy do łazienki. Mama zdejmuje mi spodnie i body, które w kroczu są bordowe. Jestem w samym wiszącym pampersie, który po chwili już jest w śmiechach. Siadam w brodziku, mama myje mnie, ja wciąż jestem speszony tym, że zasikałem ubrania, ale po chwili znów słyszę, że nic się nie stało, że takie wypadki chodzą po Maluszkach. Spokój absolutny wraca do mego serca, wychodzę z brodzika. Mama starannie mnie wyciera. Idziemy do sypialni, gdzie Mama zakłada mi czystego pampersa i body zdjęte z grzejnika. Smoczek trafia do mojej buzi. Kładę się na łóżku, odpływam.

Czuję jak coś po mnie sunie albo po prostu się ze mnie zsuwa. To moja kołdra ciągnięta przez Mamę. Uśmiecham się, odruchowo zerkam na zegarek, minęło 1,5 godzinki. Mama pewnie czytała książkę, a potem przygotowała obiad. Sprawdziła mojego pampersa, który był lekko zmoczony. Poszliśmy zjeść frytki z dwoma sosami. Pikantnym i łagodnym. Starałem się przypomnieć sobie sen, ale niestety próba nie powiodła się. Po obiedzie zabraliśmy się za zmywanie po śniadaniu i obiadku. Mama zrobiła herbatkę, musieliśmy wyjść na stronę, znów trzeba się było przewinąć. Tym razem na tyłku mam prawdziwą ABDL’ ową pieluchę. Wszystko w celu zapobiegnięcia przerywania seansu filmowego. A Mama? Ona też zakłada pampersy – czasem się zdarza, właśnie na takie sytuacje, ale to też przypadek jeden na dziesiątki. Czasem ją najdzie, tak po prostu. Dziś maraton bajek Disney’ a, tak będzie wyglądała reszta tego dnia. Czy trzeba czegoś więcej? Oczywiście że nie.

Następnego dnia to ja wstaję pierwszy. Sam się ogarniam. Co prawda zakładam pieluchę, bo Mamie ona nie przeszkadza, ale też sam ją sobie zmieniam. Dzisiaj jest jej dzień. Idę do sklepu i wracam z zakupami. Kupiłem chleb tostowy i szynkę, ser miałem w domu. Zostały wczorajsze sosy od frytek, zrobiłem tosty i herbatę – w dwóch kubkach. Zaniosłem swojej kobiecie śniadanie do łóżka. Włączyliśmy sobie telewizję, czasem najdzie nas na oglądanie wiadomości. Nieraz lepsze to niż komedia. Rozmawiamy, jemy. Wracam pozmywać – Kurde, trzeba kupić zmywarkę – pomyślałem. Siedzę chwilę w pokoju i czekam aż wyjdzie z łazienki. Po chwili siedzieliśmy razem. Otworzyłem jedno piwo, które wypiliśmy na spółkę. Oczywiście nie jest to jakiś browar z kija. Butelka kosztowała dobre 20 zł, jest to miodowy lager, nigdy o czymś takim nie słyszałem (ha ha), ale już chcę tego spróbować. Ona będzie czytać książkę, ja biorę się za najnowszy komiks o Batmanie. Nieco później dzwoni do mnie mój ziomek, Miotacz. Dziś mamy się spotkać z moimi przyjaciółmi. Zdejmuję pampersa, myję się i zakładam zwykłe bokserki.  Zgarniamy Beti i Maczugę po drodze, idziemy na busa. Jedziemy na sąsiedniego miasta, bo nasze ostatnio nam się przejadło. Wstąpiliśmy do kilku barów, zjedliśmy pizzę. Nie jesteśmy pijani, spokojnie wracamy do domu. Rozchodzimy się. Wracamy z moją ukochaną do domu. Jesteśmy wykończeni, ale wiemy, że oboje świetnie wykorzystaliśmy wolne. Na kolację kupiłem po ulubionym jogurcie. Zrobiliśmy dzbanek herbaty, rozsiedliśmy się wygodnie w łóżku, rozmawiamy i znów cieszy się swoją obecnością, powoli szykujemy się do snu.

Następne dni to praca i obowiązki, ale być może w następne wolne znów będzie powtórka. Oba dni spędziliśmy dobrze. A raczej spędzilibyśmy, gdyby się wydarzyły. Tak wyglądają moje marzenia. Niegroźnie, prawda? To by było na tyle…


Autorowi podziękowałam już prywatnie, jednak zrobię to ponownie publicznie, jako że nie łatwo przyszło mu się przełamać do napisania tego opowiadania, podzielenia się swoim wnętrzem i myślę że dużo go to kosztowało. Dziękuję i mam nadzieję że pojawi się kontynuacja, ja jak i myślę moi czytelnicy również.
Opowiadanie jest bazowane na fantazji i marzeniach autora, znanego pod pseudonimem BardzoLittle, który prowadzi swojego bloga, do śledzenia którego mocno zachęcam:
Blog –     ADULT BABY, AGE PLAY, EKSTREMALNA REGRESJA WIEKOWA.

Inne Opowiadania Naszych Czytelników

 

W czasach filtra.

A4

Zdjecia, sama ich nie robię, i niezbyt za nimi przepadam, choć przyznam że niektóre zdjęcia budzą moje zachwycenie, inne zaś moje obrzydzenie. Wiele osób powie, ,,bo to takie czasy, wszystko teraz musi być postarzane, upiększane i podciągane w Fotoszopach…” i mają poniekąd rację,  istotnie jest pewien trend na to aby zdjęcia były w pewien sposób tworzone i edytowane na ,,staro” choć są też zdjęcia edytowane na
,, słodko”, na  ,,poważnie” , na ,,smutno” i na ,,meme”.
Śledzę kilku fotografów, kilka profili oraz co jakiś czas przeglądam profile przypadkowych osób na portalach społecznościowych, tak by mieć przypadkową grupę reprezentującą dany okres, dany trend. Jeszcze w niektórych przypadkach, niektórych zdjęciach, takie filrty czy upiększenia rzeczywiście nadają pewnej głębi, są dodatkiem, jednak dzięki samemu zdjęciu, może być udanym dodatkiem, jednak są też zdjęcia na siłę silące się na każdy możliwy styl, byle by było zdjęcie, byleby zdobyć rozgłos i mityczne lajki, zwierciadło dzisiejszych czasów.
Wiem, mówię jak własna babcia, nie rozumiejąca postępu, wiem jestem jeszcze na to za młoda i sama powinnam mieć takie zdjęcia, jako choćby znak przynalezności do danej subkultury.  Powiem tak, zrobiłam sobie takie zdjęcia, tak na spróbowanie, tak by zobaczyć, przekonać się jak to będzie, jednak to nie moja bajka, nie mój klimat, a już na pewno nie z filtrem psa czy misia zasłaniające pół twarzy. Może się starzeje, będąc Maluszkiem ( a to ciekawy paradoks), może po prostu juz stałam się taką babcią, nienadąrzającą za postępem, może po prostu nie zawsze owy postep jest taki dobry, słuszny czy w ogóle konieczny…
Nie wiem, ale wiem jedno, słodycz ma zawsze w sobie pewną głębie i przesłanie cierpienia, ukryte gdzieś pomiędzy lukrem a różanym dodatkiem, i myślę że warto sie tym zainteresować, pomyśleć,  prawda?

Oryginał Grafiki 

Kolejny Gifek – Wierszyk – Carpe Diem Maluchu…

tumblr_pngodlYWwk1v5uieuo1_640 (1)

Carpe Diem Maluszku – Maya 

Nie bój się, nic Ci nie tu nie grozi, 
Nie chowaj i nie uciekaj, ja się z Tobą chętnie pobawię.
Chętnie poukładam puzzle, porysuję czy pośpiewam,
W chowanego się pobawmy czy w cokolwiek co sam lubisz.
Nie ma sensu kryć się w cieniu,
Unikać innych Maluszków jak ognia złego.

Carpe Diem Maluszku, szybko, chwyć mnie za rękę, zamknij oczy i daj się ponieść wiartu. 
W rytm muzyki, w blasku słońca,  przy ptasim śpiewie i przy śmiechu, tak po prostu. 
Nie bój się potworów, tu nie wejdą, tu nie mogą i nie wejdą…
Masz pieluszkę, masz i smoczka, 
Rączka w rączkę, chodź, 
Na herbatkę i na ciasto, w towarzystwie moich lalek, 
Do wieczora, do wieczora, 
Aż po słonka kres, 
Carpe Diem Mauszku…


Oryginał Grafiki

Wyznania Prowadzącej – Maya – Wpis 19 – Mayowe Walentynki

1

 

Post spóźniony jakieś półtora tygodnia, jednak wierzcie mi że nie miałam kiedy go przepisać z zeszytu na laptopa. Pracuję nad korektą pewnego dzieła, które ukaże sie już niedługo i które bardzo dużo dla mnie znaczy, stąd ostatni brak aktywności.

Mayowe Walentynki to okreslenie, którego używa mój przyjaciel, dla niego to bardziej określenie usprawiedliwiające mój stan Maluszka, a przynajmniej jeden z tych stanów.
Walentynki to ciekawy okres, ciekawy dzień, z jednej strony wszyscy na ten jeden dzień jakoś bardziej okazują sobie czułość i bliskość, z drugiej strony niektóre osoby przeginają z obnoszeniem się Walentynkami, jako pretekstem do kontaktów cielesnych.
Moje Walentynki zaczęły się zwyczajnie, nażeczony obudził mnie delikatnie dłaszcząc po ramieniu, wtulając się we mnie, na tak zwaną łyżeczkę. A propos łyżeczki, nażeczony przyniósł mi do łóżka śniadanie, na drewnianej podkładce, plastikowych tależykach i wtulona w niego byłam karmiona, raz winogronkiem, raz łyżeczką kaszki. Gdyby ktoś patrzył na nas z boku, tak wyglądało to jak scena pinkniku w filmie, taka scena którą wszyscy kojarzymy z tego jednego filmu, którego nazwy za wszystkie pieluszi świata nie potrafimy zapamiętać. Po śniadanku stwierdziłam że jestem już spóźniona do pracy, i zaczęłam się w pośpiechu ubierać, ale narzeczony powstrzymał mnie mówiąc że jakby mnie ktoś szukał tak jestem cały dzień na spotkaniach, i tak taką wersję ustalił z moim zespołem. ( Jak się okazuje ciasto dość dobrze działają jako forma przekupstwa, chyba muszę zwolnic zespół…). Na wpół ubrana zauważyłam że nadal mam na sobie pampersa a narzeczony poprosił bym położyła się na łóżku i zmienimy pampersa, bo ten już zaczyna nieco na mnie wisieć. Przewijanie jak przewijanie, niby nic takiego i niby opisywałam już to wieokrotnie w innch postać, jednak tego dnia to nawet trywiana rzecz zmiany pampersa nie może być pozbawiona czułości. Narzeczony przyłożył dużą uwagę każdemu aspektowi zmiany pampersa, tak by odczuwalna przyjemność oraz lekkie zawstydzenie było jak największe, jak najbardziej przyjemne. Mokre chusteczki i ciepłe dłonie narzeczonego zdziałały cuda, a rozprowadzanie pudru po tych okolicach ciała, było wręcz pociągające, choć nie miało w sobie aspekttu erotycznego. Po zapięciu nowego pampersa, narzeczony delikatnie ucałował mnie w brzuch, ledwie dotykając wargami mojej skóry, co dało efekt combo w oddczuwalnej przyjemności.

Leżąc tak na łóżku praktycznie naga, jedynie w pampersie, uśmiechnęłam się do narzeczonego, który odwzajemnił mój uśmiech i podał mi butelkę mleka. Wziąwszy ją od niego po prostu zaczęłam zasysać jej zawartość, w czasie gdy narzeczony włączył z telefonu playlistę LoFi ( Rodzaj muzyki grającej w tle, tworzącej przyjamny klimat).
Narzeczony położył się koło mnie na łóżku i natyczmiastowo się do niego przytuliłam. On odebrał mi butelkę i trzymał ją za mnie by moje uwolnione od butelki ręce mogły go opleść i wtulić się w niego jeszcze mocniej.
Leżeliśmy tak słuchając playlisty z dobre półtorej godziny, wpatrując się w sufit na którym zawiesiliśmy kilka dni wcześniej światełka tak dla ozdoby. Nawet nie wiem kiedy usnęłam, choć nie trudno było zasnąć, będąc praktycznie non stop głaskaną i utuloną czy to pieluszką czy kocykiem, leżąc na klatce piersiowej swojego narzeczonego.
Muzyka leciała, przyjemnie wypełniając pokój delikatnymi i miłymi dla ucha dźwiękami, zapach pudru, napełniał pokój słodyczą.

Obudziłam się 5 godzin później, z mokrym pampersem i potrzebą by użyć go ponownie. Wstałam z łóżka i rozluźniłam mięśnie. Pampers jak to pampers, przyjął grzecznie mój podarunek, bez słowa sprzeciwu. Wzięłam z szafki smoczka, który powędrował od razu wprost do mojej buzi. Nadal mając na sobie jedynie pampersa i teraz już smoczek, przeszłam z sypiani do salonu, by zobaczyć narzeczonego sprawdzającego jakieś kartkówki, jednoczęsnie oglądającego jakiś film na HBO. Przysiadłam się do niego i patrzyłam co robi, tak jakby to co robił było czymś niezwykle istotnym, czymś od czego zależy przyszłość świata… Gdy narzeczony zauważył mój wzrok, zapytał czy wszystko dobrze, i czy dobrze mi się spało. Przytuliłam się do niego i pocałowałam go wyjmując wcześniej smoczek.
Narzeczony dalej sprawdzał kartkówki, a ja leniwie patrzyłam w telewizor, czując że pieluszka coraz mniej może już wytrzymać. Postanowiłam nie przeszkadzać mojemu wybrankowi, poszłam do łazienki wziąć długą i ciepłą kąpiel. Panowie posiadający żony, wiecie o czym mówię, to nie szybkie myju myju, to siedzenie i odmakanie ciała tak długo dopuki ludzkość nie wymyśli leku na wszelkie choroby.  Napuściłam sobie wody, płynu do piany, wzięłam książkę i zaczęłam istny rytuał odnowy biologicznej. Panowie, jeśli kiedykolwiek zastanawiacie się co my tak długo w tej łazience robimy, tak wierzcie mi, lepiej poczekać i pod żadnym pozorem nie wchodzić do naszego laboratorium piękna, wejście grozi ciężkimi bliznami na psychice.

Woda już oziębła, moje maseczki już się zrównały z moją twarzą, nie były osobną warstwą, moja twarz zaasymiowała maseczkę, niczym gąbka wodę i stwierdziłam że czas już wychodzić zwłaszcza że zbliża się pora obiadu, a mój brzuszek nie lubi takich przestojów w rytynie pochłaniania. Owinięta w szafrok wyszłam z łazienki niczym z komory hibernacyjnej. Narzeczony czekał już na mnie w sypialni, z pampersem w dłoni.
Niczym dama niczym jakaś arystokratka z wysokich sfer, zrzuciłam z siebie szlafrok, prosto na podłogę, nie przejmując się nim zbytnio, ciesząc swoje nagie ciało powiewem zimna. Podeszłam do narzeczonego i niczym kot łaszący się, pocałowałam narzeczonego, dość namiętnie, choć to zupełnie nie w moim stylu. Przewijanie przebiegło identycznie jak to z rana, z tą różnicą że teraz narzeczony ubrał mnie w body oraz w śliniaczek i poszliśmy zjeść obiad, to znaczy poszliśmy do kuchni by on mnie nakarmił a następnie zjadł swoją porcję, podczas gdy ja obserwowałam go uważnie.  To co by nieco wyjaśnić, taka nasza osobista gra, ukłon w stronęnarzeczonego, jako że niezręcznie się czuje gdy ktoś patrzy na niego gdy je, jednak gdy ja przy okazji próbuje go rozśmieszyć czy patrzę na niego w ten sposób, mówi że je mu się milej ( kłamczuch)…

Po obiedzie, narzeczony stwierdził że z chęcią wybrałby sie do kina, choć niezbyt lubię ogądać filmy na dużym ekranie tak przekupił mnie popcornem. W pieerwszym momencie zaczęłam szykować sobie strój wyjściowy, a że na codzień noszę dość biznesowy styl tak i taki zaczęłam przygotowywać. Narzeczony poprosił mnie abym nie przebierała się za panią prezydent, nie taki miał być cel wyjścia, poprosił abym nosiła to co sprawia że czuję się sobą,  ale jednoczenie coś co będzie luźne. Stwierdziłam że ma rację więc ubrałam na pampersa  body a na body dość luźną spódnicę, którą dostałam na ostatnie urodziny od mamy.  Spakowałam do korebki 2 zapasowe pampersy i wyszliśmy do kina.

Już podczas kupowania popcornu lekko zmoczyłam pieluszkę, jednak prawdziw próba wytrzymałości nadeszła przy połowie filmu. Po seansie wybraliśmy się na małe zakupy a wracjąc do domu zatrzymaliśmy się na jakimś placu zabaw. Nie mogłam sobie odpuścić i od razu pobiegłam na huśtawki, choć temperatura nie była sprzyjająca zabawie na placu zabaw tak być na placu zabaw i nie pohuśtać się na hustawce to po prostu grzech. Pierwotnie namówiłam narzeczonego na 5 minut na placu zabaw, ale jak to wśród nas Maluszków, 5 minut to nigdy nie jest 5 minut i tak, następną godzinę  spędziliśmy na placu zabaw naprzemiennie bawiąc się w piaskownicy, goniąc się po ściankach wspinaczkowych, zjerzdzając na zjeżdzalni i huśtając się czy to na huśtawce czy na karuzeli. Narzeczony stwierdził że gdyby mnie nie znał i zobaczył na placu zabaw  tak nie wiedziałby czy w pierwszej chwili dzwonić po pogotowie psychiatryczne czy po pogotowie psychatryczne…  Uśmiechnęłam się, zawsze bawią mnie jego angdotki związane z psychiatrią. Podczas tej zabawy zaskoczył nas deszcz i przemoczeni wróciliśmy do domu. Nie dość że urbania były mokre tak pampers mi przeciekł i zmoczyłam nieco siedzenie auta.   Narzeczony kazał mi pójść do sypialni i zdjąć wszyskie mokre ubrania, a on napali za ten czas w kominku. Byłam już naga ( muszę przyznać że ostatnimi czasy coraz częściej lubię przebywać w domu nago lub na wpół nago), leżałam na łóżku ze smoczkiem w buzi wiedząc że narzeczony lada chwilkę do mnie przyjdzie.
W między czasie zrobił mi ciepłe mleczko i przebrał mnie a następnie siebie w świerze i co najważniejsze suche rzeczy.  Koniec końców, dzień ten zakończył się do złudzenia podobnie tak jak się zaczął.  Ja wtulona w narzeczonego, on, trzymający mi buletkę z mlekiem w buzi, leżąc prawie nago przy kominku, w tle z grającą lekko muzyką. Idealny dzień, po prostu idealna celebracja tego dnia zakochanych.

Mam nadzieję że i Wam udało się miło i przyjemnie spędzić ten dzień.

Oryginał Grafiki 
Oryginał Tła 

Wieczorne Seanse

5

Co jakiś czas robimy sobie wraz z przyjaciółką takie domowe wieczorne seanse, lub jak ktoś woli kinowe noce. Zaletą bycia ABDL w takich chwilach jest fakt, braku potrzeby zatrzymywania filmu na tak zwaną ,,przerwę na siku”. Pieluszki przecież od tego są by zająć się tym problemem tak byśmy my nie musieli. Oczywiście by poczuć się jak w kinie potrzebne są odpowiednie przygotowania, koc, wygodny fotel, poduszki, popcorn i cała masa herbatki, oczywiście potrzebny/a jest jeszcze towarzysz/ka oglądania tak by mieć się do kogo przytulić, z kim porozmawiać i wyjawić swoje myśli gdy film je zainspiruje.

Co jakiś cza urządzamy sobie takie wieczorki, i wyglądają one dość podobnie, Wera w piżamie i szlafroku, ja w pieluszce i pod kocykiem, oraz cała długa noc seansu kinowego różnego gatunku.
Tym razem udało mi się namówić Werę by również ubrała pieluszkę, tak bym nie czuła się osamotniona. Obie przygotowane i odpaliłyśmy na rzutniku film pt. Jedz, módl się, kochaj. Już po 10 minutach filmu przebrnęłyśmy przez większość popcornu i pierwszy z wielu tej nocy dzbanek herbaty. Odruchowo gdy czułam parcie po prostu pozwalałam by pieluszka się tym zajęła, Werka natomiast, potrzebowała nieco większej motywacji i dopiero przy scenie deszczowej była w stanie wypełnić pieluszkę. Widziałam jej minę, połączenie zawstydzenia i ulgi jednak nic nie mówiłam, nie chciałam jej psuć wieczoru.
Drugi i trzeci dzbanek oraz drugi popcorn to właściwie takie ciapkacze, nic nowego ale też nic co by wymagało jakiegoś komentarza. Wera przyniosła również polskie komedie pt. Och Karol 2,  Testosteron i oczywiście kultowe już  obie części Killer’a. I tak, jasne, dziś filmy również powstają i większość z nich wygląda nieporównywalnie lepiej od tych, które oglądałyśmy, jednak brakuje im takiej nutki nostalgii, którą czuje się oglądając te starsze i po prostu ,,kultowe” jak kolwiek to brzmi produkcje.
Wieczór zakończyłyśmy pozycjami obowiązkowymi dla Wery, bowiem są to jej ulubione filmy a mowa o Kogel Mogel i Galimatias ( Kogel Mogel 2). Pod jak podliczyłyśmy zjadłyśmy tej nocy 4 paczki popcornu i wypiłyśmy 8 dzbanków herbaty.  Wątpię by moja pieluszka mogłacoś jeszcze pomieścić, ale prewencyjnie poprosiłam Werkę by mnie przewinęła po 4 dzbanku. Wera wcale nie była lepsza, i już po 2 dzbanku jej pampers był praktycznie pełen, a potem to już była czysta przyjemność…

A wy, też robicie sobie takie kinowe wieczorki w pieluszkach?

Oryginał Grafiki

%d blogerów lubi to: